niedziela, 24 marca 2013

Rozdział 8

I jest! Rozdział 8, przepraszam, że dodałam go dopiero po tygodniu, ale cóż miałam ciężki tydzień i nie mogłam się skupić ma pisaniu. I jeśli już czytasz to skomentuj. Z poważaniem @Madzia0Rh :* ♥ 

            Spotkanie trwało do godziny 14. Przez cały ten czas omawiali szczegóły dotyczące płyty, trasy koncertowej, kontraktu i innych rzeczach. Ja natomiast siedziałam cicho i słuchałam tego co mówią. Siedziałam na krześle między Harry'm a Lou. Trzymałam rękę Stylesa i kreśliłam serca na jego dłoni. Od czasu do czasu patrzył na mnie, uśmiechał się do mnie i skradał jednego czy dwa buziaki. Był taki słodki. Nie tylko Harry patrzył na mnie. Siedzieliśmy w kółku, naprzeciwko mnie siedział Niall, więc oczywiście patrzył się na mnie, gdy tylko ja spojrzałam w inną stronę. Ale zdarzyło się, że przyłapałam go na tym i od razu czerwienił się i uśmiechał nieśmiało. Muszę przyznać było to dość urocze. Oczywiście nie obyło się bez wygłupów, żartów i docinek... Niall narzekał, że jest głodny i musiałam przynosić mu jakieś przekąski, bo inaczej zamęczyłby mnie na śmierć. Liam z Zayn'em siedzieli dość grzecznie. Taaa, dość... Niekiedy też im odwalało. 
Na przykład:
 Zayn wstał energicznie z krzesła rozejrzał się po pomieszczeniu i zaczął się wydzierać:
- Gdzie lusterko?! Ja chcę moje lusterko! Jak moja fryzura?! Czy wyglądam dobrze?! Ludzie, pytam się coś! Magda, wyglądam dobrze?- Spojrzał na mnie. Przeraziłam się. Cóż to dziecko wyczynia? 
- Matko boska...- Simon zakrył ręką twarz i sapnął przeciągle. 
- Yyy... Zayn wszystko ok, uspokój się.- Uśmiechnęłam się. 
- Madzia, nie...- Powiedział Niall. Spojrzałam na niego i nie wiedziałam co powiedzieć. 
- Co powiedziałaś?!- Zayn spytał z niedowierzaniem. 
- Że masz się uspokoić...- Powtórzyłam. 
- Nigdy, ale to nigdy w życiu nie każ mi się uspokoić, rozumiesz?!- Wydarł się trochę na mnie i wziął mnie z krzesła na ręce. Pobiegł do łazienki... Oczywiście wbiegł ze mną do męskiej. Nie tym teraz powinnam się martwić. Postawił mnie przy umywalce odkręcił kurek na maksa i złapał mnie w szczelnym uścisku. Nie wiedziałam co chciał zrobić, więc próbowałam mu się wyrwać. Na marne. Jest ode mnie o wiele silniejszy. Mogę się założyć, że nawet pięciolatka wygrałaby ze mną w siłowaniu na rękę. Ale mimo tego jestem dość zwinna i gibka. Jednak to też nie zdało rezultatu. Ostatecznie włożył moją głowę pod strumień wody, potem woda lała mi się po szyi i plecach. 
-Przeproś! No dalej przepraszaj.- Zaśmiał się. 
- Ty jesteś jakiś chory!- Wydarłam się.
- Przeproś i to już!
- Zayn naprawdę przepraszam.- Byłam już rozbawiona całą tą sytuacją i troszkę na niego zła. 
Nie przestał dopóki woda nie wyleciała mi nogawkami od spodni. To było straszne! Zakręcił kurek i stanął prosto. Spojrzałam na niego z udawaną nienawiścią i zaczęłam tupać nogą. 
- Zginiesz Malik. Uciekaj lepiej.- Ruszyłam w jego stronę. On zaczął uciekać z wrzaskiem z powrotem do studia. Wbiegłam tuż za nim. Wszyscy patrzyli na nas nie wiedząc o co chodzi. 
- Kochanie, co się stał....Hahahaha- Harry zaczął się śmiać, gdy zobaczył, że jestem cała mokra.- Coś ty jej zrobił? Piątka stary!- Przybił piątkę z Zayn'em. Spojrzałam na wszystkich. 
- Pff... Foch! Tak, FOCH forever na 5 minut z przytupem i melodyjką!.- Usiadłam na krześle, skrzyżowałam ręce na piersi i udawałam obrażoną. Wszyscy zaczęli się śmiać, ledwo ja sama powstrzymywałam się, żeby nie wybuchnąć głośnym śmiechem. W końcu nie wytrzymałam i zawtórowałam im. 
Drugi przykład: Tym razem Liam. 
Poszłam po lody w miseczkach dla Nialla i wzięłam też porcję dla ciebie, gdy wróciłam podałam mu je i usiadłam zajadając się swoimi. 
- Ej Magda...- Lou dźgnął mnie w żebro. Zabolało i podskoczyłam. Łyżeczka wyleciała mi z reki i uderzyła w głowę Liama. 
- Aaaaaa!- Wydarł się i odskoczył na bok.- Chciałaś mnie zabić?! Ludzie, weźcie mi tą psychopatkę, bo... bo...- Za jąkał się, cały czas był przerażony.- Zabiję cię!- Zagroził mi palcem i podszedł do mnie.
 Ja szybko podniosłam łyżeczkę z podłogi i trzymając ją dwiema rekami wystawiłam przed siebie, zamykając oczy. Stanął, nie dotknął mnie. Powoli otwarłam jedno oko, potem drugie. Siedział już na swoim miejscu, uśmiechnął się do mnie.
- Zemszczę się kiedyś, znajdę twój czuły punkt skarbie.- Puścił mi oczko i powrócili do swojej pracy.


Godzina 14... 
Wychodziliśmy właśnie ze studia. Na szczęście nie było już aż tle fanek co przedtem. Dość szybko rozdali autograf i zrobili sobie zdjęcia. Ja w tym czasie poszłam do parku i usiadłam na ławce w słońcu przy fontannie. Chciałam się nacieszyć piękną pogodą i dostarczyć trochę witaminy D do organizmu. Zrobiło mi się gorąco. Mogłam założyć krótkie spodenki. No cóż trudno, jak wrócę do domu to się przebiorę. Poczułam jak ktoś siada koło mnie i całuje mnie w policzek. 
- Och kochanie...- Zrobiłam dziubek, nie otwierając oczu, żeby mnie pocałował. 
- Yyy... Jesteś tego pewna?- Spytał zdziwiony Lou. Przerażona otworzyłam szeroko oczy. Harry'ego tam nie było, ale siedział Louis. 
- Co za wtopa. Przepraszam!- Uderzyłam się ręką w czoło.- Ale ze mnie idiotka. 
- Nie no nic się nie stało. Nic nie powiem Harry'emu.- Na te słowa przyszła reszta chłopaków.
- Czego mi nie powiesz?- Usiadł koło mnie i złapała mnie za rękę. 
- Tego, że Madzia chciała mnie pocałować. UPS! wygadałem się, prze...-Nie dokończył. 
-Louis! Zabiję cię! 
- Że co?!- Harry poderwał się z ławki.- Chciałaś go pocałować, tak czy nie?- Spojrzał na mnie, oczekując odpowiedzi.
- Harry...- 
- Nie no dobra rozumiem cię.- Włożył ręce do kieszeni i odszedł od nas. 
- Ty kretynie jeden! Dobrze wiesz, że tego nie chciała. Ghrr... Dorwę cię kiedyś- Zagroziłam mu palcem i pobiegłam za Harry'm.- Skarbie poczekaj! Ja nie chciałam go pocałować. Po prostu tak wyszło. Nie bądź zły. 
Zatrzymał się i odwrócił się w moją stronę. Patrzył na mnie z tęgą miną. Tym razem ja zrobiłam minę smutnego szczeniaczka. Wybuchł śmiechem, podbiegł do mnie. Wziął mnie na ręce.
- Ooo...- Uśmiechnęłam się.
- Chociaż wiem, że tego nie chciałaś to i tak kara się należy.- Pocałował mnie w policzek i zaczął biec ze mną z powrotem do fontanny. 
Chłopacy się na nas patrzyli. Z pewnością ciekawi co ten głupek wyczynia. Szczerze, ja nie chciałam wiedzieć co wymyślił. No ale cóż zaraz miałam się przekonać.... 
Perfidnie wrzucił mnie do fontanny. Mimo, że było lato to woda wcale nie była za ciepła, wręcz przeciwnie. 
- Aaa!- Wydarłam się.- Jesteście nieogarnięci! Najpierw Zayn teraz ty! Za co ja się pytam?!- Wyszłam z wody, włosy przykrywały mi całą twarz. Odgarnęłam je. 
- Haha!- Zaśmiał się Liam.- Nie tylko Harry wygląda jak dziecko Tarzana.- Teraz śmiali się już wszyscy. Tylko mi humor nie dopisywał. 
- Mimo, że jestem Rybą* i lubię wodę to bez przesady dobrze? Następnym razem wezwę policję!- Usiadłam na ławce i starałam się jakoś "otrzepać" z wody. Jednak na marne. Wyciągnęłam telefon z kieszeni. Był cały mokry. Uduszę ich! 
- Kochanie, nie denerwuj się. Karma musiała być.- Pocałował mnie w policzek. 
- Nie przymilaj się Styles. To była przesada. Nici z planów na noc! Jesteś sam sobie winny- Powiedziałam i spojrzałam na niego podnosząc jedno brew. 
- Stary, współczuję ci.- Poklepał go po ramieniu Niall.
- Niepotrzebnie. Jakoś wytrzymam. Ostatnia noc była nieziemska. Zaśmiał się i objął mnie ramieniem z zadowoleniem. Mimowolnie uśmiechnęłam się na wspomnienie wczorajszej nocy. 
- Nie no żartowałam kotku.- Wyszeptałam mu do ucha.- Chodź no tutaj.- Złapałam go za podbródek i przekręciłam jego twarz w moją stronę. Wpiłam się w jego usta. On bez wahania oddał pocałunek, dodając do pocałunku język. To było nieziemskie. Zapomniałam o całym Bożym świecie, byłam tylko ja i on. Najwidoczniej też czuł się tak jak ja. Bo podniósł mnie i usadowił mnie na swoich kolanach. Siedziałam na nim okrakiem całując namiętnie. Trwało by to jeszcze dłużej, gdyby ktoś nam nie przerwał. 
- Ekhem....- Odkaszlnął Louis.- No wiece, ten no... Przepraszam, że przerywam, ale my tez tu jesteśmy. A nie za fajnie patrzy się na ludzi, którzy obściskują się w miejscu publicznym i....
- Dobra, dobra Lou rozumiem.- Harry uśmiechnął się do niego. 
Wstałam z kolan Harry'ego, oblizałam usta i poprawiłam fryzurę. A fakt zapomniałam... Jestem cała mokra. Spojrzałam na Harry'ego jeszcze siedzącego na ławce. Przez to, że siedziałam mu na kolanach on też był przemoczony. A najbardziej na kroczu. 
- Haha. Boże Kochanie...Haha- Pokazałam palcem na mokre spodnie. Wszyscy spojrzeli w tamtym kierunku.
- No widzę Curly, że z podnieceni popuściłeś. Codziennie dowiaduję się o tobie nowych rzeczy.- Zaśmiał się Zayn i pokręcił z niedowierzaniem głową. 
- Yyy... Może pójdziemy się przebrać i wyskoczymy gdzieś wszyscy razem. Dzisiaj już mamy dzień wolny, więc Madzia pójdzie z nami.- Uśmiechnął się do mnie i wstając z ławki.- Jutro koncert... Właśnie!- Klasnął w dłonie.- Idziesz, popatrzysz jak śpiewam.- Poruszył brwiami. 
-Naprawdę?!- Spytałam z niedowierzaniem. 
- Tak.- Podszedł do mnie i złapał mnie za rękę.- Jesteś zaproszona i nie możesz odmówić.
- Nie mam zamiary odmawiać!- Krzyknęłam, wszyscy spojrzeli na mnie zdziwieni.- Znaczy się ... Ehem... Z miłą chęcią pójdę.- Uśmiechnęłam się no nich nieśmiało. Zachichotali. 
- Ta dziewczyna jest boska- Liam podszedł do mnie i mnie przytulił.- A teraz chodźmy. 
Podbiegłam jeszcze do ławki po telefon i w momencie, gdy go podniosłam zaczął wibrować, sygnalizując tym połączenie. Spojrzałam na ekran. Mama ? Uciszyłam chłopaków gestem i wykonali polecenie. 
- Cześć, mamo. 
- Witaj kochanie.- Usłyszałam głos mamy. 
- Co się stało?- Spytałam nie wiedząc, czemu dzwoniła. 
- Jutro przylatujemy z tatą w odwiedziny na tydzień!-Krzyknęła radośnie do słuchawki. 
- Jeju! Naprawdę, mamo?!- Odpowiedziałam podekscytowana. Zauważyłam, że chłopacy patrzą się na mnie zdziwieni.
- Tak! 
- Nawet nie wiesz jak się cieszę. Mam ci tyle do opowiedzenia. 
- Ja również. Ale muszę już kończyć. Pa, kochanie. 
- Do zobaczenia, mamo!- Rozłączyłam się. 
- Kto to był?- Spytał Louis. 
- Moja mama i powiedziała, że jutro przylatują w odwiedziny. 
- To fajnie! Pójdą na nasz koncert.- Odpowiedział Harry. 
- To nie byłby dla ciebie problem?
- Skądże.- Uśmiechnął się.- Zaproszę swoich rodziców i później zjemy wspólnie kolację. - Powiedział to uradowany. Podbiegł do mnie i pocałował mnie w policzek. Jestem ciekawa jak moja mama zareaguje na wieść, że mam chłopaka. Boję się trochę... Ale cóż, jeśli nie spróbuję to nigdy się nie dowiem. 

*Ryba- chodzi o znak zodiaku. :) 

Trochę krótki, ale zawsze coś. Musiałam go tak zakończyć. :)
Następny rozdział będzie pewnie za tydzień. Ale jeśli będę miała motywację to dodam wcześniej. Może w środę.Nie wiem. Jeszcze raz proszę o komentarze, bo nie wiem czy to w ogóle czytacie i cy est sens dodawać kolejne rozdziały... 

niedziela, 17 marca 2013

Rozdział 7



   Przepraszam, że tak długo nic nie pisałam, ale cóż w końcu jestem. Za kilka dni dodam następny rozdział, jeśli nie to bardzo przepraszam. A teraz zapraszam do czytania. ;) Kocham was wszystkich....  ♥ @Madzia0Rh 

    *Muzyczka*
               Wbiegłam do pokoju zdyszana, czekałam, aż Harry przybiegnie za mną. Nie musiałam długo czekać. Niestety nie zorientował się dość szybko, że ma się zatrzymać i wpadł na mnie. Zaśmiałam się i wylądowaliśmy na łóżku. Spojrzałam mu w oczy, widać było, że długo oczekiwał na ten moment. Zaczął mnie całować, na początku delikatnie i czule, ale później z większą zawziętością. Zaczął ściągać mi bluzkę, nie stawiałam oporu, wręcz pomagałam mu w tym. Kiedy już to zrobił, dyszałam już ze zmęczenia. Jak on bosko całuje! Zszedł niżej na moją szyję i przyssał się do skóry, zrobił mi malinkę.
- Och, Harry...- Zaśmiałam się.
- Teraz jesteś moja nikt mi ciebie nie zabierze, o nie!- Powrócił do całowania mnie. Teraz moja kolej, powoli rozpinałam guziki przy jego koszuli. Utrudniała mi to jego pozycja, a mianowicie leżał na mnie.
- Może mógłbyś...- Odezwałam się przerywając pocałunek.
-  Tak, tak już...- Wstał i zaczął się szybko rozbierać, tak że stał przede mną w samych bokserkach. Nie zdjął ich tylko wskoczył na łózko i zaczął mnie rozbierać. Poszło mu to dość szybko. Wpiłam się w jego usta całując go namiętnie.
- Jesteś tego pewna ?
- Nawet nie wiesz jak bardzo i przecież ci to obiecałam.- Uśmiechnęłam się, Harry ściągnął bokserki. Zaczęła się zabawa...

2 godziny później...
Całował mnie jeszcze przez jakiś czas. Byłam już taka zmęczona, że nie miałam siły na nic. Opadłam wymęczona na poduszkę. I sapnęłam przeciągle. Harry nachylił się nade mną.
- Kocham cię.- Pocałował mnie w czoło.
- Ja ciebie też. - Uśmiechnęłam się i podniosłam z podłogi koszulkę Hazzy i założyłam ją.
- No co?- Spytałam zdziwiona. Zrobił smutną minę.- Na dzisiaj już wystarczy. - Pocałowałam go, przedłużył pocałunek. Podciągnął koszulkę wyżej tak, że trzymał rękę na moim pośladku.
- Ale ja chcę!- Powiedział to z zawziętością i podnieceniem.
- Nie! Pamiętaj, że jutro masz wstać wcześnie. - Przypomniałam mu. Usiadłam na łóżku, poprawiłam bluzkę i kitkę. Pocałowałam go jeszcze i położyłam się, przykrywając się pościelą. Harry westchnął jeszcze i przytulił mnie od tyłu. Zasnęłam po niespełna 5 minutach ...

Kiedy rano się obudziłam, spojrzałam na zegarek. Była godzina 9. Więc pora wstać, uszykować się i obudzić Harry'ego. Ale najpierw postanowiłam, że zrobię nam śniadanie. Wstałam i szybko udałam się do łazienki. Wzięłam prysznic, wysuszyłam włosy i spięłam w koka. Ubrałam się w luźną sukienkę do kolan. I po cichy wyszłam z pokoju, by go nie obudzić. Gdy dotarłam do kuchni miałam ochotę na jajecznicę, więc zabrałam się do gotowania. Nie byłam dość dobrą kucharką, ale miałam nadzieję, że doceni chociaż może dobre chęci. Zaśmiałam się i zwinnie włączyłam radio nie przerywając czynności. Leciała właśnie piosenka Taylor... Grhyhhy... Wkurzyłam się i przełączyłam na inną stację. Czemu taka głupota musiała mi popsuć humor od rana? Ja się pytam dlaczego?! Na moje szczęście na innej stacji leciała piosenka Eda Sheerana- Give Me Love. Uśmiech pojawił się na mojej twarzy tak szybko jak zniknął. Kiedy nakładałam jajecznicę na talerze, ktoś pocałował mnie w szyję i przytulił.
- Witaj kotku.- Zamruczał mi do ucha.
- Och... Dzień dobry skarbie.- Pocałowałam go namiętnie. - Zrobiłam ci śniadanko.- Powiedziałam przerywając pocałunek. - Za wszelkie szkody na twoim zdrowiu nie odpowiadam. Jakby co to nie moja wina, że wybrałeś sobie dziewczynę bez talentu do gotowania.
- Na pewno nie jest takie złe jak mówisz. Chociaż, gdybym ja gotował...
- Dobra, dobra nie przechwalaj mi się tu. - Zaśmiał się i pocałował mnie. - Teraz jedz i nie wymyślaj.- Pokazałam palcem na stół, a on potulnie usiadł na krześle. Teraz dopiero zauważyłam, że był nagi. Patrzyłam na niego zdziwiona.
- No co ? - Spytał z rozbawieniem.
- No... bo ... wiesz... tego ... teges....- Zatoczyłam kółko palcem w powietrzu.- No mógłbyś się ubrać!
- Przeszkadza ci to kochanie? - Zaśmiał się.
- Nie...e ...e - Wyjąkałam.- Tylko możesz się przeziębić.
- Jakoś nikt wcześniej się tym nie przejmował. Chłopacy bynajmniej to tolerowali.
- Ale ja nie jestem chłopacy.- Skrzyżowałam ręce na piersi i spojrzałam na niego lekko podnosząc jedną brew.
- A tak po drugie to jestem gorącym mężczyzną, jeśli nie zdążyłaś zauważyć.- Puścił mi oczko i uśmiechnął się ukazując dołeczki w policzkach.
- No dobrze, ale chociażby to minimum, mam na myśli bokserki oczywiście.- Powiedziałam i usiadłam przy stole zaczynając jeść swoje śniadanie.
- Wiesz ślicznie wyglądasz ze zdziwioną miną jak takie małe przestraszone dziecko.
- Uznam to jako komplement, więc dziękuję.
- Oj nie ma za co.- Podniósł się na krześle i pochylił się nad stołem, by mnie pocałować, ponieważ siedziałam naprzeciwko niego.
- O matko już 9.30 !- Spojrzałam szybko na zegarek.
- I co w związku z tym ?- Spytał zdziwiony nie wiedząc o co chodzi.
- Jak to co?! Skleroza nie boli. Masz być w studiu o 10.
- Aaa... Faktycznie.- Przypomniałam mu i uśmiechnął się do mnie. - Idź się ubrać i pojedziesz ze mną.
- No ale mogę ? - Spojrzałam mu w oczy.
- A dlaczego by nie ? To nic takiego.- Puścił mi oczko.- No dalej, dalej. Wejdziemy jeszcze do mnie, żebym mógł też się ubrać.
Pobiegłam szybko do pokoju, stanęłam zdziwiona. Co za bałagan ! Trzeba by to posprzątać, ale nie teraz. Podbiegłam do komody po ubrania i weszłam do łazienki się uczesać. Gdy wychodziłam z pokoju wzięłam szybko rzeczy Harry'ego. Schodząc do schodach wydarłam się:
- Harry, kochanie chodź się ubrać.- Wyskoczył zza ściany i wystraszył mnie. Zasłoniłam oczy ręką.- Masz...- Podałam mu rzeczy.
- Jakoś wczoraj w nocy moja nagość ci nie przeszkadzała?- Zaśmiał się.
- Tak, ale to było wczoraj. A dzisiaj jest dzisiaj i jeszcze jedno, nie przywykłam do ludzi, którzy chodzą na nogo. Więc nie miej do mnie pretensji.
- Dobrze, dobrze. Przepraszam.- Pocałował mnie w usta i poszedł do łazienki.
Odetchnęłam z ulgą, że w końcu się ubierze. Nie żeby przeszkadzało mi to, ale tak po prostu jestem "świętą" dziewczyną. Cud, że w ogóle zgodziłam się z  nim przespać. No ale cóż obiecałam. I nie chcę żyć jak zakonnica i stracić cnotę dopiero po ślubie. Co to to nie. Zaśmiałam się.
- Co cię tak rozbawiło, słońce? - Harry zdążył już wrócić z łazienki i objął mnie w talii.
- A nic, po prostu zdałam sobie sprawę, że nie będę żyć jak zakonnica.- Najwyraźniej rozumiał co mam na myśli, uśmiechnął się i wyszeptał mi do ucha.
- Dwa lata temu też już straciłem szansę. - Przygryzł mi ucho. Zamruczałam.
Harry od razu zareagował i zaczął mnie całować, przyciskając do ściany. Na co cicho jęknęłam. Złapał mnie za udo i podciągnął je na swoje biodro. Zaśmiałam się.
- O nie, nie kochany. Spóźnimy się.- Zrobił minę szczeniaczka i zakrył oczy rękami.- Może wieczorem...- Zniżyłam ton głosu i celowo podkreśliłam te słowa, żeby poprawić mu humor i najwidoczniej mi się udało. Bo od razu się uśmiechnął ukazując dołeczki w policzkach. Kocham je po prost! Pocałowałam go jeszcze raz i złapałam za rękę.
- No chodź.- Wyszliśmy z domu, zamknęłam jeszcze drzwi.
Jak na dżentelmena przystało Harry otworzył mi drzwi od samochodu i wpuścił do środka z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Z czego się cieszysz Styles, hmm ? - Skrzyżowałam ręce na piersi i spojrzałam na niego z poirytowaniem.
- Za każdym razem gdy próbujesz być ... pociągająca, rozbawia mnie to. Albo teraz "udajesz" poirytowaną.- Zrobił cudzysłów w powietrzu.
- Nie moja wina, że się staram a mi nie wychodzi. No przepraszam bardzo!- Podniosłam ręce do góry w obronnym geście.
- Nie denerwuj się, kochanie. Bo na urodzie stracisz. - Spojrzał mi w oczy i przygryzł wargę.
- Niestety już za późno.- Zaśmiał się kręcąc przy tym z niedowierzaniem głową i odpalił silnik.
- Za nisko się cenisz.- Zignorowałam jego komentarz i usadowiłam się wygodnie.

15 minut później...
*Muzyczka*

Kiedy zajechaliśmy pod studio stało to z parę set fanek. Na początku mnie to zdziwiło, ale później... Przecież to One Direction.  I na pewno wiedziały kiedy i gdzie się pojawią. Dobra mniejsza z tym... Harry z trudem dotarł do drzwi od mojej strony i je otworzył.  Wszystkie dziewczyny się na niego rzuciły prosząc o autografy i zdjęcia. Więc co mógł zrobić ? Dał im tego co chciały. Trzymaliśmy się na ręce, ale do czasu... Jedna dziewczyna wepchnęła się i musiałam go puścić. Od razu zaczęły się przepychać przez co upadłam na chodnik. Byłam zła, nie to mało powiedziane. Byłam wkurwiona. To było chamskie z ich strony. Ale muszę zacząć się przyzwyczajać. Wstałam i otrzepałam się. Postanowiłam, że wejdę do środka i nie będę za nim czekać. Gdy otworzyłam drzwi, szybko zauważyłam jakąś panią z plakietką.
- Przepraszam!- Wydarłam się i podbiegłam do niej.- Gdzie znajduje się One Direction. Bo ja przyszłam z panem Stylesem, ale niestety...- Pokazałam palcem na okno, wiedziała o co chodzi. - Więc gdzie się znajdują.
- Nie mogę udzielić pani takiej informacji, bo nie mam pewności czy pani nie kłamie.- Spojrzała na mnie z powagą. Czy ja wyglądam na kłamcę? Ale wcale jej się nie dziwię.
- No uhg. Nie mogłaby pani mi uwierzyć ...
- Nie, nie mogłabym.- Odpowiedziała ostro.- A teraz przepraszam, muszę wrócić do pracy. - Odeszła zostawiając mnie.
Usiadłam sobie w jakimś fotelu. Muszę na niego poczekać. Westchnęłam i oparłam głowę na rekach. Zauważyłam, że jakiś chłopak wybiegł zza rogu jakiegoś korytarza. Spojrzałam na niego, on mnie. No oczywiście, jak mogło być inaczej? Bo przecież kto zawsze ratuje mnie z opresji. Mr Tomlinson. Ucieszył się na mój widok i uśmiechnął się szeroko. Biegł już w moją stronę. Był coraz bliżej, bliżej ale nie zwalniał.
- Boże, Louu!- Wydarłam się w tym samym momencie kiedy na mnie wskoczył.
- Witam cię!- Zaczął się śmiać i pocałował mnie w policzek.
- Ała, to boli.- Skrzywiłam się, zlazł ze mnie wreszcie.
- Przepraszam...- Spojrzał na mnie z miną szczeniaczka.
- Ty zawsze masz takie wejścia, co ?- Spytałam poirytowana.
- I tak wiem, że mnie kochasz.- Powiedz to z dumą.
- Jak miałabym zaprzeczyć takiemu idiocie jakim jesteś?- Zaśmiałam się. Wstałam i podeszła go przytulić. - Też się cieszę, że cię widzę.
- Uh... uh... Ale kochasz mnie, nie ? Bo ja ciebie tak.- Uśmiechnął się. Wiedziałam, że ma namyśli inną miłość, ale postanowiłam to potraktować przyjaźnie.
- Owszem kocham cię.- Tym razem ja pocałowałam go w policzek.- A teraz zaprowadź mnie do studia, bo szanowny Hazza jest obecnie zajęty fankami, a ja nie mam ochoty na niego czekać.
- Jasne! - Uradowany, pociągną mnie za rękę do windy.
Wjechaliśmy na 4 piętro i przeszliśmy korytarzem, aż do pomieszczenia. Tak, było to studio. Wszyscy już tam byli. Chłopacy i paru mężczyzn, za pewne któryś z nich był menadżerem. Nie zwracałam na niego większej uwagi.
- Cześć chłopaki!- Uśmiechnęłam się do nich szeroko.
- Witaj Madziu!- Odpowiedzieli chórkiem, zauważyłam, że jeden facet patrzy na mnie zdziwiony.
- Simon, to Magda obecna dziewczyna Harry'ego...- Zaczął Liam.
- Jak to?! Co on znowu wyczynia, nie rozumiem tego chłopaka.- Zszokowałam się trochę, odpowiedzą tego faceta.
- Och, odpuść mu trochę.- Zaczął Louis, bronił swojego przyjaciela.- Zapewniam cię, że jest ona inna niż te jego pozostałe dziewczyny. Patrzy na nią inaczej, niż na tamte, z uczuciem i troską. To na pewno jest ta jedyna. - Miło było tego słuchać. Nie wątpiłam w to co mówi Lou. Może powiecie, że jestem zapatrzona w siebie i takie tam... Ale jakbym miała nie wierzyć, skoro znają go bardzo długo ? A tym bardziej Louis, są ze sobą dość blisko. Poczułam motyle w brzuchu i serce zaczęło mi mocniej bić na wypowiedziane słowa "ta jedyna".
- Obyś się nie mylił Louis...- Powiedział ze zrozumieniem.- Nie mniej jednak, to jego ostatni raz. Jeśli to spieprzy zamknę go w zakonie.
Zaśmiałam się, przypomniała mi się dzisiejsza rozmowa z Harry'm na temat cnoty. Simon spojrzał na mnie, przypomniał sobie o mnie.
- A tak w ogóle to miło cię poznać.- Uśmiechnął się szeroko i podał mi rękę. Zmieniłam zdanie ja jego temat. Jest miły i stara się być opiekuńczy. Ale mu to nie wychodzi.- Jestem Simon Cowell.
- Magda Whiley.-Uścisnęłam dłoń.- Też miło cię poznać.
- Witaj w naszej popieprzonej rodzince!- Zaśmialiśmy się wszyscy.
- Od kiedy to tak witasz nasze dziewczyny?- Spytał Harry zza moich pleców. Wystraszyłam się i podskoczyłam.- Oj przepraszam kochanie.- Pocałował mnie.- To od kiedy, Simon ?
- W końcu Lou powiedział, że to ta jedyna, więc jakieś specjalne zaproszenie się należy.- Uśmiechnął się do mnie i puścił oczko. Kocham tych ludzi !

Bardzo was proszę o komentarze ;) Pozdro @Madzia0Rh