czwartek, 31 stycznia 2013

Rozdział 1


      Otworzyłam mikrofalówkę z niesmakiem na ustach, ponieważ kolejny raz z rzędu musiałam jeść gotowe jedzenie z marketu, ale niestety innego wyjścia nie miałam. Wróciłam po pracy, niestety los zmusił mnie to tego bym była kelnerką, chociaż nie było tak źle. Strasznie zmęczona nie mając siły ani ochoty na nic. Zanurzyłam widelec w spaghetti i zaczęłam pomału jeść. Nie smakowało tak źle jak mogłoby się zdawać. Kiedy pozmywałam naczynia, położyłam się na kanapie w salonie, by zdrzemnąć się na chwilę przed wieczorną imprezą. Tak, był to piątek i zawsze w ten dzień udawałam się z moją najlepszą przyjaciółką Weroniką do klubu, by odreagować po ciężkim dniu w pracy . Zasnęłam niespodziewanie szybko.
   Obudziłam się po paru godzinach, zerknęłam na zegarek i upewniłam się, że była godzina 8.30 po południu. Wstałam szybko i pobiegłam do swojego pokoju po sukienkę i czysta bieliźnie do ubrania. Weszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic, który nieco pobudził mnie do życia po drzemce. Ubrałam zwiewną niebieską sukienkę na na ramkach oraz czarne buty na 10 cm koturnie. Spojrzałam w lustro i zauważyłam, że czegoś brakuje. Ach, tak naszyjnik po mojej mamie. Było to nieduże srebrne serduszko na łańcuszku z wygrawerowaną literką "M". Od razu wróciły wspomnienia, jednak nie chciałam teraz o tym myśleć. Rozczesałam moje niesforne włosy i ułożyłam je po jednej stronie na moim ramieniu. Gdy byłam pewna, że już wszystko jest w porządku udałam się na dół. Zadzwonił dzwonek do drzwi, pobiegłam otworzyć.
Była to Wera, bardzo ucieszyłam się  na jej widok i dałam jej buziaka w policzek. Wychodząc z domu, wzięłam jeszcze małą zgrabną torebkę i narzuciłam na siebie czarną marynarkę. Już mogłyśmy iść na imprezę. Szłyśmy ciemną uliczką, rozmawiając i śmiejąc się, kiedy jednak podchodziłyśmy do rogu, by skręcić w ulicę, która poprowadzi nas od razu do klubu, podjechał duży czarny samochód z przyciemnianymi szybami. Chciałyśmy się zwinnie prześlizgnąć obok niego, ale nie udało się,  los przewidział dla nasz inne plany. Drzwi otworzyły się energicznie uderzając mnie w biodro i upadłam na ziemię.
- Ała! Mógłbyś do jasnej cholery bardziej uważać!-  z samochodu wyskoczył przerażony chłopak o mało nie przewracając się o mnie.
- O matko boska, przepraszam nie zauważyłem cię ! - od razu rzucił się na mnie, by pomóc mi się podnieść.
Chciałam zmierzyć go nienawistnym spojrzeniem i nawrzeszczeć jeszcze na niego. Lecz, gdy spojrzałam w jego zielone tęczówki, zabrakło mi języka w gębie. Kucał przede mną sam bóg w lokowanych włosach, z zmartwią mina, czy przypadkiem czegoś mi nie zrobił. Był to Harry Styles o mało nie zemdlałam! Pomógł mi wstać, przepraszając jeszcze z paręnaście razy.
- Jestem Harr....
- Odpuść sobie, wiem kim jesteś- uśmiechnęłam się przyjaźnie do chłopaka, jednocześnie strzepując z siebie
ziemię i parę innych rzeczy, które zabrudziły mi moją sukienkę.
- Jestem Magdalena... yyy... znaczy Magda .... nie no po prostu Madzia- zaśmiałam się stremowana i wyciągnęłam dłoń w powitalnym geście. Jedna on zignorował to i dał mi tak po prostu buziaka w policzek.
- Miło cie poznać- mrugnął do mnie jednym okiem, uśmiechając się słodko, przez co ukazały się jego cudne dołeczki w policzkach, myślałam się się rozpłynę.
- Yhym... To jest Weronika, mów do niej Wera tak krócej i lepiej - podała mu dłoń, uścisnął ją i uśmiechną się do niej.
- Ciebie tez miło poznać- zaśmiał się lekko.
W tym momencie z samochodu wyskoczyła reszta chłopaków. Zmierzyli nas wzrokiem i zaczęli  się w zwykłym "Hej". Nie było jednak zwykłe "Hej" , wypowiedzieli je chórkiem co zabrzmiało uroczo, wraz z Werą zaśmiałyśmy się.  Na co oburzony Niall zareagował ze zdziwieniem:
- Z czego się niby śmiejesz ?- zapytał zdziwiony. Uśmiechnęłam się tylko i pokiwałam przecząco głową.
- Jestem Lou...
- Czy wy naprawdę musicie to robić ? Za każdym razem, gdy walniecie kogoś drzwiami, przedstawiacie się po kolei? Nie wiecie, że wszyscy was znają ?  Helloo... Istnieje takie medium zwane internetem ! - odpowiedziałam, na co wszyscy zareagowali głośnym śmiechem, nawet ja zaczęłam się śmiać.
- Już cię polubiłem- odezwał się ktoś nad moim ramieniem, oczywiście podskoczyłam z wrażenia.
- Musisz straszyć ludzi- spojrzałam na niego z politowaniem. - Mniejsza z tym wybieramy się na imprezę, więc niestety musimy zmykać- spojrzałam na każdego po kolei ze smutkiem. Zauważyłam, że Lou przygląda się bacznie mojej przyjaciółce.
- A ty co anioła zobaczyłeś ? - spytałam śmiejąc się dźwięcznie.
- Tak mi się wydaje- posłał jeden z tych swoich zalotnych uroczych uśmiechów. Przez co Wera zarumieniła się i spuściła wzrok.
- Zawstydziłeś kobietę, co z ciebie za facet?! - Zayn uderzył Louisa w ramię, uśmiechając się szeroko.
- A więc do zobaczenia mam nadzieję, że się jeszcze kiedyś zobaczymy. - Po raz pierwszy odezwał się Liam, uśmiechnęłam się.  Przytaknęłam mu tylko, nie mówiąc nic. Odwróciłam się, ale zapomniałam, że szanowny pan Styles stoi tuż za mną. Wystraszyłam się i o mało nie upadłam ponownie, ale dzięki szybkiemu refleksowi
Harry'ego, utrzymałam się w pionie potrzymana w talii jego rękę. Zadrżałam lekko od jego dotyku. On niezauważalnie nachylił się nad moim uchem i wyszeptał:
- Do zobaczenia wkrótce, Loczku- ucałował mnie w policzek i odszedł do samochodu. My ruszyłyśmy w swoja stronę,zaczarowane ich urokiem, a oni w swoją. Poczułam, że po raz pierwszy od dłuższego czasu zakochałam się w jakimś facecie.
Na imprezie myślałam głównie o Harrym, o  jego spojrzeniu, uśmiechu, po prostu ślicznej buźce. Dzięki niemu miałam bardzo dobry humor, byłam szczęśliwa i wdzięczna, że wlał w moje życie trochę pozytywnych barw. Nie ukrywajmy, oczy zamydliła mi barwa różu. Byłam wniebowzięta i podekscytowana. Miałam nadzieję, że znowu go spotkam i zamienię z nim chociaż te parę durnych słów. Byłam święcie przekonana, że on zdąży o mnie zapomnieć.
Cały mój weekend przeleciał normalnie, byłam zajęta porządkami i innymi drobniejszymi sprawami. Oczywiście odpoczywałam dużo myśląc o "nim"...
Rano wstałam bardzo leniwie. Pierwszy dzień tygodnia, po miłym odpoczynku. Nie uśmiechało mi się to. No, ale cóż praca to praca co na to poradzić, trzeba jakoś zarabiać na życie. Ubrałam się od razu mój żółty uniform z plakietką z moim imieniem i  zaczesałam włosy w luźny kucyk. Zjadłam szybko płatki i ubrałam tylko bluzę, bo jak na lato w Londynie, pogoda była zmienna. Parę godzin stania  za ladą nie było takie złe, tym bardziej, że ostawałam jeszcze za to pieniądze. Kiedy ruch w kafejce się zmniejszył zaparzyłam sobie kawę i oparłam łokcie na ladzie, by podeprzeć swoją głowę. Spoglądałam w okno i patrzyłam co dzieje się na ulicy. Wszyscy śpiesznie podążali do pracy. Kilkoro dzieci przechadzało się z nudów, po chodnikach, zaglądając do sklepów przez okna.
Zostałam wybudzona z przemyśleń. Zorientowałam się, że ktoś energicznie zaczął mi machać ręką przed oczami i głośnym poirytowanym tonem mówił do mnie :
- Halo... Przepraszam... Ocknij się, mogę zamówić kawę ?
- Tak, oczywiście- odpowiedziałam monotonnym głosem, nie patrząc na klienta, zabrałam się do zaparzania kawy, rozmyślając jeszcze o paru błahych sprawach. Podałam chłopakowi, wywnioskowałam to z tego tonu głosu, kawę i po raz pierwszy spojrzałam na niego ... Był to ten sam wyluzowany, uroczy, lokowany podrywacz, Harry. O mało co nie rzuciłam się na niego z radości.
- P-p-proszę- uśmiechnęłam się zagubiona, nie wiedząc co zrobić.  Stałam  jak słup, ktoś przybił moje nogi do podłogi i to najwyraźniej bardzo, ale to bardzo długimi gwoźdźmi. Minęło parę minut może z 10 ? Nie pamiętam, kiedy w końcu mogłam się normalnie poruszać.
Szłam w kierunku stolika, by posprzątać po kliencie, wymijając przy tym miejsce gdzie siedzi Harry. Niestety jak to już u mnie bywa, potknęłam się o jego nogę i kolejny raz przewróciłabym się. Moja twarz zatrzymała się paręnaście centymetrów od ziemi. Zauważyłam, że moja gumka do włosów spadła i moje włosy opadały mi niesfornie na twarz, tworząc burze loków. Oczywiście Harry złapał mnie w ostatniej chwili i podniósł do pionu. Był nieco zdziwiony i zdezorientowany. Odgarnął mi włosy z twarzy
- Yyy... Loczek ?- zdziwił się, po czym uśmiechnął się do mnie znacząco. Odwzajemniłam ten uśmiech, jednak nie w taki sposób jak on. - Czemu się nie odezwałaś i nie przywitałaś się, chociażby zwykłym "Cześć" ?
- Skoro sam nie zauważyłeś po co miałam się odzywać, a nawet jeśli to i tak zdążył byś o mnie zapomnieć- powiedziałam ze smutkiem.
- Zawsze zapamiętuję śliczne kobiety - uśmiechnął się kolejny raz  i założył za ucho jeden z moich loczków, który jakimś cudem zawieruszył się na mojej twarzy.- A nawet jeśli by cię nie poznał, to trzeba było krzyczeć mi w twarz czemu zapomniałem i pokazywać na swoja plakietkę z imieniem. Mam pamięć do twarzy i imion, kochana.
Czy ona nazwał mnie "kochana"? Czy to moja głupia wyobraźnia płatała mi figle ? Ale chyba nie byłam w stanie się przesłyszeć.
- Czekasz na kogoś ? - ni stąd ni zowąd zapytałam go o to zdezorientowana.
- Niestety nie, nikt dla mnie nie ma czasu. Lou jest zajęty Eleanor, Liam z Daniell, Zayn z Perrie, nawet nie chcę wiedzieć co robią. - zaśmialiśmy się oboje, jednak on zrobił to z większa gracją niż ja.- . A Niall, yyy... trudno się nie domyślić albo w domu na kanapie zajadając chipsy albo gdzieś na mieście.
- Aha, nikt cie nie chce... A ja to co ? Powietrze ? - zapytałam poirytowana, zrobiłam maślane oczka i usiadłam na krześle przy stoliku Harryego.
- A chciałabyś spędzić ze mną czas ?
- Jeszcze się pytasz, pewnie, że tak ! - poczułam się szczęśliwa. Hazza zaproponował mi wspólne spędzenie czasu To się nie działo naprawdę!
- Och nie, zapomniałabym. Kończę prace dopiero o 2 - posmutniałam nieco.- Do tego czasu będziesz już zajęty przyjaciółmi, pracą i innymi sprawami.
- Skądże, mamy czas wolny do końca dzisiejszego wieczoru, więc jeśli nie masz nic przeciwko przyjadę po ciebie o
 4, napisz mi tylko adres, żebym wiedział gdzie przyjechać- uśmiechnął się ukazując dołeczki w policzkach.
Wyciągnęłam z kieszonki notatnik, zapisałam swój adres, zgięłam kartkę i dałam Harry'emu.
- A teraz przepraszam muszę obsłużyć klientów - odeszłam nie patrząc na niego. Usłyszałam tylko jak rozwija kartkę i śmieje się pod nosem. Nie napisałam tylko adresu: "<adres> Mam nadzieję, że nie zapomnisz i przyjedziesz po mnie. Ta, która ma większą siłę grawitacji niż inni ". Opuścił kafejkę i stanął naprzeciw mnie za oknem, przesyłając mi buziaka i przykładając kartkę do szyby. Przymrużyłam oczy i zobaczyłam "Nie martw się, przyjadę na pewno Loczku" zarumieniłam się i tylko uśmiechnęłam się od razu uciekając wzrokiem gdzieś w bok.

Przepraszam za drobne błędy, proszę o komentarze to dla mnie bardzo ważne :) 

wtorek, 29 stycznia 2013

Prolog


       Jestem zwykłą osiemnastoletnią dziewczyną. Mieszka sama, niedaleko centrum Londynu. Nie narzekam na brak pieniędzy czy cokolwiek innego, rodzice mi pomagają. Co prawda przed moimi urodzinami na siłę kazali mi wyprowadzić się z domu, pod pretekstem, że chcą na "starość" zaszaleć, że będą często podróżować i tak dalej, więc nie pozwolili mi zostać samej w "ich" domu, no właśnie zawsze był to "ich" dom, nie "nasz". Ale kupili mi własny i teraz go opłacają. Pracuję jako kelnerka w małej kafejce. Pieniędzy starcza mi akurat na wyżywienie samej siebie i na drobne opłaty.
Od paru lat nie mam chłopaka, nie zakochałam się w żadnym i z tego powodu jest mi smutno, chociaż tego nie okazuję. Ale czy nie pomyślelibyście, że może zdarzyć mi się większy cud, niż ten ? Prosta dziewczyna poznaje kogoś takiego ? Wydaje się to być niemożliwe, a jednak ! Każda dziewczyna skrycie marzy o tym, by poznać kogoś, kto będzie dla nas bardzo ważny, za kim skoczymy nawet w ogień. Jest to miłość doskonała, więc czego chcieć więcej ? Zrozumienia, odwzajemnienia uczuć, o tak ! Miłość bez wzajemności, to najgorsze co może być. Kochasz tego jednego, jednak jesteś świadoma tego, że on cię nie chce, nie bierze cię na poważnie, jesteś jedynie jego zabawką. Z tego to właśnie powodu jestem sama i nie żałuję mojej decyzji, obawiałam się, że ktoś kogo wpuszczę w swoje życie, w swoje serce, zrani mnie i nie będę w stanie się po tym pozbierać.  Jednak ja jestem święcie przekonana, że przyjdzie właściwy moment i czas, a poznasz tego jedynego z którym zwiążesz się na zawsze.
Nazywam się Magda Whiley, a oto moja historia...

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Bohaterowie ♥

















            Magda Whiley


Ma 18 lat, mieszka w Londynie i tam pracuje w małej kafejce.
Od dawna nie zakochała się w żadnym chłopaku.





           








       
     
       

           
            Wera Wattson

Ma 18 lat, mieszka w Londynie, pracuje w schronisku dla zwierząt.
Lubi imprezować, co piątek razem z Magdą chodzą do klubów.
Typowy przykład flirciary.




             








       


         Harry Styles


Jeden z członków grupy One Direction.
Uwielbia koty!
Najseksowniejszy.



       








   

   
         Louis Tomlinson

Jeden z członków grupy One Direction.
Kocha marchewki.
Tej najzabawniejszy.















   
     

         Niall Horan

Członek boysbandu One Direction.
Gra na gitarze.
Jest Irlandczykiem.








     
     

         
            Liam Payne

 Członek 1D.
Troskliwy i czuły. 











     

     
         Zayn Malik

Członek zespołu 1D.
Bad Boy!
















       Camila Morgan

Jedna z najlepszych przyjaciółek Magdy. 
Zawsze pełna energii i pozytywnie nastawiona do życia. 
Studiuje. 

















     
     
         Joanna Campbell

Kolejna przyjaciółka
Jest rozsądna, odważna i spostrzegawcza. Jest także "głową" ich przyjaźni.












             


               
Caroline Brown 

Jest najświeższą przyjaciółką, ale nie mniej ważną. Jest tak samo ważna jak pozostałe.
Rozsądna, zanim coś zrobi, dobrze to przemyśli.