I jest! Rozdział 8, przepraszam, że dodałam go dopiero po tygodniu, ale cóż miałam ciężki tydzień i nie mogłam się skupić ma pisaniu. I jeśli już czytasz to skomentuj. Z poważaniem @Madzia0Rh :* ♥
Spotkanie trwało do godziny 14. Przez cały ten czas omawiali szczegóły dotyczące płyty, trasy koncertowej, kontraktu i innych rzeczach. Ja natomiast siedziałam cicho i słuchałam tego co mówią. Siedziałam na krześle między Harry'm a Lou. Trzymałam rękę Stylesa i kreśliłam serca na jego dłoni. Od czasu do czasu patrzył na mnie, uśmiechał się do mnie i skradał jednego czy dwa buziaki. Był taki słodki. Nie tylko Harry patrzył na mnie. Siedzieliśmy w kółku, naprzeciwko mnie siedział Niall, więc oczywiście patrzył się na mnie, gdy tylko ja spojrzałam w inną stronę. Ale zdarzyło się, że przyłapałam go na tym i od razu czerwienił się i uśmiechał nieśmiało. Muszę przyznać było to dość urocze. Oczywiście nie obyło się bez wygłupów, żartów i docinek... Niall narzekał, że jest głodny i musiałam przynosić mu jakieś przekąski, bo inaczej zamęczyłby mnie na śmierć. Liam z Zayn'em siedzieli dość grzecznie. Taaa, dość... Niekiedy też im odwalało.
Spotkanie trwało do godziny 14. Przez cały ten czas omawiali szczegóły dotyczące płyty, trasy koncertowej, kontraktu i innych rzeczach. Ja natomiast siedziałam cicho i słuchałam tego co mówią. Siedziałam na krześle między Harry'm a Lou. Trzymałam rękę Stylesa i kreśliłam serca na jego dłoni. Od czasu do czasu patrzył na mnie, uśmiechał się do mnie i skradał jednego czy dwa buziaki. Był taki słodki. Nie tylko Harry patrzył na mnie. Siedzieliśmy w kółku, naprzeciwko mnie siedział Niall, więc oczywiście patrzył się na mnie, gdy tylko ja spojrzałam w inną stronę. Ale zdarzyło się, że przyłapałam go na tym i od razu czerwienił się i uśmiechał nieśmiało. Muszę przyznać było to dość urocze. Oczywiście nie obyło się bez wygłupów, żartów i docinek... Niall narzekał, że jest głodny i musiałam przynosić mu jakieś przekąski, bo inaczej zamęczyłby mnie na śmierć. Liam z Zayn'em siedzieli dość grzecznie. Taaa, dość... Niekiedy też im odwalało.
Na przykład:
Zayn wstał energicznie z krzesła rozejrzał się po pomieszczeniu i zaczął się wydzierać:
- Gdzie lusterko?! Ja chcę moje lusterko! Jak moja fryzura?! Czy wyglądam dobrze?! Ludzie, pytam się coś! Magda, wyglądam dobrze?- Spojrzał na mnie. Przeraziłam się. Cóż to dziecko wyczynia?
- Matko boska...- Simon zakrył ręką twarz i sapnął przeciągle.
- Yyy... Zayn wszystko ok, uspokój się.- Uśmiechnęłam się.
- Madzia, nie...- Powiedział Niall. Spojrzałam na niego i nie wiedziałam co powiedzieć.
- Co powiedziałaś?!- Zayn spytał z niedowierzaniem.
- Że masz się uspokoić...- Powtórzyłam.
- Nigdy, ale to nigdy w życiu nie każ mi się uspokoić, rozumiesz?!- Wydarł się trochę na mnie i wziął mnie z krzesła na ręce. Pobiegł do łazienki... Oczywiście wbiegł ze mną do męskiej. Nie tym teraz powinnam się martwić. Postawił mnie przy umywalce odkręcił kurek na maksa i złapał mnie w szczelnym uścisku. Nie wiedziałam co chciał zrobić, więc próbowałam mu się wyrwać. Na marne. Jest ode mnie o wiele silniejszy. Mogę się założyć, że nawet pięciolatka wygrałaby ze mną w siłowaniu na rękę. Ale mimo tego jestem dość zwinna i gibka. Jednak to też nie zdało rezultatu. Ostatecznie włożył moją głowę pod strumień wody, potem woda lała mi się po szyi i plecach.
-Przeproś! No dalej przepraszaj.- Zaśmiał się.
- Ty jesteś jakiś chory!- Wydarłam się.
- Przeproś i to już!
- Zayn naprawdę przepraszam.- Byłam już rozbawiona całą tą sytuacją i troszkę na niego zła.
Nie przestał dopóki woda nie wyleciała mi nogawkami od spodni. To było straszne! Zakręcił kurek i stanął prosto. Spojrzałam na niego z udawaną nienawiścią i zaczęłam tupać nogą.
- Zginiesz Malik. Uciekaj lepiej.- Ruszyłam w jego stronę. On zaczął uciekać z wrzaskiem z powrotem do studia. Wbiegłam tuż za nim. Wszyscy patrzyli na nas nie wiedząc o co chodzi.
- Kochanie, co się stał....Hahahaha- Harry zaczął się śmiać, gdy zobaczył, że jestem cała mokra.- Coś ty jej zrobił? Piątka stary!- Przybił piątkę z Zayn'em. Spojrzałam na wszystkich.
- Pff... Foch! Tak, FOCH forever na 5 minut z przytupem i melodyjką!.- Usiadłam na krześle, skrzyżowałam ręce na piersi i udawałam obrażoną. Wszyscy zaczęli się śmiać, ledwo ja sama powstrzymywałam się, żeby nie wybuchnąć głośnym śmiechem. W końcu nie wytrzymałam i zawtórowałam im.
Drugi przykład: Tym razem Liam.
Poszłam po lody w miseczkach dla Nialla i wzięłam też porcję dla ciebie, gdy wróciłam podałam mu je i usiadłam zajadając się swoimi.
- Ej Magda...- Lou dźgnął mnie w żebro. Zabolało i podskoczyłam. Łyżeczka wyleciała mi z reki i uderzyła w głowę Liama.
- Aaaaaa!- Wydarł się i odskoczył na bok.- Chciałaś mnie zabić?! Ludzie, weźcie mi tą psychopatkę, bo... bo...- Za jąkał się, cały czas był przerażony.- Zabiję cię!- Zagroził mi palcem i podszedł do mnie.
Ja szybko podniosłam łyżeczkę z podłogi i trzymając ją dwiema rekami wystawiłam przed siebie, zamykając oczy. Stanął, nie dotknął mnie. Powoli otwarłam jedno oko, potem drugie. Siedział już na swoim miejscu, uśmiechnął się do mnie.
- Zemszczę się kiedyś, znajdę twój czuły punkt skarbie.- Puścił mi oczko i powrócili do swojej pracy.
Godzina 14...
Wychodziliśmy właśnie ze studia. Na szczęście nie było już aż tle fanek co przedtem. Dość szybko rozdali autograf i zrobili sobie zdjęcia. Ja w tym czasie poszłam do parku i usiadłam na ławce w słońcu przy fontannie. Chciałam się nacieszyć piękną pogodą i dostarczyć trochę witaminy D do organizmu. Zrobiło mi się gorąco. Mogłam założyć krótkie spodenki. No cóż trudno, jak wrócę do domu to się przebiorę. Poczułam jak ktoś siada koło mnie i całuje mnie w policzek.
- Och kochanie...- Zrobiłam dziubek, nie otwierając oczu, żeby mnie pocałował.
- Yyy... Jesteś tego pewna?- Spytał zdziwiony Lou. Przerażona otworzyłam szeroko oczy. Harry'ego tam nie było, ale siedział Louis.
- Co za wtopa. Przepraszam!- Uderzyłam się ręką w czoło.- Ale ze mnie idiotka.
- Nie no nic się nie stało. Nic nie powiem Harry'emu.- Na te słowa przyszła reszta chłopaków.
- Czego mi nie powiesz?- Usiadł koło mnie i złapała mnie za rękę.
- Tego, że Madzia chciała mnie pocałować. UPS! wygadałem się, prze...-Nie dokończył.
-Louis! Zabiję cię!
- Że co?!- Harry poderwał się z ławki.- Chciałaś go pocałować, tak czy nie?- Spojrzał na mnie, oczekując odpowiedzi.
- Harry...-
- Nie no dobra rozumiem cię.- Włożył ręce do kieszeni i odszedł od nas.
- Ty kretynie jeden! Dobrze wiesz, że tego nie chciała. Ghrr... Dorwę cię kiedyś- Zagroziłam mu palcem i pobiegłam za Harry'm.- Skarbie poczekaj! Ja nie chciałam go pocałować. Po prostu tak wyszło. Nie bądź zły.
Zatrzymał się i odwrócił się w moją stronę. Patrzył na mnie z tęgą miną. Tym razem ja zrobiłam minę smutnego szczeniaczka. Wybuchł śmiechem, podbiegł do mnie. Wziął mnie na ręce.
- Ooo...- Uśmiechnęłam się.
- Ooo...- Uśmiechnęłam się.
- Chociaż wiem, że tego nie chciałaś to i tak kara się należy.- Pocałował mnie w policzek i zaczął biec ze mną z powrotem do fontanny.
Chłopacy się na nas patrzyli. Z pewnością ciekawi co ten głupek wyczynia. Szczerze, ja nie chciałam wiedzieć co wymyślił. No ale cóż zaraz miałam się przekonać....
Perfidnie wrzucił mnie do fontanny. Mimo, że było lato to woda wcale nie była za ciepła, wręcz przeciwnie.
- Aaa!- Wydarłam się.- Jesteście nieogarnięci! Najpierw Zayn teraz ty! Za co ja się pytam?!- Wyszłam z wody, włosy przykrywały mi całą twarz. Odgarnęłam je.
- Haha!- Zaśmiał się Liam.- Nie tylko Harry wygląda jak dziecko Tarzana.- Teraz śmiali się już wszyscy. Tylko mi humor nie dopisywał.
- Mimo, że jestem Rybą* i lubię wodę to bez przesady dobrze? Następnym razem wezwę policję!- Usiadłam na ławce i starałam się jakoś "otrzepać" z wody. Jednak na marne. Wyciągnęłam telefon z kieszeni. Był cały mokry. Uduszę ich!
- Kochanie, nie denerwuj się. Karma musiała być.- Pocałował mnie w policzek.
- Nie przymilaj się Styles. To była przesada. Nici z planów na noc! Jesteś sam sobie winny- Powiedziałam i spojrzałam na niego podnosząc jedno brew.
- Stary, współczuję ci.- Poklepał go po ramieniu Niall.
- Niepotrzebnie. Jakoś wytrzymam. Ostatnia noc była nieziemska. Zaśmiał się i objął mnie ramieniem z zadowoleniem. Mimowolnie uśmiechnęłam się na wspomnienie wczorajszej nocy.
- Nie no żartowałam kotku.- Wyszeptałam mu do ucha.- Chodź no tutaj.- Złapałam go za podbródek i przekręciłam jego twarz w moją stronę. Wpiłam się w jego usta. On bez wahania oddał pocałunek, dodając do pocałunku język. To było nieziemskie. Zapomniałam o całym Bożym świecie, byłam tylko ja i on. Najwidoczniej też czuł się tak jak ja. Bo podniósł mnie i usadowił mnie na swoich kolanach. Siedziałam na nim okrakiem całując namiętnie. Trwało by to jeszcze dłużej, gdyby ktoś nam nie przerwał.
- Ekhem....- Odkaszlnął Louis.- No wiece, ten no... Przepraszam, że przerywam, ale my tez tu jesteśmy. A nie za fajnie patrzy się na ludzi, którzy obściskują się w miejscu publicznym i....
- Dobra, dobra Lou rozumiem.- Harry uśmiechnął się do niego.
Wstałam z kolan Harry'ego, oblizałam usta i poprawiłam fryzurę. A fakt zapomniałam... Jestem cała mokra. Spojrzałam na Harry'ego jeszcze siedzącego na ławce. Przez to, że siedziałam mu na kolanach on też był przemoczony. A najbardziej na kroczu.
- Haha. Boże Kochanie...Haha- Pokazałam palcem na mokre spodnie. Wszyscy spojrzeli w tamtym kierunku.
- No widzę Curly, że z podnieceni popuściłeś. Codziennie dowiaduję się o tobie nowych rzeczy.- Zaśmiał się Zayn i pokręcił z niedowierzaniem głową.
- Yyy... Może pójdziemy się przebrać i wyskoczymy gdzieś wszyscy razem. Dzisiaj już mamy dzień wolny, więc Madzia pójdzie z nami.- Uśmiechnął się do mnie i wstając z ławki.- Jutro koncert... Właśnie!- Klasnął w dłonie.- Idziesz, popatrzysz jak śpiewam.- Poruszył brwiami.
-Naprawdę?!- Spytałam z niedowierzaniem.
- Tak.- Podszedł do mnie i złapał mnie za rękę.- Jesteś zaproszona i nie możesz odmówić.
- Nie mam zamiary odmawiać!- Krzyknęłam, wszyscy spojrzeli na mnie zdziwieni.- Znaczy się ... Ehem... Z miłą chęcią pójdę.- Uśmiechnęłam się no nich nieśmiało. Zachichotali.
- Ta dziewczyna jest boska- Liam podszedł do mnie i mnie przytulił.- A teraz chodźmy.
Podbiegłam jeszcze do ławki po telefon i w momencie, gdy go podniosłam zaczął wibrować, sygnalizując tym połączenie. Spojrzałam na ekran. Mama ? Uciszyłam chłopaków gestem i wykonali polecenie.
- Cześć, mamo.
- Witaj kochanie.- Usłyszałam głos mamy.
- Co się stało?- Spytałam nie wiedząc, czemu dzwoniła.
- Jutro przylatujemy z tatą w odwiedziny na tydzień!-Krzyknęła radośnie do słuchawki.
- Jeju! Naprawdę, mamo?!- Odpowiedziałam podekscytowana. Zauważyłam, że chłopacy patrzą się na mnie zdziwieni.
- Tak!
- Nawet nie wiesz jak się cieszę. Mam ci tyle do opowiedzenia.
- Ja również. Ale muszę już kończyć. Pa, kochanie.
- Do zobaczenia, mamo!- Rozłączyłam się.
- Kto to był?- Spytał Louis.
- Moja mama i powiedziała, że jutro przylatują w odwiedziny.
- To fajnie! Pójdą na nasz koncert.- Odpowiedział Harry.
- To nie byłby dla ciebie problem?
- Skądże.- Uśmiechnął się.- Zaproszę swoich rodziców i później zjemy wspólnie kolację. - Powiedział to uradowany. Podbiegł do mnie i pocałował mnie w policzek. Jestem ciekawa jak moja mama zareaguje na wieść, że mam chłopaka. Boję się trochę... Ale cóż, jeśli nie spróbuję to nigdy się nie dowiem.
*Ryba- chodzi o znak zodiaku. :)
Trochę krótki, ale zawsze coś. Musiałam go tak zakończyć. :)
Następny rozdział będzie pewnie za tydzień. Ale jeśli będę miała motywację to dodam wcześniej. Może w środę.Nie wiem. Jeszcze raz proszę o komentarze, bo nie wiem czy to w ogóle czytacie i cy est sens dodawać kolejne rozdziały...