niedziela, 12 maja 2013

Informacja!

Witam ponownie!
Przybyłam z informacją, że założyłam nowego bloga, mimo tego, że pewna osoba (Ala) chciała żebym dalej pisała tego bloga, ale cóż siła wyższa, i to tam będą dodawane rozdziały.
Na tym raczej nic się już nie pojawi, ale kto wiem, może...
No więc tak tu macie link : http://say-something-to-make-me-happy.blogspot.com/.
I bardzo was proszę o komentarze, nawet te złe.
Więc, do zobaczenia na Cruel'u. :)

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Nowinka

Witajcie!
 Wiem, że co poniektórzy z Was oczekiwali nowego rozdziału, jednak muszę Was rozczarować. :( Naprawdę przepraszam, ale w ostatnio nie mam czasu i też niestety brak weny. Cóż takie życie. Ale można zdarzy się jeszcze, że dodam 12 jednak nie wiem kiedy to będzie. Jeszcze raz przepraszam.
Druga informacja. W ostatnim czasie wpadłam na pomysł, by założyć nowego bloga, z nowa historyjką. Bo mam akurat plan co mniej więcej miałoby w nim być. Więc jak chcecie nowy blog? A może nie? Piszcie w komentarzach, na asku http://ask.fm/Madzia0Rh lub na twitterze @Madzia0Rh :)
Madzia ♥ :)
P.S. Kocham Was ! ♥♥♥

sobota, 20 kwietnia 2013

Rozdział 11


Przepraszam, że czekaliście ta długo, ale miałam dużo nauki i mało czasu a wszystko. Ale macie teraz i proszę was o komentarze. I love you all! ♥ @Madzia0Rh 
              Zajechaliśmy pod arenę, po drodze zabierając Werę, z opóźnieniem z powodu dużych korków. Przed wejście stało z kilka tysięcy fanek, na szczęście nie musiałam się przepychać. Miejsca vipowskie miały osobne wejście i mogliśmy wejść o wiele wcześniej, niż reszta i bez żadnych problemów. Uśmiechnęłam się do dziewczyn czekających i pomachałam im. Nie, żebym się przechwalała czy coś, po prostu chciałam, żeby mnie polubiły. Nie chciałam być niepotrzebnie hejtowana. Przecież nie chcę zrobić nikomu nic złego. Ale weź im tu coś tłumacz. Uradowałby je fakt o moim zerwaniu z Harry'm, ale ja tego nie chcę i on też, więc po co to wszystko? Też tego nie rozumiem. No cóż takie życie.
- Poproszę bilety.- Z zamyślenia wyrwał mnie dość postawny mężczyzna, który grzecznie się do nas uśmiechał i wyciągną rękę. Szybko wyciągnęłam bilety z torebki i podałam mu je.
- Proszę.
- Dziękuję, na teraz proszę iść za mną.
Zaprowadził nas prawie pod samą scenę z lewej strony. Miałam bardzo dobry widok na cała arenę. Teraz pozostaje mieć nadzieję, że Harry nie odwali czegoś głupiego, czegoś z czego będę się musiała tłumaczyć rodzicom. Nie wiedzą, że z nim jestem i przez jakieś najbliższe dwie godziny nie mają się dowiedzieć.
Poszłam jeszcze po trzy butelki picia i coś do zjedzenia. Ale oczywiście tatuś przed rozpoczęciem koncertu zażyczył sobie piwa i wraz z Weroniką musiałam po nie biegnąć. Na dodatek barman wykłócał się z nami, że nie mamy skończonych lat. W sumie miał rację, bo nie skończyłam 21 roku życia. Ale w końcu się poddał i dał je mojej przyjaciółce. Wpadłyśmy do naszej strefy zdyszane i rozsiadłyśmy się wygodnie na swoich miejscach czekając.
Po niespełna 10 minutach zaczęły rozbrzmiewać pierwsze dźwięki piosenki. Up All Night. Fajnie się zaczyna. Uśmiechnęłam się i wstałam tak jak reszta, oczekując z podnieceniem. W końcu się pojawili. To była mega, super pierwsza piosenka. Wydurniali się, śmiali i machali do fanek. Harry próbował odnaleźć mnie wzrokiem. Jednak na marne.
Jako pierwszy zauważył mnie Niall, uśmiechnął się szeroko, podszedł do Hazzy i pokazał na mnie palcem. Mama spojrzała się na mnie dziwnie.
- Pewnie mu się spodobałam.- Wykrzyczałam to do niej, żeby mnie usłyszała.- Yeah!- Wydarłam się, by pomyślała, że to nie było udawane. Nabrała się i zaśmiała. Wera popatrzyła na mnie zdziwiona i zaśmiała się głośno klaskając w ręce, na co Louis pomachał do niej. Teraz na pewno wyjdzie, że nas faworyzowali. No, ale w końcu jestem dziewczyną jednego z nich.
Styles zauważył mnie i szedł w moją stronę. Co on wyprawia?! Nie obyło się bez śmiesznych ruchów i popisujących solówek, ale cóż cały on. Moja mama zaczęła skakać, gdy podchodził coraz bliżej. Wzrokiem wskazałam mu, żeby spojrzał się na nią i zrobił cokolwiek. Przesłał jej buziaka i ta odwzajemniła go, drąc się w niebo głosy. A ja pacnęłam się z otwartej reki w czoło. A Harry zaśmiał się do mikrofonu. Wszyscy spojrzeli na niego nie wiedząc o co chodzi. On szybko wyszukał wzrokiem jakiegoś transparentu. Spojrzałam w tamtym kierunku.
"Ściągam stanik, ściągam gacie, by zobaczyć cię w mej chacie!"
Fanki to mają wyobraźnie. Chłopacy też się zaśmiali i spojrzeli na mnie. Wzruszyłam ramionami. Sama przecież też niekiedy miałam podobne fantazje, nie jest mi to obce. Harry powyczyniał jeszcze parę rzeczy w stronę mojej osoby.
- Chyba naprawdę mu się spodobałaś. Musisz mieć z nim śliczne zdjęcie. Może się z tobą umówi.- Szturchnęła mnie w ramię. Moja mama mnie czasami przeraża. A co mi tam, trzeba żyć. Zaczęłam skakać jak głupia przy Live While We're Young. Śpiewać, wydzierać się i różne takie. Nawet ochroniarze się na mnie głupio patrzyli (spojrzałam na nich z pogardą i prychnęłam pod nosem ), a co dopiero moi rodzice i fanki blisko mnie. W pewnym momencie jedna podeszła do mnie.
- Hej!- Uśmiechnęła się do mnie zdenerwowana.- Mogłabym sobie zrobić z tobą zdjęcie...- Urwała, bo zakryłam jej buzie.
- Nie mów tego na głos, proszę.- Wyszeptałam jej do ucha i spojrzałam na mamusie. Nie słyszała tego.- I możesz sobie zrobić zdjęcie, chociaż nie wiem po co ci ono.
Ucieszyła się i stanęła koło mnie, a druga zrobiła nam zdjęcie. Podziękowała mi i odeszła. Całe to zajście obserwował Louis i zaśmiał się i pokazał "O.K'. Podniosłam pięść do góry w triumfalnym geście i stanęłam bliżej mamy.
- Czemu ta dziewczyna robiła sobie z tobą zdjęcie?- Spojrzałam na mnie zdziwiona i poprawiła okulary na nosie, które nosiła odkąd pamiętam.
- A no bo wiesz, zauważyła, że Harry.- Wypowiedziałam zadowolona jego imię i zatrzepotałam rzęsami, żeby pomyślała, że jestem wniebowzięta tym faktem.- Patrzy się na mnie i uśmiecha, więc chciała mieć pamiątkę. I nie pomijając faktu, że jestem najpiękniejsza.- Odgarnęłam włosy z dumą i zaśmiałam się głośno.

Po koncercie... Backstage...

Teraz nasza kolej. Mieliśmy tam wejść, stanąć z nimi, zrobić zdjęcie, pogadać trochę. To tylko parę podstawowych rzeczy, ale jednak w moim wypadku bardzo trudnych do wykonania. Ręce mi się trzęsły, czym tak naprawdę się denerwowałam? Chyba tym, by mama nie zrobiła czegoś głupiego, bo później czułaby się niezręcznie na kolacji. Ale cóż, mama to mama i nie da się jej zmienić.
Trzy...
Wydech...
Dwa...
Uspokoiłam dłonie...
Wydech...
Jeden...
Drzwi otwarte...
Wydech...
I wchodzimy...
Chłopcy siedzieli razem na dużej kanapie i o czymś zawzięcie dyskutowali. Nie byłoby to dość miłe, gdybyśmy im przeszkodziły. Zauważyli nas dopiero, gdy Weronika trzasnęła drzwiami i stanęła za mną, trzymając mnie za rękę, by mnie pocieszyć. Szybko zerwali się do pozycji stojącej.
- Witajcie!- Przywitał nas Liam.
-Hey...- Zacięłam się. On podszedł do nas i przytulił każdego po kolei, zaczynając ode mnie.
Szepną mi na ucho:
- Zachowaj spokój, będzie dobrze.- W odpowiedzi pokiwałam tylko głową i zamrugałam nerwowo. Zaraz po nim był Niall, potem Louis, no i Zayn, a teraz... Harry. Zauważył, że nasz "Badboy" wita się właśnie z moimi rodzicami, szybko pocałował mnie w policzek i tak jak pozostali przytulił mnie mocno.
Pora na zdjęcie. Chłopcy zachęcili nas ruchem dłoni, żebyśmy do nich podeszli... Ale oczywiście wszystko byłoby idealne, gdyby nie mniejszy iloraz inteligencji Hazzy. Tak po prostu, bez żadnych przeszkód, szarpną mną i przyciągnął do siebie, obejmując mnie ramieniem, łobuzersko się uśmiechając. Właśnie w tym momencie, w takiej sytuacji miałam ochotę go zabić i to dosłownie! Mamusia jest zbyt spostrzegawcza, nie ma co i nie obyło się bez jakiegokolwiek komentarza z jej strony.
- Miałam dzisiaj rację mówiąc, że spodobałaś się mu.- Zmroziłam ją spojrzeniem, jednak nic to nie dało.- Może umówiłbyś się z moja córką ?
Kolejny raz walnęłam się dłonią w czoło, wszyscy głośno się zaśmiali. Boże, czemu?! Za jakie grzechy ja się pytam?! Ta, za ciężkie, bo za jakie inne. Chyba zacznę się modlić, bo najwidoczniej Bóg mnie opuścił. Wcale się mu nie dziwię, kto by chciał opiekować się takim dziwactwem jakim jestem... Spokój po prostu nie jest mi pisany.
- Pani Whiley, może powinienem to zrobić.- Spojrzał na mnie i puścił mi oczko, uśmiechając się i ukazując dołeczki w policzkach.
- Skąd wiesz jak mam na nazwisko?- Spytała zdziwiona. Spojrzał na nią zdezorientowany i zszokowany. Że też musiał palnąć aż coś tak głupiego. Moja mama lubi się czepiać. I to nawet bardzo.
- Bo...
- Pytał się mnie o to przed chwilą. Widocznie nie zauważyłaś, bo knułaś jakieś swoje niecne plany jakby mnie tu poniżyć. - Wytknęłam jej to specjalnie, z reszta jak zawsze. Za każdym razem mówiłam to w żartach i ona dobrze o tym wiedziała i uśmiechnęła się znacząco.
Ustawiła się grzecznie, bez zbędnych problemów, do zdjęcia.
Jeden z ochroniarzy wparował do pokoju.
- Ileż można?! Inni też czekają. - Speszeni wyszliśmy i chłopcy pomachali nam jeszcze na pożegnanie.
Przepchnęliśmy się przez tłum fanek stojących przed budynkiem. Raz po raz usłyszałam swoje imię i za każdym razem odwracałam się, by się do nich uśmiechnąć i chociażby im pomachać. Fajne to nawet. Można by się przyzwyczaić. Zaśmiałam się. Nikt z moich towarzyszy tego nie widział, gdyż szli parę metrów ode mnie.

30 minut później...
Gdy już odwieźliśmy Werę do domu. Pojechaliśmy jeszcze do nas. Miałam w planie się jeszcze przebrać, by wyglądać elegancko w restauracji nie wiadomo jakiej, bo oczywiście nie powiedział mi żadnych większych szczegółów.
Weszłam szybko do pokoju. Nie chciałam słuchać spekulacji mamy na temat tego koncertu. Znowu wyraziłaby swoje spostrzeżenia, co do niektórych sytuacji, a jeszcze tego mi brakowało. Za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Ale cóż żyć nie umierać. Nie miałam już zamiaru niczego żałować do końca swojego żywota. Żyć chwilą i się nie przejmować. W końcu zawsze muszą być te dobre i jak i te złe dni. Tak już było, jest i będzie. I pewnie raczej to się nie zmieni.
Otworzyłam szafę i wiedziałam, że szybko to tam niczego nie znajdę, bo jak? Syf totalny, szkoda gadać Uff... Jakoś sobie poradzę. Wytargałam jakąś sukienkę, której jakimś dziwnym trafem nigdy nie widziałam na oczy i kilka dodatków. Szybki makijaż i zbiegłam na dół.
- Wow! Skarbie.- Zagwizdał tata.
- Musi to być bardzo wyjątkowy i ważny przyjaciel.- Moja mam poruszyła znacząco brwiami i poprawiła okulary.
Może i była osobą w wieku 40 lat, ale na modzie to się znała i wiedziała jak się ubrać. Miała na sobie czarną spódnicę i białą koszulę. Wyglądała nieziemsko!

Dostałam sms'a.
Od Harry :* : 
Przyjedźcie do restauracji ''Petrus''. Mam nadzieję, że odpowiada ;) 

Podałam adres tacie. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy na spotkanie, które osądzi czy mogę dalej żyć czy mogę już zacząć zbijać dla siebie skromną trumienkę. Wiem dramatyzuję, ale co ja na to mogę poradzić. Przejmuje się wszystkim, nawet najdrobniejszymi rzeczami. Taka jestem i się nie zmienię... Mimo wszystkich wad, kocham siebie taką jaką jestem...

Kolacja...
Restauracja była bardziej ekskluzywna niż myślałam. Ale musiał się wykosztować. Będę musiała mu to później wynagrodzić, ale na razie muszę się męczyć teraźniejszością. Podeszłam do recepcjonisty.
- Stolik Harry'ego Stylesa.- Powiedziałam to dość cichy, by moja mam tego nie usłyszała.
Wskazała palcem na jego stolik. Czekał już. Szturchnęłam mamę, by ruszyła za mną. Była zapatrzona w jeden z obrazów wiszących na ścianie.
-Patrz!- Pisnęła mi cicho do ucha.- To Harry.
O Boże co to będzie dalej. Wywróciłam oczami.
- I na dodatek się do nas uśmiecha. Najwidoczniej cię zapamiętał. A gdzie ten twój przyjaciel?- Zaczęła się rozglądać.
Doszliśmy do stolika Hazzy.
- Dzień dobry państwu.- Przywitał się grzecznie. Moja mama była zdezorientowana.- Jestem Harry Styles, przyjaciel państwa córki.- Uśmiechnął się do nich i pocałował mnie w policzek.
- Aaa...- Wydobyła z siebie tylko.- To stąd do dziwne zachowanie podczas koncertu. Przepraszam, jeśli powiedziałam wtedy coś nieodpowiedniego.
- Nic nie szkodzi. Miała pani prawo. A więc usiądźmy.
Jak na dżentelmena przystało odsunął mi krzesło i usiadł koło mnie.
- Ślicznie wyglądasz.- Puścił mi oczko.- Pani również.
- Jaka tam pani, mów mi Jenny.- Uśmiechnęła się do niego.
- A więc ... Harry.- Mój tata splótł ręce na stole i spojrzał promiennie na Harry'ego.- Opowiedz mi o was.- Wskazał na nas palcem.
- Cóż by tu opowiadać...- Poprawił swoją czuprynę.
- Mamo, tato... Harry jest moim chłopakiem.- Przełknęłam głośno ślinę i spojrzałam na nich przestraszona.
Styles również. Złapał mnie za rękę pod stołem. Uspokoiłam się trochę.
- To super kochanie! - Ucieszyła się moja mama.- W końcu sobie kogoś znalazłaś.- Nie mogła ogarnąć swojej radości. - Nikolas, tez jesteś zadowolony prawda ?
Spojrzała na niego z radością. On jednak na nią nie. Wciąż wpatrywał się w nas. Jego twarz nie wyrażała żadnych uczuć. Ale czułam, że nie podziela tej satysfakcji z matką. Coś nie podobało mu się w Harry'm, tylko co ?
Coś mówiło mi, że w niedługim czasie się o tym przekonam. Ale mam nadzieję, że nie wpłynie to na moje relacje z nimi, a nawet Hazzą. Niektóre scenariusze mnie przerażają. A co jeśli zamkną mnie w moim pokoju przez tydzień, bez jedzenia i powiedzą, że wyjdę stąd dopóki się w nim nie odkocham? I co będę musiała wtedy zrobić? Jasne, że umrę z głodu. Nigdy w życiu z niego nie zrezygnuję. Chyba, że sam jasno da mi do zrozumienia, że mam już na zawsze odejść z jego życia. On wtedy ułoży je sobie szczęśliwie, a ja będę wrakiem człowieka niezdolnym go jakiegokolwiek funkcjonowania. I prędzej czy później umrę z depresji, przygnębienia i braku posiadania go na własność. Nie chciałam dopuszczać do siebie takich myśli. Ale nie mogłam. I znowu ten sam głosik.
Oni to zrobią, powiedział twardo.
Nie! Mama jest zadowolona. Nie widzisz? Podpowiadał drugi.
Chyba jesteś ślepa. Szczęście nie jest ci pisane i znowu będę mieć rację, ostatnie słowa jeszcze długo rozbrzmiewały w mojej głowie. Tak, zawsze było tak jak ten wstrętny głosik mówił. Więc z jakiej racji teraz miało by być inaczej?
- Tak.- Powiedział tylko i przejrzał Menu.
Cały wieczór, ku mojemu zdziwieniu, miną miło. Dużo rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Moja mam bardzo polubiła Harry'ego. Nawet tata rozmawiał z nim normalnie. Na początku strasznie mnie to przerażało, ale teraz ? Nie, nie było, aż tak źle. Może głosik tym razem się myli?

Bardzo dziękuję wam za przeczytanie kolejnego rozdziału. Następny pojawi się w przyszłym tygodniu. Z racji egzaminów gimnazjalnych będę miała trzy dni wolnego, więc na pewno postaram się coś napisać.
Pozdrawiam ♥ @Madzia0Rh
P.S. Zadawajcie pytanie bohaterom i nie tylko na moim asku: http://ask.fm/Madzia0Rh xoxo

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Rozdział 10


I jest rozdział 10! Tak długo wyczekiwany przez niektóre osoby. Więc miłego czytania życzę
Z poważaniem @Madzia0Rh :* ♥
   

                Otworzyłam jedno oko, potem drugie. Przeciągnęłam się i głośno ziewnęłam. Jednak osoba leżąca koło mnie ani drgnęła. Sięgnęłam ręką po telefon, była godzina 7 rano, czas wstawać. Jakimś cudem zdołałam się wydostać z mojego miękkiego i przytulnego łóżka. Ile ja bym dała, żeby poleżeć jeszcze z dwie godzinki. Ale cóż obowiązki wzywają, a dom sam się nie posprząta.

Weszłam do łazienki po drodze zabierając z komody czystą bieliznę. Wzięłam się za czynności, które wykonuję każdego ranka. Skorzystałam z toalety, umyłam zęby, wzięłam prysznic, umyłam włosy, wysuszyłam je i ubrałam bieliznę. Teraz pora na szukanie jakiś wygodnych ciuszków do sprzątania. Zaszyłam się w szafie na dobre 10 minut. Nie mogłam nic znaleźć w tym bałaganie. Zaczęłam się nawet zastanawiać czy czasami nie kupić sobie GPS'a by odnaleźć się w tym chaosie. Jakoś dałam sobie radę i wybrałam niebieskie ubrania. Kocham ten kolor.
Zbiegłam na dół do kuchni. Wolałam zacząć od niej, bo tu było najmniej do sprzątania. W ostatnich dniach spędzałam w niej mało czasu. Zazwyczaj na mieście, u Harry'ego albo u mnie w pokoju. Ale zanim zacznę, muszę coś zjeść. Postawiłam na tosty z dżemem z czarnej porzeczki. Pychota... Zrobiłam jeszcze gorącą cytrynową herbatę i już byłam gotowa do paru godzinnej pracy.
Wyczyściłam każdą szafkę, lodówkę, mikrofalówkę i Bóg jeszcze wie co. Na koniec przyszedł czas na umycie podłogi. Ku mojemu zdziwieniu zajęło mi to 20 minut. Super się zaczyna. Teraz salon i hol. Nie było tutaj zbyt dużo pracy jedynie wystarczył mop i wiadro wody. Pozbierałam jeszcze ciuchy z wszystkich pokoi i zaniosłam do łazienki., którą wcześniej wypucowałam na błysk. Ale praniem później się zajmę. Czas na piętro. Musiałam się tutaj zachowywać troszeczkę ciszej. Weszłam do pokoju, by wziąć telefon z szafki. Spojrzałam jeszcze na Harry'ego. Spał słodko, była godzina 9 nie chciałam go jeszcze budzić. Pocałowałam go w policzek i wyszłam po cichu z pokoju.
O godzinie 10 miałam już wszystko wysprzątane. Pochodziłam jeszcze po wszystkich pokojach, żeby upewnić się, że czegoś nie pominęłam. A tego by jeszcze brakowało, żeby mamusia znalazła jakiś dwuznaczny przedmiot, który być może znalazłby się w którymś z pokoi.
Kolejny raz przyszłam do łazienki. Przykucnęłam koło pralki i włożyłam wszystkie brudne ubrania. Zauważyłam, że znalazła się tam koszulka Stylesa i jedna para bokserek. Ustawiłam program i już wstawałam, gdy jakaś para rąk objęła mnie w pasie. A któż to mógł być ...
- Witaj kotku.- Pocałował mnie w szyję.
- Cześć, kochanie. - Odwróciłam się przodem do niego i pocałowałam namiętnie.
- Mrr...- Zamruczał i mimowolnie zaśmiałam się.
- Ty jeszcze masz mało, prawda?- Uśmiechnęłam się.
-Mhm.- Wywróciłam oczami.
Podniósł mnie i posadził na pralce, ja objęłam g nogami w pasie. Zaczął mnie całować. Nie powiem, podobało mi się to, ale żeby w łazience i to na pralce?! Nie spodziewałam się tego po nim. Jestem ciekawa co jeszcze wymyśli. Zszedł trochę niżej i składał pocałunki na mojej szyi. Spojrzałam w dół.
- Chyba zacznę się przyzwyczajać.- Uśmiechnęłam się do niego.
- Ale o co chodzi?- Odsunął się ode mnie i spojrzał mi w oczu.
- Mówię o tym.- Jeszcze raz spojrzałam w dół, zajarzył o co mi chodzi.
- No masz rację.
- Co nie zmienia faktu, że masz się ubrać.
- Wiem, wiem. Czasami zachowujesz się jak moja mama.
- A co ja na to mogę poradzić? Już taka jestem.- Uśmiechnęłam się i wzruszyłam ramionami.
Pocałował mnie i przestał. Przyglądał się mojej szyi, a ja przygryzłam wargę. Tak, tak chcę być seksowna.
- Patrz! Ale cię naznaczyłem.- Zaśmiał się i przejechał palcem po owym miejscu.
Odwróciłam się na pralce w stronę lustra. Odgarnęłam włosy na jedną stronę. Jeszcze tak wielkiej malinki nie widziałam! Będę to musiała jakoś ukryć przed mamą.
- Tak właśnie cię kocham. Ogromnie!
 Szybko okręcił mnie w swoją stronę i wpił się w moje usta. Coś mówiło mi, że nie ma zamiaru przestać przez najbliższe 10 minut. I tak właśnie było, albo i nawet jeszcze dłużej. Kiedy jako tako ogarnęłam swój umysł żeby normalnie myśleć. Zauważyłam, że nie mam na sobie bluzy, a Harold dopiera się do moich spodni.
- O nie, nie.
- A dlaczego?- Posmutniał i nie przestał się męczyć z zamkiem od spodni.
- Bo...- Wyciągnęłam telefon z kieszeni.- Jest godzina 11, a moja mama przyjeżdża za godzinę. Ty do tego czasu musisz się wynieść z mojego pokoju i oczywiście ubrać się. A ja muszę posprzątać w swoim pokoju.
- A zrobisz mi chociaż śniadanko?- Poprosił mnie z miną zbitego szczeniaczka.
- No oczywiście.- Zeszłam z pralki i wychodziłam już z pokoju.- Pamiętaj ubierz się!
Zeszłam na dół i zrobiłam mu to samo do jedzenia co sobie, tylko trochę więcej. Nie chciało mi się za bardzo wymyślać czegoś innego. Ułożyłam mu wszystkie tosty na talerzu i postawiłam mu herbatę na stole. Wytarłam jeszcze niepotrzebne okruszki z blatu. Zauważyłam, że Harry już siedział przy stole i zajadał się tostami. Był ubrany inaczej niż wczoraj. Obok niego leżała torba. Najwidoczniej nie zauważyłam jej wczoraj.
- Jeśli chcesz możesz wyjechać ze mną o tej samej godzinie. Więc możesz posiedzieć jeszcze ze mną, a raczej pomożesz mi posprzątać mój pokój.
- Yhym.- Uśmiechnął się do mnie ciepło, wyszłam z kuchni i poszłam do pokoju.
Wczoraj po południu posprzątałam, więc nie było tak źle. Znalazłam jeszcze parę rzeczy Harry'ego i ułożyłam je na łóżku, żeby później mu je dać. Pomyślałam czy nie wziąć się za sprzątanie szafy, ale chyba nie zdążę. Więc wzięłam się za mycie podłogi. Oczywiście Styles przyszedł na sam koniec roboty.
- Przepraszam, że ci nie pomogłem, ale dzwoniłem do Paula. Przypomniało mi się, że idziemy dzisiaj na kolację, więc będziemy potrzebować ochrony.
- Dobrze, że ci się przypomniało. Moja mama nie wytrzymałaby, gdyby ktoś bezczelnie pchałby się na nią.
- Rozumiem, rozumiem.
- Ale miałeś mi pomóc.
- Wiem, wiem. Przepraszam.
- Jakoś sama dałam sobie radę. Dziękuję, że się przejmujesz. Weź swoje rzeczy z łóżka.
- Nie otwierałaś tego pudełka?- Spojrzałam w jego stronę.
- Nie.- I powróciłam do poprzedniej czynności.
- To dobrze.
- A co tam jest ? - Spojrzałam na niego, a on szedł już do mnie z pudełeczkiem w ręce.
- Zobaczysz.- Uśmiechnął się.
Wyciągnął z pudełeczka srebrną bransoletkę. Założył ją sobie na rękę. Jeżeli była jego to po co podchodził do mnie? Zdziwiło mnie to trochę. Ale wyciągną jeszcze jedną. chwycił moją dłoń i zapiął. Podniosłam rękę do oczy, by móc się jej lepiej przyjrzeć. Miała drobną zawieszkę z literką "H". Była prześliczna. Podsunął mi swoją rękę, a na jego była literka "M".
- Dziękuję, jest piękna.- Pocałowałam go. -Oddam ci za nią.
- Weź przestać. To nic takiego, nie kosztowała fortunę.
- No dobrze.- Uśmiechnęłam się.
Poczułam wibracje w kieszeni. Wyciągnęłam telefon i odblokowałam kciukiem.
Od: Mama 
Przyjedź po nas za 30 minut, bo już prawie jesteśmy na miejscu. 
Do: Mama 
No dobrze. Buziaczki:* 
- Kto to ?
- Mama, musimy się zbierać. Będą za jakieś pół godziny.
- No to dalej, rusz tą dupę.- Zaśmiał się.
- Odszczekaj to!- Zaszczekał jak pies, zaśmialiśmy się i pobiegł na dół.
- Boże, Styles! Jesteś chory!
- Ale i tak mnie kochasz!
- Masz rację!
Musiałam się ubrać. Chcę zrobić na mamie dobre wrażenie, więc muszę się szybko i dobrze wyszykować. Harry wrócił po chwili z torbą i schował do niej swoje rzeczy. Ja natomiast dopadłam do szafy i zaczęłam w niej grzebać.
- Jaki porządek kochanie.
- Och, zamknij się Harold!
Pobiegłam do łazienki i przyszykowałam się.
Wyszłam po 10 minutach. Byłam ubrana zwyczajnie, ale miałam nadzieję, że dość efektownie.
- Ślicznie wyglądasz kochanie.
- Dziękuję.- Pocałowałam go i wzięłam jego torbę na ramię.- Chodźmy już.
- Nie musisz niej nosić.- Szedł za mną do drzwi.
- Ale chcę i nie możesz mi zabronić.
- No wiem.- Uśmiechnął się i poszliśmy do swoich samochodów.
- Poczekaj kochanie!- Pobiegłam do niego i pocałowałam go namiętnie.- Widzimy się na koncercie.-Podałam mu jeszcze jego torbę.
Zdałam sobie sprawę, że na ulicy poza moją posesją, stało mnóstwo fanek. Zszokowałam się.
- Zachowuj się normalnie.- Uśmiechnął się i wsiadł do  samochodu. Pomachał jeszcze na pożegnanie.
Magda, nie ma ich tutaj. To tylko twoja wyobraźnia. Zachowuj się normalnie. Zachowaj spokój. 
Niestety z nerwów wyleciały mi kluczyki z ręki.
Po 5 minutach uporałam się z tym wszystkim i wyjechałam na drogę w stronę lotniska...
-Aaaa! Mamo!- Wydarłam się i pobiegłam do mamy wpadając w jej objęcia.
- Witaj córciu!- Nie przestawała się do mnie tulić. Gdy już jako tako emocje opadły. Pora na ojca.
-Tato...- Uśmiechnęłam się do niego i przytuliłam go mocno.
- Witaj kochanie. Miło znowu cię widzieć.- Ucałował mnie w czoło.
Spakowaliśmy ich bagaże do bagażnika i pozwoliłam tacie prowadzić. Dojechaliśmy po 15 minutach do domu.
- Widzę, że nie zmieniłaś go za bardzo. Wygląda tak jak wcześniej, pięknie i skromnie. - Powiedziała do mnie i wniosła walizki do holu.
- Nie było potrzeby go zmieniać. Podoba mi się taki jaki jest.- Wzruszyłam ramionami.
- Rozumiem.- Przytaknęła głową.- Nikolas, przynieś resztę!
- Czemu tylko ja mam polskie imię, hmm ?- Założyłam ręce n piersi i spojrzałam na nią.
- To imię po prababci powinnaś byś dumna.- Wywróciłam oczami, a ona się zaśmiała.
- Mam wam coś ważnego do powiedzenia.
- My tobie też.- Poszła do salonu.
- Ale chcecie może kawy i coś do zjedzenia?
- Przydałoby się.- Uśmiechnęła się, a ja poszłam do kuchni.
Zaparzyłam kawę i ukroiłam czekoladowego cista, które wcześniej kupiłam czekając za nimi na lotnisku.
Gdy wróciłam do salonu z kubkami i ciastem, oni już siedzieli na kanapie i czekali za mną.
- No więc skarbie zacznij pierwsza.- Pospieszył mnie tata. Rozsiadłam się na fotelu. Jedną nogę ułożyłam pod tyłkiem, a druga położyłam na siedzeniu.
- Zabieram was dzisiaj na koncert One Direction.- Uśmiechnęłam się do mamy. Lubiła ich muzykę i to nawet bardzo.
- Naprawdę?!- Ucieszyła się i podskoczyła z wrażenia.- Ale skąd wzięłaś pieniądze?- Zdziwiła się.
- Yyy.... No .... Uff... Dostałam od przyjaciela.- Odwróciłam wzrok.
- Och, to naprawdę miły przyjaciel. Mogę go poznać ?
- I to druga niespodzianka. Pójdziemy dzisiaj z nim na kolację po koncercie. Pasuje wam?- Spojrzałam na nich z zmieszaniem.
- Ależ oczywiście!- Uśmiechnęła się mama.- A będzie na koncercie?
- W pewnym sensie tak. Tylko, że nie będzie w tym samym sektorze co my.- Po pewnym względem nie okłamywałam jej, mówiłam prawdę, więc nie może mi później niczego zarzucić.
- To szkoda.- Posmutniała nieco.- A my w jakim będziemy sektorze?
- W sektorze V.I.P z przepustkami za "kulisy"- Powiedziałam tak żeby rozumiała o co chodzi.
-Ale się wykosztował. Muszę go ucałować.- Zaśmiała się.- Na pewno miły z niego chłopak.
- Nawet nie wiesz jak bardzo.- Uśmiechnęłam się i przygryzłam wargę.- Więc...
- Więc co?- Spytała mama.
- Co wy chcecie mi powiedzieć?
- Doszliśmy z mamą do wniosku.- Szybko przeniosłam wzrok na ojca.- Że nie chcemy już podróżować, ja chcę znaleźć pracę i żyć tak jak wcześniej. I sprzedaliśmy dom.
- Och, no super...- Zmartwiłam się nieco.- Skoro sprzedaliście dom to gdzie będziecie mieszkać.
- I tu jest ten pro...- Zaczął, ale nie skończył.
- Zamieszkamy z tobą!- Mama rzuciła się na mnie i zaczęła mnie przytulać.
- Fajnie, ciesze się.
W głębi duszy się załamałam. Tego czego najbardziej się obawiałam, jednak się stanie. I znów ten cholerny głos miał rację. Co ja temu Bogu zrobiłam?! Ja się pytam co?! Mam nadzieję, że nie będzie tak źle i pozwolą mi się z nim spotykać. Miejmy nadzieję...
Rozmawiałam jeszcze z nimi przez dobre 3 godziny. Koncert miał zacząć się o 5 po południu, więc trzeba zacząć się szykować.
Przeprosiłam rodziców i pobiegłam do pokoju się wyszykować. Oni za pewno poszli zrobić to samo.
Już trzeci raz w tym dniu będę się przebierać. Chyba zostanę modelką... To wcale niegłupi pomysł. Nadawałabym się, a chwilowo nie mam pracy. A co mi tam jutro spróbuję.
Ubrałam pomarańczową sukienkę i zbiegłam na dół. Rodzice już czekali.
- I jak?- Okręciła się wokół własnej osi.
- Przepięknie. - Mama pocałowała mnie w policzek.
Wyszliśmy z domu i pojechaliśmy na koncert. Mam zamiar się dobrze bawić.

I jak podoba wam się? Zakończyłam w fajnym momencie, ale następny będzie kontynuacją.
Pamiętajcie możecie zadawać pytania bohaterom na moim asku: 
http://ask.fm/Madzia0Rh
Na każde pytanie odpowiem.
Miłego dnia @Madzia0Rh :* ♥

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Rozdział 9

I mamy rozdział 9! Pod ostatnim rozdziałem było parę ciepłych słów, które podniosły mnie nieco na duchu. Dając mi tym do rozumienia, że jednak jest ktoś kto to czyta. Jestem wam wdzięczna za każdy komentarz. Kocham was wszystkich! ♥
Na dole, pod rozdziałem będzie mała niespodzianka...
Z poważaniem @Madzia0Rh. :*

                -Pa kochanie. Przyjadę po ciebie na godzinę.- Harry pocałował mnie jeszcze na pożegnanie. Objęłam go wokół szyi. 
- Nie idź jeszcze, proszę.- Spojrzałam na niego z miną słodkiego szczeniaczka. Uśmiechnął się i pocałowałam go namiętnie. 
Weszliśmy do domu i jakimś cudem wylądowałam na kanapie w salonie. Zaśmiałam się. 
- Widzę, że nie potrafisz mi odmówić.- Przygryzłam warg, mam nadzieję, że wyglądało to dość seksownie. Przejechałam palcem po jego szyi. 
- Widocznie masz rację.- Nachylił się nade mną i pocałował w szyję. Włożył mi rękę pod bluzkę, mimowolnie zadrżałam od jego dotyku. 
- Harry...- Wplątałam rękę w jego włosy i przycisnęłam jego usta do moich. 
- Dobrze, koniec skarbie. Przyjadę po ciebie za godzinę tak jak mówiłem. Do tego czasu masz się wyszykować i czekać na mnie, ok ? - Spojrzał mi w oczy. Sapnęłam. 
- No ugh... Niech ci będzie.- Usiadłam na kanapie, poprawiłam bluzkę i rozpuściłam włosy.- Następnym razem mi ulegniesz kochanie. 
- Nie wątpię. Już teraz miałem z tym problem.- Objął mnie ręką w talii. 
- O nie, nie. Teraz ja odmawiam.- Wstałam i pocałowałam go.- To widzimy się o 5.- Puściłam mu oczko i poszłam na górę. 
- Do zobaczenia!- Krzyknął jeszcze za mną i usłyszałam jak wychodzi, zamykając drzwi. 
Otworzyłam drzwi od mojego pokoju, podśpiewując coś pod nosem. Byłam w strasznie dobrym humorze. Za każdym razem, gdy z nim przebywałam nie martwiłam się niczym, nie byłam smutna, ani zła. Za to czułam się swobodnie. Mogę z całą pewnością powiedzieć, że daje mi od pełnię szczęścia jak tamten.Tamten... Od razu przypomniała mi się moja miłość sprzed trzech lat. Nie, nie, nie... Nie! Nie chcę teraz o tym myśleć, nie kiedy jestem szczęśliwa. No, ale od przeszłości nie ma ucieczki. Prędzej czy później i tak będę musiała o tym znowu pomyśleć, wspomnienia powrócą. Te piękne wspomnienia, jak i nawet te złe. Chociaż tych drugich było o wiele mniej. Nosz cholera! Myślę o tym. Magda uspokój się... Wdech,... wydech,... wdech,... wydech.... Pamiętaj nigdy odwrotnie. No cóż nie będę się sprzeciwiać, pomyślę o tym chwilę, o nim, o naszej nieszczęśliwej miłości, bo przecież szczerze to warto. 
Podeszłam do lustra, spojrzałam na siebie. Zmieniłaś się, tak i to bardzo.  Przez te trzy lata wiele się zmieniło. Nie postrzegam już mężczyzn, ani wszystkiego innego w taki sam sposób jak wtedy. Kiedy go poznałam. Bałam się, tak bałam się. Obawiałam się wszystkiego. Czy to ten jedyny? Czy to przetrwa? Czy to miłość już na zawsze? Mogę teraz odpowiedzieć, że nie... Lecz nie była to moja wina, ani nawet jego... Tak zdecydowanie nie Davida. Tak właśnie miał na imię. Położyłam dłoń na szyi. Ponownie na siebie spojrzałam. Teraz nie byłam już taka uradowana. Byłam zmartwiona, smutna. Na wspomnienie jego imienia. Pojedyncza łza spłynęłam po moim policzku. Wina leżała po stronie moich rodziców. Nie mogłam im tego wybaczyć. Byli zbyt nadopiekuńczy, nie pozwalali mi na spotykanie z nim, a co już mówić o innych rzeczach. Krzyczeli na mnie, robili mi awantury. Twierdzili, że jestem za młoda na to by  mieć chłopaka. Moja mama wypominała mi cały czas, że ona pierwszy raz pocałowała się w wieku 19 lat. To jakieś chore... Na dodatek, nie chciała żebym za dziewięć miesięcy przyszła do niej z wieścią, że zostaje babcią. Byłam na nią zła, wściekła i nawet teraz jestem. Kolejna łza... I następna... Otarłam je i odwróciłam się tyłem do lustra. Spojrzałam na zegarek, już 4. Och... Już koniec tych zawodów. Uspokoiłam się. 
- O matko boska!- Teraz dopiero zauważyłam jaki bałagan panował w moim pokoju. A faktycznie zapomniałam posprzątać po naszej... Dobra, dobra idź się ogarnij, później posprzątasz. Wbiegłam do łazienki, rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Gdy już starannie się umyłam i wytarłam się ręcznikiem, wzięłam się za suszenie włosów. Zmarnowałam 10 minut, to teraz trzeba się pospieszyć. Wyszłam z łazienki w samej bieliźnie i podeszłam do szafy poszukać czegoś odpowiedniego na wypad z Harry'm mi Louisem na miasto. Zdecydowałam się na swobodny zestaw, postanowiłam trochę zaszpanować bluzką. Dzisiaj było wyjątkowo strasznie gorąco, więc nie musiałam się martwić jakimś ciepłym ubraniem. Z resztą w samochodzie Harry'ego jest moja bluza, którą jakiś czas temu tam zostawiłam. Uczesałam się jeszcze w luźnego koczka i umalowałam jedynie rzęsy, jak to zawsze miałam w zwyczaju. Kolejny raz spojrzałam na zegarek, była godzina 4.30, więc jeszcze pół godziny. Zdążę tu jeszcze ogarnąć. Pozbierałam moje ubrania, zaścieliłam łóżko i wyczyściłam jeszcze trochę łazienkę. Gdy upewniłam się, że wszystko w porządku, wyszłam z pokoju i zeszłam na dół. Usłyszałam dzwonek do drzwi. To już ta godzina? Nie wydaje mi się, ale cóż. Podeszłam do drzwi. To co tam zobaczyłam zdziwiło mnie. 
- Witaj słonko. Co ty tu robisz?- Ucałowałam Weronikę w policzek i spojrzałam na nią z dezorientacją. 
- Um... Hej.- Płakała. Tylko dlaczego?- Pokłóciłam się z mamą. Mogę wejść? 
- No pewnie.- Wpuściłam ją do środka.- Idź do salonu, zrobię nam herbaty i powiesz mi co się stało.
- Dziękuję ci za wszystko.
- Nie ma za co!- Przyszykowałam herbatę. Już po chwili byłam w pokoju. 
- No więc o co się pokłóciłyście?- Podałam jej kubek. 
- Bo wczoraj poszłam na imprezę, upiłam się i w ogóle. Z resztą jak zawsze. Na dodatek wróciłam o 4 nad ranem. Pech chciał, że ona nie spała. Zaczęła na mnie krzyczeć. Wyzywać od nieudaczników, idiotek i tak kończąc na dziwkach. Więc wiesz nie była to dość przyjemna rozmowa. I jeszcze uziemiła mnie na miesiąc. Postanowiłam, że ucieknę na parę godzin do ciebie. Nie przeszkadzam ci prawda?- Spojrzała na mnie smutno. 
- Nie no coś ty.- Przytuliłam ją i ucałowałam w czoło.- Nie martw się mamą za parę dni jej przejdzie i będzie tak jak zawsze. Może powinnaś ograniczyć się w imprezowaniu?
- Niby masz rację, ale potrzebowałam tego. To była moja pierwsza impreza od... od czasu, gdy wpadłyśmy tamtego wieczoru na chłopaków. 
- Jeju, zapomniałam!- Wstałam szybko z kanapy i spojrzałam na zegarek. Było już 5.- Wiesz nie będzie ci to przeszkadzało, jeśli wyskoczymy na miasto... 
- Oczywiście, że nie! 
- Ale ze mną, Harry'm i Lou.- Spojrzałam na nią z zmartwioną miną. 
- To... to... Dobrze. Nie przeszkadza mi to.  Może Louis zmieni zdanie na mój temat i na nowo mnie polubi. Bardzo mi na tym zależy. Bardzo go lubię.- Spuściła głowę. 
-Wiem, wiem kochanie. Już ja się o to postaram, żeby był miły. 
- Dziękuję ci skarbie.- Przytuliłam mnie.- A mogłabyś mi pożyczyć jakieś ciuchy, bo raczej w tym to nie pokażę się na mieście.- Miała na sobie dresy i luźną bluzkę. 
- Jasne chodź!- Zaciągnęłam ja na górę do pokoju. Na szczęście posprzątałam...

Dzwonek do drzwi. 
- Wera, idę otworzyć!- Krzyknęłam do niej tak, by usłyszała mnie w łazience. Zbiegłam na dół po schodach i zdyszana otworzyłam drzwi. Wiedziałam kogo się spodziewać, więc uśmiechnęłam się do nich. 
- Hej, kotku.- Podszedł do mnie i ucałował.- Poczekajcie trochę jeszcze ok?
- No dobrze.- Wszedł do środka. 
- Hej Lou!- Rzuciłam mu się na szyję i mocno uściskałam. 
- Witaj Loczku. Miło się widzieć, znowu.- Zaśmiał się i wyplątałam się z jego objęć. 
Chwilę potem ze schodów zeszła Wera, była ubrana podobnie do mnie. Sama kazałem się jej to założyć, bo wyglądała w tym cudnie. Spojrzała na mnie zaniepokojona. Kiwnęłam głowa, więc przeniosła wzrok na Louisa. 
- Witaj Louis.- Powiedziała to dość cicho, ale tak by usłyszał. 
Na początku patrzył na nią i nie wiedział co zrobić. Ostatecznie uśmiechnął się szeroko. Podbiegł do niej i przytulił ją mocno. Zaskoczyło ją to. 
- Co ty taka sztywna?- Zdziwił się Boo, a ja zaśmiałam się. 
Podeszłam do Hary'ego, złapałam za rękę i pociągnęłam go do drzwi. 
- Dalej idziemy.- Uśmiechnęłam się i wyszłam przed dom. 
- Idziesz?- Louis spytał Wery, ona uśmiechnęła się i złapała go pod rękę. 
- No oczywiście.- Uf... Czyli nie przestał jej lubić, to dobrze. Szli w naszą stronę.  Lou zdążył jeszcze powiedzieć: 
- Dzięki tobie nie będę musiał na nich patrzeć jak się miziają.- Źle dla niego, że usłyszałam go. 
- Ej!- Uderzyłam go w rękę.
- No co taka prawda...- Puścił mi oczko.- A tak w ogóle fajna bluzka.
- Wiem. Też ją kocham, zresztą tak jak was.- Pocałowałam czule Harry'ego i poszliśmy do samochodu. 
- Zabieramy was do kina, a później do knajpki na kolację.- Harry jak zawsze otworzył mi drzwi wpuszczając do wnętrza auta. Zauważyłam, że Louis postąpił podobnie. 
Gdy Hazza odpalił silnik, odwróciłam się do tyłu, by móc porozmawiać z naszymi dwoma "gołąbeczkami". 
- No więc....- Zatoczyłam kółko w powietrzu. 
- Co ?- Wera dziwnie się na mnie spojrzała. 
- Cii! Nie rozmawiam z tobą tylko z Boo.- Spojrzałam na Lou.- Więc co nadal ja lubisz, prawda?- Poruszyłam znacząco brwiami. 
- No ten...-Speszył się trochę.- Tak, lubię ją.- Uśmiechnął się i rzucił się na Weronikę całując w policzek. 
- Matko boska! Nie strasz mnie idioto.- Szturchnęła go palcem w brzuch, jęknął. 
- Jesteście niemożliwi!- Zaśmiałam się i odwróciłam do przodu. Harry też się śmiał. Pocałowałam go w policzek. 
Godzina 8... 
Podjechaliśmy pod mój dom. To był bardzo wyczerpujący wieczór. 
Może opowiem wam go w skrócie. 
Byliśmy w kinie na jakiejś komedii. Chłopacy oczywiście musieli nakupić zapasy popcornu. Louis z Werą siedzieli za nami, więc Tommo cały czas się we mnie zaczynał. Jak nie rzucał we mnie jedzeniem, to albo kopał albo pukał w moje siedzenie. Było to troszkę irytujące, ale to cały Tomlinson! W połowie filmu wszyscy razem zaczęliśmy głośno dyskutować na temat tego co lubimy a czego nie. Pani, która sprzedawała bilety, wpadła na salę i powiedziała, że jeśli się nie uspokoimy to nas wyrzuci. Harry użył swojego uroku osobistego i onieśmielił ją paroma komplementami. W końcu odeszła dając nam spokój, a my ogarnęliśmy się i dalej oglądaliśmy film w spokoju. 
Później pojechaliśmy do knajpki, zjedliśmy kolację i dużo rozmawialiśmy. Później Harry odwiózł mnie do domu. No to teraz jestem tutaj ... 
- Dziękuję, za naprawdę miły wieczór. Mam nadzieję, że to powtórzymy.- Uśmiechnęłam się do nich ciepło. 
- Na pewno o to się nie martw.- Moje słonko uśmiechnęło się do mnie. Wera wysiadła wraz ze mną z samochodu.- Odwiozę Lou do domu i przyjadę do ciebie. 
- Dobrze, będę czekać.- Już miałam zamknąć drzwi od samochodu, kiedy coś mi się przypomniało.- Weź jeszcze ze sobą trzy bilety na wasz jutrzejszy koncert, tak? Albo wiesz weź cztery.-Uśmiechnęłam się i skierowałam wzrok na Werę i Louisa. Wiedział o co chodzi. 
- Ok, no dobrze. To zaraz będę kochanie.- Pocałował mnie i odpalił ponownie silnik. 
- A ze mną to już się nie pożegnasz?!- Tommo spojrzał na mnie z wyrzutem. 
- Przepraszam...- Jakimś cudem zdołałam go przytulić, przez szybę w drzwiach. Odkaszlnął znacząco spoglądając na Werę. 
- No co?- Szturchnęłam ją.- Aaa... - Podeszła do Lou i pocałowała go w policzek.- Pa, Lou. 
- Pa Nisia.- Pomachał jej jeszcze na pożegnanie i odjechali. 
- No to fajnie, że się pogodziliście.- Weszłyśmy do domu i skierowałyśmy się od razu do mojego pokoju po to, by Wera przebrała się w swoje ciuchy i wyszła z mojego mieszkania. 
Po 10 minutach byłam już sama. Dostałam jeszcze sms'a od Stylesa, że będzie u mnie za pół godziny, bo musi załatwić sprawę z biletami. 
No cóż postanowiłam, że zrobię mu małą niespodziankę, ale najpierw zadzwonię do mamy i dowiem się o której jutro przyjadą. Muszę jeszcze zdążyć wysprzątać cały dom.
Wybrałam numer. 
Jeden sygnał.... Drugi... Trzeci...
- Tak słucham?- Usłyszałam jej głos po drugiej stronie. 
- Cześć mamo.
- Witaj kochanie. Co się stało?
- Chciałam się dowiedzieć, o której jutro przyjedziecie no wiecie, żeby być przygotowaną. 
- No więc samolot mamy o 10 rano, a obecnie jesteśmy w Paryżu, więc gdzieś tak o 12 albo 1. Nie wiem, jeszcze dokładnie, ale zadzwonię jeszcze do ciebie. 
- No dobrze, będę czekać. I zabieram was na koncert.- Uśmiechnęłam się sama do siebie. 
- Jaki koncert? 
- One Direction... 
- Od kiedy to stać cię na takie coś? 
- A bo to jest prezent, dostałam je od ... przyjaciela.-Zająkałam się. 
- No to dobry z niego przyjaciel. Muszę go poznać. 
- O tak z pewnością go poznasz. A teraz kończę, bo mam parę spraw do załatwienia. Do zobaczenia mamo.
- Pa, pa kochanie.- Rozłączyłam się.
Nie było tak źle, myślałam, że będzie się dopytywać kto to jest i w ogóle. Szczerze mówiąc mile mnie to zaskoczyło, że tego nie zrobiła. Ok, teraz muszę się przebrać. Drugi raz tego dnia, zbyt często to robię. Zaśmiałam się i wparowałam do pokoju. Dopadłam szafę, w której był okropny bałagan. Tutaj też muszę posprzątać. 
Zdecydowałam się na sukienkę i poszłam jeszcze poprawić fryzurę. Wyglądałam dość ładnie. Zeszłam na dół. W jeden z szafek wyszukałam kilka świeczek i poustawiałam na stoliku w salonie. Chciałam spędzić z Harry'm romantyczny wieczór, bo przez następny tydzień nie będę miała raczej takiej okazji. Chyba, że zabierze mnie do siebie, albo moi rodzice wyjdą z domu. Ale szczerze w to wątpię. Miałam tylko nadzieję, że to nie będzie wydarzenie przed burzą. 
Po prostu postanowili cie odwiedzić, głos w mojej głowie podpowiadał mi, dodając otuchy. 
Nie miej nadziei. To dopiero początek, podpowiadał drugi, ten gorszy, który jakimś trafem zawsze ma rację. Ale może tym  razem się myli. Oby. 
Spojrzałam na zegarek była 8.30. Zaraz przyjdzie Harry. Zapaliłam świeczki i usiadłam na kanapie oczekując jego przyjścia. 
Nie musiałam długo czekać. 
- Witaj kotku. -Pocałowałam go namiętnie i wprowadziłam do środka. 
- Ślicznie wyglądasz kochanie. 
- Naprawdę ci się podoba?- Spojrzałam na niego z uśmieszkiem na twarzy. 
- Mhmm....- Zauważył nastrój panujący w salonie.- O jak pięknie. Ale wiesz szczerze oczekiwałem, że będzie mroczniej. Że zamkniesz mnie w jakimś ciemnym pomieszczeniu i niecnie wykorzystasz.- Wymruczał mi to do ucha. 
- Oj, to się pomyliłeś. Nie jestem typem takiej dziewczyny. Jestem grzeczna, wrażliwa...- Zaczęłam wyliczać na palcach przysiadając na kanapie. 
Uciszył mnie pocałunkiem.- No wiem, żartowałem tylko. Więc co masz w planie ze mną zrobić?-Uśmiechnął się łobuzersko. 
- No wiesz...- Przejechałam palcem po jego policzku.- Posiedzimy sobie w tym romantycznym nastroju, będziemy się całować.- Przejechałam kciukiem po jego ustach.- Może zrobimy coś więcej,ale to tylko zależy o ciebie.- Odgarnęła loczek, który zawieruszył mu się i opadał niesfornie na twarz. 
- Brzmi zachęcająco, ale może tak pominiemy parę rzeczy to i zaczniemy od ostatniej ...- Przyciągnął mnie do siebie i zaczął całować mnie po szyi. Przyssał się, robiąc kolejną, tak zwaną malinkę, do kolekcji. 
- Och, Harry... - Pocałowałam go namiętnie i usiadłam na nim okrakiem. Odgarnęłam włosy na jedną stronę. 
- Dwie sprawy...- Przerwałam pocałunek, a on jęknął z niezadowoleniem.- Nie przesadzaj, wytrzymasz chwilę. Po pierwsze dawaj bilety.- Wyciągnęłam swoja drobną dłoń i podstawiłam mu pod nos.- No dalej, bo jeszcze zgubisz.
- Proszę.- Wyciągnął je z kieszeni od spodni. Uśmiechnął się i zaczął mnie na nowo całować. 
- Hola, hola... Jeszcze jedna sprawa. 
- Co znowu?- Był już poirytowany, bo nie mógł dostać tego co chciał. 
- Bo przyjeżdżając moi rodzice i chciałabym, żebyś ich poznał. Ale zrobimy to po mojemu, ok?- Przytaknął kiwnięciem głowy i przygryzł wargę. Boże, jaki on seksowny! - No więc, zaprowadzę ich na koncert, nie będą nic o tobie wiedzieć. Później tak jak mówiłeś weźmiemy ich na kolację...
- Ale macie jeszcze wejściówki za scenę.
- A czy ja o to prosiłam? Jeju, popsułeś moje plany. 
- Przepraszam.- Zaśmiał się. 
- No to w takim razie pogadacie z moimi rodzicami, ale nie będziecie nic o mnie wspominać. O tym, że mnie znacie. A ty nie za bardzo okazuj swoich uczuć do mnie, dobrze? - Znowu przytaknął.
- W takim razie będę też musiał o tym powiedzieć też chłopakom.
- Jesteś błyskotliwy, doprawdy Haroldzie.- Pocałowałam go.- Więc weźmiemy ich na kolację, będą przekonani, że jesteś moim przyjacielem.- Nie za bardzo mu się to spodobało, ale nie sprzeciwiał się.- Później jakoś delikatnie postaram się przekazać im informację, że jesteś moim chłopakiem. Bo wiesz moja mama jest co do tego strasznie uprzedzona. 
- A dlaczego?- Posmutniałam nieco. 
- Przy innej okazji ci opowiem, ok?- Uśmiechnął się do mnie i jak miałam nie odwzajemnić uśmiechu? 
- No dobrze, nie chcesz to nie musisz mówić. 
- Dziękuję, za zrozumienie.
- To wszystko?
- Tak, to chyba na tyle... 
Zaśmiał się i dopadł mnie. Tak, dopadł mnie, dosłownie. Rzucił się na mnie, więc leżałam pod nim. Całował mnie namiętnie, jedną ręką jeżdżąc po mojej talii, a drugą wczepił w moje włosy. Zjechał niżej na moją nogę. Wzdrygnęłam się, a on zaśmiał się uroczo. Powoli zaczęłam odpinać jego koszulę. Tym razem szło mi o wiele lepiej niż ostatnio, nie potrzebowałam jego pomocy. On tak jak wtedy zręcznie zdjął mi sukienkę, nie naruszając jej stanu. Leżałam teraz w samej bieliźnie. Wziął mnie na ręce posadził na swoich kolanach, nie przerywając pocałunku. Uśmiechnął się i przestał. Przestał! Teraz kiedy ja mam ochotę?!
- Podroczę się trochę z tobą. Za bardzo się podnieciłaś kochanie.- Pokręcił głową. A on to co święty? 
- Niedobre z ciebie dziecko Haroldzie.- Oburzyłam się.
- Wiem, wiem.- Pocałował mnie w szyję.
- I jak ja mam się na ciebie gniewać, skoro ty robisz takie rzeczy?- Zaśmiał się, a ja razem z nim. 
- Kocham cię, wiesz o tym. 
- Tak, wiem i też cię kocham.
Siedzieliśmy tak dłuższy czas i rozmawialiśmy praktycznie o niczym ważnym. Bawiłam się jego loczkami, a on łaskotał mnie po plecach. Co jakiś czas "przypadkowo" zahaczał o moje zapięcie od stanika. 
Wziął mnie na ręce i zaniósł do mojego pokoju. 
- Widzę, że posprzątałaś.- Uśmiechnął się.
- Ta...- Nie dokończyłam, bo rzucił mnie na łóżko, a później na mnie. Złączył nasze usta w kolejnym namiętnym i zachłannym pocałunku. I powtórka z rozrywki, bardzo fajnej i przyjemnej rozrywki.

Po dość długim czasie, ułożyłam się na jego torsie zmęczona. Nie miałam nawet siły, by się ubrać. A poleżę sobie dzisiaj swobodnie jak Ewa w raju. A co mi tam. 
- Kocham cię.- Pocałowałam go i z powrotem ułożyłam się na nim wygodnie przykrywając pościelą
- Ja ciebie też kochanie.
Usnęłam praktycznie od razu. 
Nie chciałam żeby kiedykolwiek przestał mnie kochać. Czułam się szczęśliwa, spełniona, że wreszcie ktoś mnie pokochał, bez żadnych przeszkód, by być razem. Ale jak na razie... Zobaczymy co będzie dalej. Nie chcę, żeby kiedykolwiek mnie zostawiał, już nigdy. Chcę, by był mój na zawsze, albo i jeszcze dłużej... 

No i jest niespodzianka obiecana. 
Miła, niemiła. Zapewne większość osób ominie ją nie zwracając na nią większej uwagi. Ale jest ona dla tych zainteresowanych. 
Więc od teraz macie możliwość zadawania pytań bohaterom na moim Asku:  http://ask.fm/Madzia0Rh
Każde pytanie do postaci oznaczajcie słowem MilKa ( wpisujcie tak, jak napisałam w oryginale ). 
Na każde pytanie z pewnością odpowiem. 
Nastepny rozdział będzie pewnie za tydzień, mam na myśli niedzielę. Pozdrawiam skarby :) 

niedziela, 24 marca 2013

Rozdział 8

I jest! Rozdział 8, przepraszam, że dodałam go dopiero po tygodniu, ale cóż miałam ciężki tydzień i nie mogłam się skupić ma pisaniu. I jeśli już czytasz to skomentuj. Z poważaniem @Madzia0Rh :* ♥ 

            Spotkanie trwało do godziny 14. Przez cały ten czas omawiali szczegóły dotyczące płyty, trasy koncertowej, kontraktu i innych rzeczach. Ja natomiast siedziałam cicho i słuchałam tego co mówią. Siedziałam na krześle między Harry'm a Lou. Trzymałam rękę Stylesa i kreśliłam serca na jego dłoni. Od czasu do czasu patrzył na mnie, uśmiechał się do mnie i skradał jednego czy dwa buziaki. Był taki słodki. Nie tylko Harry patrzył na mnie. Siedzieliśmy w kółku, naprzeciwko mnie siedział Niall, więc oczywiście patrzył się na mnie, gdy tylko ja spojrzałam w inną stronę. Ale zdarzyło się, że przyłapałam go na tym i od razu czerwienił się i uśmiechał nieśmiało. Muszę przyznać było to dość urocze. Oczywiście nie obyło się bez wygłupów, żartów i docinek... Niall narzekał, że jest głodny i musiałam przynosić mu jakieś przekąski, bo inaczej zamęczyłby mnie na śmierć. Liam z Zayn'em siedzieli dość grzecznie. Taaa, dość... Niekiedy też im odwalało. 
Na przykład:
 Zayn wstał energicznie z krzesła rozejrzał się po pomieszczeniu i zaczął się wydzierać:
- Gdzie lusterko?! Ja chcę moje lusterko! Jak moja fryzura?! Czy wyglądam dobrze?! Ludzie, pytam się coś! Magda, wyglądam dobrze?- Spojrzał na mnie. Przeraziłam się. Cóż to dziecko wyczynia? 
- Matko boska...- Simon zakrył ręką twarz i sapnął przeciągle. 
- Yyy... Zayn wszystko ok, uspokój się.- Uśmiechnęłam się. 
- Madzia, nie...- Powiedział Niall. Spojrzałam na niego i nie wiedziałam co powiedzieć. 
- Co powiedziałaś?!- Zayn spytał z niedowierzaniem. 
- Że masz się uspokoić...- Powtórzyłam. 
- Nigdy, ale to nigdy w życiu nie każ mi się uspokoić, rozumiesz?!- Wydarł się trochę na mnie i wziął mnie z krzesła na ręce. Pobiegł do łazienki... Oczywiście wbiegł ze mną do męskiej. Nie tym teraz powinnam się martwić. Postawił mnie przy umywalce odkręcił kurek na maksa i złapał mnie w szczelnym uścisku. Nie wiedziałam co chciał zrobić, więc próbowałam mu się wyrwać. Na marne. Jest ode mnie o wiele silniejszy. Mogę się założyć, że nawet pięciolatka wygrałaby ze mną w siłowaniu na rękę. Ale mimo tego jestem dość zwinna i gibka. Jednak to też nie zdało rezultatu. Ostatecznie włożył moją głowę pod strumień wody, potem woda lała mi się po szyi i plecach. 
-Przeproś! No dalej przepraszaj.- Zaśmiał się. 
- Ty jesteś jakiś chory!- Wydarłam się.
- Przeproś i to już!
- Zayn naprawdę przepraszam.- Byłam już rozbawiona całą tą sytuacją i troszkę na niego zła. 
Nie przestał dopóki woda nie wyleciała mi nogawkami od spodni. To było straszne! Zakręcił kurek i stanął prosto. Spojrzałam na niego z udawaną nienawiścią i zaczęłam tupać nogą. 
- Zginiesz Malik. Uciekaj lepiej.- Ruszyłam w jego stronę. On zaczął uciekać z wrzaskiem z powrotem do studia. Wbiegłam tuż za nim. Wszyscy patrzyli na nas nie wiedząc o co chodzi. 
- Kochanie, co się stał....Hahahaha- Harry zaczął się śmiać, gdy zobaczył, że jestem cała mokra.- Coś ty jej zrobił? Piątka stary!- Przybił piątkę z Zayn'em. Spojrzałam na wszystkich. 
- Pff... Foch! Tak, FOCH forever na 5 minut z przytupem i melodyjką!.- Usiadłam na krześle, skrzyżowałam ręce na piersi i udawałam obrażoną. Wszyscy zaczęli się śmiać, ledwo ja sama powstrzymywałam się, żeby nie wybuchnąć głośnym śmiechem. W końcu nie wytrzymałam i zawtórowałam im. 
Drugi przykład: Tym razem Liam. 
Poszłam po lody w miseczkach dla Nialla i wzięłam też porcję dla ciebie, gdy wróciłam podałam mu je i usiadłam zajadając się swoimi. 
- Ej Magda...- Lou dźgnął mnie w żebro. Zabolało i podskoczyłam. Łyżeczka wyleciała mi z reki i uderzyła w głowę Liama. 
- Aaaaaa!- Wydarł się i odskoczył na bok.- Chciałaś mnie zabić?! Ludzie, weźcie mi tą psychopatkę, bo... bo...- Za jąkał się, cały czas był przerażony.- Zabiję cię!- Zagroził mi palcem i podszedł do mnie.
 Ja szybko podniosłam łyżeczkę z podłogi i trzymając ją dwiema rekami wystawiłam przed siebie, zamykając oczy. Stanął, nie dotknął mnie. Powoli otwarłam jedno oko, potem drugie. Siedział już na swoim miejscu, uśmiechnął się do mnie.
- Zemszczę się kiedyś, znajdę twój czuły punkt skarbie.- Puścił mi oczko i powrócili do swojej pracy.


Godzina 14... 
Wychodziliśmy właśnie ze studia. Na szczęście nie było już aż tle fanek co przedtem. Dość szybko rozdali autograf i zrobili sobie zdjęcia. Ja w tym czasie poszłam do parku i usiadłam na ławce w słońcu przy fontannie. Chciałam się nacieszyć piękną pogodą i dostarczyć trochę witaminy D do organizmu. Zrobiło mi się gorąco. Mogłam założyć krótkie spodenki. No cóż trudno, jak wrócę do domu to się przebiorę. Poczułam jak ktoś siada koło mnie i całuje mnie w policzek. 
- Och kochanie...- Zrobiłam dziubek, nie otwierając oczu, żeby mnie pocałował. 
- Yyy... Jesteś tego pewna?- Spytał zdziwiony Lou. Przerażona otworzyłam szeroko oczy. Harry'ego tam nie było, ale siedział Louis. 
- Co za wtopa. Przepraszam!- Uderzyłam się ręką w czoło.- Ale ze mnie idiotka. 
- Nie no nic się nie stało. Nic nie powiem Harry'emu.- Na te słowa przyszła reszta chłopaków.
- Czego mi nie powiesz?- Usiadł koło mnie i złapała mnie za rękę. 
- Tego, że Madzia chciała mnie pocałować. UPS! wygadałem się, prze...-Nie dokończył. 
-Louis! Zabiję cię! 
- Że co?!- Harry poderwał się z ławki.- Chciałaś go pocałować, tak czy nie?- Spojrzał na mnie, oczekując odpowiedzi.
- Harry...- 
- Nie no dobra rozumiem cię.- Włożył ręce do kieszeni i odszedł od nas. 
- Ty kretynie jeden! Dobrze wiesz, że tego nie chciała. Ghrr... Dorwę cię kiedyś- Zagroziłam mu palcem i pobiegłam za Harry'm.- Skarbie poczekaj! Ja nie chciałam go pocałować. Po prostu tak wyszło. Nie bądź zły. 
Zatrzymał się i odwrócił się w moją stronę. Patrzył na mnie z tęgą miną. Tym razem ja zrobiłam minę smutnego szczeniaczka. Wybuchł śmiechem, podbiegł do mnie. Wziął mnie na ręce.
- Ooo...- Uśmiechnęłam się.
- Chociaż wiem, że tego nie chciałaś to i tak kara się należy.- Pocałował mnie w policzek i zaczął biec ze mną z powrotem do fontanny. 
Chłopacy się na nas patrzyli. Z pewnością ciekawi co ten głupek wyczynia. Szczerze, ja nie chciałam wiedzieć co wymyślił. No ale cóż zaraz miałam się przekonać.... 
Perfidnie wrzucił mnie do fontanny. Mimo, że było lato to woda wcale nie była za ciepła, wręcz przeciwnie. 
- Aaa!- Wydarłam się.- Jesteście nieogarnięci! Najpierw Zayn teraz ty! Za co ja się pytam?!- Wyszłam z wody, włosy przykrywały mi całą twarz. Odgarnęłam je. 
- Haha!- Zaśmiał się Liam.- Nie tylko Harry wygląda jak dziecko Tarzana.- Teraz śmiali się już wszyscy. Tylko mi humor nie dopisywał. 
- Mimo, że jestem Rybą* i lubię wodę to bez przesady dobrze? Następnym razem wezwę policję!- Usiadłam na ławce i starałam się jakoś "otrzepać" z wody. Jednak na marne. Wyciągnęłam telefon z kieszeni. Był cały mokry. Uduszę ich! 
- Kochanie, nie denerwuj się. Karma musiała być.- Pocałował mnie w policzek. 
- Nie przymilaj się Styles. To była przesada. Nici z planów na noc! Jesteś sam sobie winny- Powiedziałam i spojrzałam na niego podnosząc jedno brew. 
- Stary, współczuję ci.- Poklepał go po ramieniu Niall.
- Niepotrzebnie. Jakoś wytrzymam. Ostatnia noc była nieziemska. Zaśmiał się i objął mnie ramieniem z zadowoleniem. Mimowolnie uśmiechnęłam się na wspomnienie wczorajszej nocy. 
- Nie no żartowałam kotku.- Wyszeptałam mu do ucha.- Chodź no tutaj.- Złapałam go za podbródek i przekręciłam jego twarz w moją stronę. Wpiłam się w jego usta. On bez wahania oddał pocałunek, dodając do pocałunku język. To było nieziemskie. Zapomniałam o całym Bożym świecie, byłam tylko ja i on. Najwidoczniej też czuł się tak jak ja. Bo podniósł mnie i usadowił mnie na swoich kolanach. Siedziałam na nim okrakiem całując namiętnie. Trwało by to jeszcze dłużej, gdyby ktoś nam nie przerwał. 
- Ekhem....- Odkaszlnął Louis.- No wiece, ten no... Przepraszam, że przerywam, ale my tez tu jesteśmy. A nie za fajnie patrzy się na ludzi, którzy obściskują się w miejscu publicznym i....
- Dobra, dobra Lou rozumiem.- Harry uśmiechnął się do niego. 
Wstałam z kolan Harry'ego, oblizałam usta i poprawiłam fryzurę. A fakt zapomniałam... Jestem cała mokra. Spojrzałam na Harry'ego jeszcze siedzącego na ławce. Przez to, że siedziałam mu na kolanach on też był przemoczony. A najbardziej na kroczu. 
- Haha. Boże Kochanie...Haha- Pokazałam palcem na mokre spodnie. Wszyscy spojrzeli w tamtym kierunku.
- No widzę Curly, że z podnieceni popuściłeś. Codziennie dowiaduję się o tobie nowych rzeczy.- Zaśmiał się Zayn i pokręcił z niedowierzaniem głową. 
- Yyy... Może pójdziemy się przebrać i wyskoczymy gdzieś wszyscy razem. Dzisiaj już mamy dzień wolny, więc Madzia pójdzie z nami.- Uśmiechnął się do mnie i wstając z ławki.- Jutro koncert... Właśnie!- Klasnął w dłonie.- Idziesz, popatrzysz jak śpiewam.- Poruszył brwiami. 
-Naprawdę?!- Spytałam z niedowierzaniem. 
- Tak.- Podszedł do mnie i złapał mnie za rękę.- Jesteś zaproszona i nie możesz odmówić.
- Nie mam zamiary odmawiać!- Krzyknęłam, wszyscy spojrzeli na mnie zdziwieni.- Znaczy się ... Ehem... Z miłą chęcią pójdę.- Uśmiechnęłam się no nich nieśmiało. Zachichotali. 
- Ta dziewczyna jest boska- Liam podszedł do mnie i mnie przytulił.- A teraz chodźmy. 
Podbiegłam jeszcze do ławki po telefon i w momencie, gdy go podniosłam zaczął wibrować, sygnalizując tym połączenie. Spojrzałam na ekran. Mama ? Uciszyłam chłopaków gestem i wykonali polecenie. 
- Cześć, mamo. 
- Witaj kochanie.- Usłyszałam głos mamy. 
- Co się stało?- Spytałam nie wiedząc, czemu dzwoniła. 
- Jutro przylatujemy z tatą w odwiedziny na tydzień!-Krzyknęła radośnie do słuchawki. 
- Jeju! Naprawdę, mamo?!- Odpowiedziałam podekscytowana. Zauważyłam, że chłopacy patrzą się na mnie zdziwieni.
- Tak! 
- Nawet nie wiesz jak się cieszę. Mam ci tyle do opowiedzenia. 
- Ja również. Ale muszę już kończyć. Pa, kochanie. 
- Do zobaczenia, mamo!- Rozłączyłam się. 
- Kto to był?- Spytał Louis. 
- Moja mama i powiedziała, że jutro przylatują w odwiedziny. 
- To fajnie! Pójdą na nasz koncert.- Odpowiedział Harry. 
- To nie byłby dla ciebie problem?
- Skądże.- Uśmiechnął się.- Zaproszę swoich rodziców i później zjemy wspólnie kolację. - Powiedział to uradowany. Podbiegł do mnie i pocałował mnie w policzek. Jestem ciekawa jak moja mama zareaguje na wieść, że mam chłopaka. Boję się trochę... Ale cóż, jeśli nie spróbuję to nigdy się nie dowiem. 

*Ryba- chodzi o znak zodiaku. :) 

Trochę krótki, ale zawsze coś. Musiałam go tak zakończyć. :)
Następny rozdział będzie pewnie za tydzień. Ale jeśli będę miała motywację to dodam wcześniej. Może w środę.Nie wiem. Jeszcze raz proszę o komentarze, bo nie wiem czy to w ogóle czytacie i cy est sens dodawać kolejne rozdziały... 

niedziela, 17 marca 2013

Rozdział 7



   Przepraszam, że tak długo nic nie pisałam, ale cóż w końcu jestem. Za kilka dni dodam następny rozdział, jeśli nie to bardzo przepraszam. A teraz zapraszam do czytania. ;) Kocham was wszystkich....  ♥ @Madzia0Rh 

    *Muzyczka*
               Wbiegłam do pokoju zdyszana, czekałam, aż Harry przybiegnie za mną. Nie musiałam długo czekać. Niestety nie zorientował się dość szybko, że ma się zatrzymać i wpadł na mnie. Zaśmiałam się i wylądowaliśmy na łóżku. Spojrzałam mu w oczy, widać było, że długo oczekiwał na ten moment. Zaczął mnie całować, na początku delikatnie i czule, ale później z większą zawziętością. Zaczął ściągać mi bluzkę, nie stawiałam oporu, wręcz pomagałam mu w tym. Kiedy już to zrobił, dyszałam już ze zmęczenia. Jak on bosko całuje! Zszedł niżej na moją szyję i przyssał się do skóry, zrobił mi malinkę.
- Och, Harry...- Zaśmiałam się.
- Teraz jesteś moja nikt mi ciebie nie zabierze, o nie!- Powrócił do całowania mnie. Teraz moja kolej, powoli rozpinałam guziki przy jego koszuli. Utrudniała mi to jego pozycja, a mianowicie leżał na mnie.
- Może mógłbyś...- Odezwałam się przerywając pocałunek.
-  Tak, tak już...- Wstał i zaczął się szybko rozbierać, tak że stał przede mną w samych bokserkach. Nie zdjął ich tylko wskoczył na łózko i zaczął mnie rozbierać. Poszło mu to dość szybko. Wpiłam się w jego usta całując go namiętnie.
- Jesteś tego pewna ?
- Nawet nie wiesz jak bardzo i przecież ci to obiecałam.- Uśmiechnęłam się, Harry ściągnął bokserki. Zaczęła się zabawa...

2 godziny później...
Całował mnie jeszcze przez jakiś czas. Byłam już taka zmęczona, że nie miałam siły na nic. Opadłam wymęczona na poduszkę. I sapnęłam przeciągle. Harry nachylił się nade mną.
- Kocham cię.- Pocałował mnie w czoło.
- Ja ciebie też. - Uśmiechnęłam się i podniosłam z podłogi koszulkę Hazzy i założyłam ją.
- No co?- Spytałam zdziwiona. Zrobił smutną minę.- Na dzisiaj już wystarczy. - Pocałowałam go, przedłużył pocałunek. Podciągnął koszulkę wyżej tak, że trzymał rękę na moim pośladku.
- Ale ja chcę!- Powiedział to z zawziętością i podnieceniem.
- Nie! Pamiętaj, że jutro masz wstać wcześnie. - Przypomniałam mu. Usiadłam na łóżku, poprawiłam bluzkę i kitkę. Pocałowałam go jeszcze i położyłam się, przykrywając się pościelą. Harry westchnął jeszcze i przytulił mnie od tyłu. Zasnęłam po niespełna 5 minutach ...

Kiedy rano się obudziłam, spojrzałam na zegarek. Była godzina 9. Więc pora wstać, uszykować się i obudzić Harry'ego. Ale najpierw postanowiłam, że zrobię nam śniadanie. Wstałam i szybko udałam się do łazienki. Wzięłam prysznic, wysuszyłam włosy i spięłam w koka. Ubrałam się w luźną sukienkę do kolan. I po cichy wyszłam z pokoju, by go nie obudzić. Gdy dotarłam do kuchni miałam ochotę na jajecznicę, więc zabrałam się do gotowania. Nie byłam dość dobrą kucharką, ale miałam nadzieję, że doceni chociaż może dobre chęci. Zaśmiałam się i zwinnie włączyłam radio nie przerywając czynności. Leciała właśnie piosenka Taylor... Grhyhhy... Wkurzyłam się i przełączyłam na inną stację. Czemu taka głupota musiała mi popsuć humor od rana? Ja się pytam dlaczego?! Na moje szczęście na innej stacji leciała piosenka Eda Sheerana- Give Me Love. Uśmiech pojawił się na mojej twarzy tak szybko jak zniknął. Kiedy nakładałam jajecznicę na talerze, ktoś pocałował mnie w szyję i przytulił.
- Witaj kotku.- Zamruczał mi do ucha.
- Och... Dzień dobry skarbie.- Pocałowałam go namiętnie. - Zrobiłam ci śniadanko.- Powiedziałam przerywając pocałunek. - Za wszelkie szkody na twoim zdrowiu nie odpowiadam. Jakby co to nie moja wina, że wybrałeś sobie dziewczynę bez talentu do gotowania.
- Na pewno nie jest takie złe jak mówisz. Chociaż, gdybym ja gotował...
- Dobra, dobra nie przechwalaj mi się tu. - Zaśmiał się i pocałował mnie. - Teraz jedz i nie wymyślaj.- Pokazałam palcem na stół, a on potulnie usiadł na krześle. Teraz dopiero zauważyłam, że był nagi. Patrzyłam na niego zdziwiona.
- No co ? - Spytał z rozbawieniem.
- No... bo ... wiesz... tego ... teges....- Zatoczyłam kółko palcem w powietrzu.- No mógłbyś się ubrać!
- Przeszkadza ci to kochanie? - Zaśmiał się.
- Nie...e ...e - Wyjąkałam.- Tylko możesz się przeziębić.
- Jakoś nikt wcześniej się tym nie przejmował. Chłopacy bynajmniej to tolerowali.
- Ale ja nie jestem chłopacy.- Skrzyżowałam ręce na piersi i spojrzałam na niego lekko podnosząc jedną brew.
- A tak po drugie to jestem gorącym mężczyzną, jeśli nie zdążyłaś zauważyć.- Puścił mi oczko i uśmiechnął się ukazując dołeczki w policzkach.
- No dobrze, ale chociażby to minimum, mam na myśli bokserki oczywiście.- Powiedziałam i usiadłam przy stole zaczynając jeść swoje śniadanie.
- Wiesz ślicznie wyglądasz ze zdziwioną miną jak takie małe przestraszone dziecko.
- Uznam to jako komplement, więc dziękuję.
- Oj nie ma za co.- Podniósł się na krześle i pochylił się nad stołem, by mnie pocałować, ponieważ siedziałam naprzeciwko niego.
- O matko już 9.30 !- Spojrzałam szybko na zegarek.
- I co w związku z tym ?- Spytał zdziwiony nie wiedząc o co chodzi.
- Jak to co?! Skleroza nie boli. Masz być w studiu o 10.
- Aaa... Faktycznie.- Przypomniałam mu i uśmiechnął się do mnie. - Idź się ubrać i pojedziesz ze mną.
- No ale mogę ? - Spojrzałam mu w oczy.
- A dlaczego by nie ? To nic takiego.- Puścił mi oczko.- No dalej, dalej. Wejdziemy jeszcze do mnie, żebym mógł też się ubrać.
Pobiegłam szybko do pokoju, stanęłam zdziwiona. Co za bałagan ! Trzeba by to posprzątać, ale nie teraz. Podbiegłam do komody po ubrania i weszłam do łazienki się uczesać. Gdy wychodziłam z pokoju wzięłam szybko rzeczy Harry'ego. Schodząc do schodach wydarłam się:
- Harry, kochanie chodź się ubrać.- Wyskoczył zza ściany i wystraszył mnie. Zasłoniłam oczy ręką.- Masz...- Podałam mu rzeczy.
- Jakoś wczoraj w nocy moja nagość ci nie przeszkadzała?- Zaśmiał się.
- Tak, ale to było wczoraj. A dzisiaj jest dzisiaj i jeszcze jedno, nie przywykłam do ludzi, którzy chodzą na nogo. Więc nie miej do mnie pretensji.
- Dobrze, dobrze. Przepraszam.- Pocałował mnie w usta i poszedł do łazienki.
Odetchnęłam z ulgą, że w końcu się ubierze. Nie żeby przeszkadzało mi to, ale tak po prostu jestem "świętą" dziewczyną. Cud, że w ogóle zgodziłam się z  nim przespać. No ale cóż obiecałam. I nie chcę żyć jak zakonnica i stracić cnotę dopiero po ślubie. Co to to nie. Zaśmiałam się.
- Co cię tak rozbawiło, słońce? - Harry zdążył już wrócić z łazienki i objął mnie w talii.
- A nic, po prostu zdałam sobie sprawę, że nie będę żyć jak zakonnica.- Najwyraźniej rozumiał co mam na myśli, uśmiechnął się i wyszeptał mi do ucha.
- Dwa lata temu też już straciłem szansę. - Przygryzł mi ucho. Zamruczałam.
Harry od razu zareagował i zaczął mnie całować, przyciskając do ściany. Na co cicho jęknęłam. Złapał mnie za udo i podciągnął je na swoje biodro. Zaśmiałam się.
- O nie, nie kochany. Spóźnimy się.- Zrobił minę szczeniaczka i zakrył oczy rękami.- Może wieczorem...- Zniżyłam ton głosu i celowo podkreśliłam te słowa, żeby poprawić mu humor i najwidoczniej mi się udało. Bo od razu się uśmiechnął ukazując dołeczki w policzkach. Kocham je po prost! Pocałowałam go jeszcze raz i złapałam za rękę.
- No chodź.- Wyszliśmy z domu, zamknęłam jeszcze drzwi.
Jak na dżentelmena przystało Harry otworzył mi drzwi od samochodu i wpuścił do środka z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Z czego się cieszysz Styles, hmm ? - Skrzyżowałam ręce na piersi i spojrzałam na niego z poirytowaniem.
- Za każdym razem gdy próbujesz być ... pociągająca, rozbawia mnie to. Albo teraz "udajesz" poirytowaną.- Zrobił cudzysłów w powietrzu.
- Nie moja wina, że się staram a mi nie wychodzi. No przepraszam bardzo!- Podniosłam ręce do góry w obronnym geście.
- Nie denerwuj się, kochanie. Bo na urodzie stracisz. - Spojrzał mi w oczy i przygryzł wargę.
- Niestety już za późno.- Zaśmiał się kręcąc przy tym z niedowierzaniem głową i odpalił silnik.
- Za nisko się cenisz.- Zignorowałam jego komentarz i usadowiłam się wygodnie.

15 minut później...
*Muzyczka*

Kiedy zajechaliśmy pod studio stało to z parę set fanek. Na początku mnie to zdziwiło, ale później... Przecież to One Direction.  I na pewno wiedziały kiedy i gdzie się pojawią. Dobra mniejsza z tym... Harry z trudem dotarł do drzwi od mojej strony i je otworzył.  Wszystkie dziewczyny się na niego rzuciły prosząc o autografy i zdjęcia. Więc co mógł zrobić ? Dał im tego co chciały. Trzymaliśmy się na ręce, ale do czasu... Jedna dziewczyna wepchnęła się i musiałam go puścić. Od razu zaczęły się przepychać przez co upadłam na chodnik. Byłam zła, nie to mało powiedziane. Byłam wkurwiona. To było chamskie z ich strony. Ale muszę zacząć się przyzwyczajać. Wstałam i otrzepałam się. Postanowiłam, że wejdę do środka i nie będę za nim czekać. Gdy otworzyłam drzwi, szybko zauważyłam jakąś panią z plakietką.
- Przepraszam!- Wydarłam się i podbiegłam do niej.- Gdzie znajduje się One Direction. Bo ja przyszłam z panem Stylesem, ale niestety...- Pokazałam palcem na okno, wiedziała o co chodzi. - Więc gdzie się znajdują.
- Nie mogę udzielić pani takiej informacji, bo nie mam pewności czy pani nie kłamie.- Spojrzała na mnie z powagą. Czy ja wyglądam na kłamcę? Ale wcale jej się nie dziwię.
- No uhg. Nie mogłaby pani mi uwierzyć ...
- Nie, nie mogłabym.- Odpowiedziała ostro.- A teraz przepraszam, muszę wrócić do pracy. - Odeszła zostawiając mnie.
Usiadłam sobie w jakimś fotelu. Muszę na niego poczekać. Westchnęłam i oparłam głowę na rekach. Zauważyłam, że jakiś chłopak wybiegł zza rogu jakiegoś korytarza. Spojrzałam na niego, on mnie. No oczywiście, jak mogło być inaczej? Bo przecież kto zawsze ratuje mnie z opresji. Mr Tomlinson. Ucieszył się na mój widok i uśmiechnął się szeroko. Biegł już w moją stronę. Był coraz bliżej, bliżej ale nie zwalniał.
- Boże, Louu!- Wydarłam się w tym samym momencie kiedy na mnie wskoczył.
- Witam cię!- Zaczął się śmiać i pocałował mnie w policzek.
- Ała, to boli.- Skrzywiłam się, zlazł ze mnie wreszcie.
- Przepraszam...- Spojrzał na mnie z miną szczeniaczka.
- Ty zawsze masz takie wejścia, co ?- Spytałam poirytowana.
- I tak wiem, że mnie kochasz.- Powiedz to z dumą.
- Jak miałabym zaprzeczyć takiemu idiocie jakim jesteś?- Zaśmiałam się. Wstałam i podeszła go przytulić. - Też się cieszę, że cię widzę.
- Uh... uh... Ale kochasz mnie, nie ? Bo ja ciebie tak.- Uśmiechnął się. Wiedziałam, że ma namyśli inną miłość, ale postanowiłam to potraktować przyjaźnie.
- Owszem kocham cię.- Tym razem ja pocałowałam go w policzek.- A teraz zaprowadź mnie do studia, bo szanowny Hazza jest obecnie zajęty fankami, a ja nie mam ochoty na niego czekać.
- Jasne! - Uradowany, pociągną mnie za rękę do windy.
Wjechaliśmy na 4 piętro i przeszliśmy korytarzem, aż do pomieszczenia. Tak, było to studio. Wszyscy już tam byli. Chłopacy i paru mężczyzn, za pewne któryś z nich był menadżerem. Nie zwracałam na niego większej uwagi.
- Cześć chłopaki!- Uśmiechnęłam się do nich szeroko.
- Witaj Madziu!- Odpowiedzieli chórkiem, zauważyłam, że jeden facet patrzy na mnie zdziwiony.
- Simon, to Magda obecna dziewczyna Harry'ego...- Zaczął Liam.
- Jak to?! Co on znowu wyczynia, nie rozumiem tego chłopaka.- Zszokowałam się trochę, odpowiedzą tego faceta.
- Och, odpuść mu trochę.- Zaczął Louis, bronił swojego przyjaciela.- Zapewniam cię, że jest ona inna niż te jego pozostałe dziewczyny. Patrzy na nią inaczej, niż na tamte, z uczuciem i troską. To na pewno jest ta jedyna. - Miło było tego słuchać. Nie wątpiłam w to co mówi Lou. Może powiecie, że jestem zapatrzona w siebie i takie tam... Ale jakbym miała nie wierzyć, skoro znają go bardzo długo ? A tym bardziej Louis, są ze sobą dość blisko. Poczułam motyle w brzuchu i serce zaczęło mi mocniej bić na wypowiedziane słowa "ta jedyna".
- Obyś się nie mylił Louis...- Powiedział ze zrozumieniem.- Nie mniej jednak, to jego ostatni raz. Jeśli to spieprzy zamknę go w zakonie.
Zaśmiałam się, przypomniała mi się dzisiejsza rozmowa z Harry'm na temat cnoty. Simon spojrzał na mnie, przypomniał sobie o mnie.
- A tak w ogóle to miło cię poznać.- Uśmiechnął się szeroko i podał mi rękę. Zmieniłam zdanie ja jego temat. Jest miły i stara się być opiekuńczy. Ale mu to nie wychodzi.- Jestem Simon Cowell.
- Magda Whiley.-Uścisnęłam dłoń.- Też miło cię poznać.
- Witaj w naszej popieprzonej rodzince!- Zaśmialiśmy się wszyscy.
- Od kiedy to tak witasz nasze dziewczyny?- Spytał Harry zza moich pleców. Wystraszyłam się i podskoczyłam.- Oj przepraszam kochanie.- Pocałował mnie.- To od kiedy, Simon ?
- W końcu Lou powiedział, że to ta jedyna, więc jakieś specjalne zaproszenie się należy.- Uśmiechnął się do mnie i puścił oczko. Kocham tych ludzi !

Bardzo was proszę o komentarze ;) Pozdro @Madzia0Rh

sobota, 23 lutego 2013

Rozdział 6

*Muzyczka*

            Pierwsza zwrotka i refren wypały całkiem nieźle. Chwila przerwy i "moja" solówka. Trzęsłam się z nerwów. No, ale cóż obiecałam im, że to zrobimy, więc nie miałam wyjścia. Zaczęłam śpiewać, starałam się najładniej jak umiałam, ale i tak wiedziałam, że wyszło to żałośnie. Ostatni wers. Uff... Już. Chciałam usiąść na kanapie, ale nie zauważyłam, że chłopacy już na niej siedzieli. Przez co wpadłam na kolana Harry'ego. Byłam zła na siebie, chciałam mu się wyrwać, jednak ten mocno mnie przytrzymał i przytulił się do mnie. Cały czas się szarpałam i "wydzierałam" mu się do ucha:
- Puść mnie idioto. Nienawidzę cię. Jesteś skończonym dupkiem!
Wtulił się we mnie jeszcze bardziej, jakby bał się, że może mnie stracić. Przez moment zrobiło mi się go żal, ale cały czas miałam przed oczami obraz całującego się Harry'ego z Taylor. Wkurzyłam się na nowo. Zaczęłam znowu się z nim szarpać.
- Madzia... Przepraszam.- Wydyszał zmęczony, męczył się nadal ze mną. W końcu spojrzał mi w oczy. Nie no nie uwierzę. On płakał... Płakał przeze mnie, przez to, że nie chciałam mu wybaczyć. Ale kto inny na moim miejscu wybaczyłby mu zdradę? Wątpię, żeby ktokolwiek. Moje serce rozpadło się przez niego. Nie mogłam mu tego wybaczyć, aż do teraz... Widok zapłakanego Harry'ego był jeszcze gorszy... Poczułam, że moje serce pomału zaczyna się sklejać do kupy. Pojawił się cień nadziei, której jeszcze parę godzin temu w ogóle nie było.
Nie szarpałam się już, wpatrywałam się w jego załzawione tęczówki. Naprawdę był załamany. Może powinnam go wysłuchać? Może dać mu jeszcze jedną szansę, ale ostatnią? On po prostu tego potrzebuje... Wsparcia, prawdziwej miłości. Nikt jeszcze dotąd go nie szanował. Był po prostu przedmiotem. Kimś z kim można było iść do łóżka. I później by tego nie żałował. Ale wiedziałam, byłam pewna, że on naprawdę taki nie jest. Skrywa to, chowa w samym sobie fakt, że jest czuły, troskliwy i kochany. Raczej pragnąłby być kochanym. Bo przecież co to za życie bez miłości? Sama znałam to na swoim przykładzie. Człowiek robi wszystko, tylko nie wie dla kogo, oddycha, je, śpi, wstaje, ale nie ma dla kogo. Moje życie zmieniło się o 180 stopni. Bywają złe chwilę, ale zawsze pamięta się te dobre, nieprawdaż? Tak właśnie było teraz. Zaczynałam pomału zapominać o wszystkim, chociaż wiedziałam, że było to złe...
Harry wstał energicznie co wybudziło mnie z moich przemyśleń. Ale czy nie powinnam była spaść i leżeć na podłodze? Zorientowałam się, że trzymał mnie na rękach i niósł w stronę mojego pokoju. Kątem oka zauważyłam, że dziewczyny bacznie mi się przyglądały i nie rozumiały o co chodzi ze mną i Harry'm. Chłopacy jednak nie zwracali na to mniejszej uwagi, byli zajęci wpatrywaniem się w dziewczyny. Ciekawe co się z tego rozwinie. Uśmiechnęłam się tak, żeby Harry tego nie zauważył i udało mi się.
Znaleźliśmy się w moim pokoju. Hazza delikatnie położył mnie na łóżku, ja usiadłam po turecku, a on poszedł zamknąć drzwi. Przysiadł naprzeciwko mnie i spuścił wzrok, nerwowo bawił się palcami. Więc kto ma pierwszy zacząć?
- Wiesz, że jesteś skończonym dupkiem.- Powiedziałam to spokojnie, już nie byłam tak zła jak chwilę wcześniej.
-Wiem...- Przytaknął tylko.
- Jesteś tego w pełni świadomy, że nie mogłabym być w stanie ci tego wybaczyć ?
- Tak...- Ograniczał się do krótkich słów, ale były to sensowne odpowiedzi.
-Ja mam to zrozumieć jako rewanż? Przez to, że ja całowałam się z Louisem, ty musiałeś zrobić to z tą blondyną.
- To tak nie jest ...
- A niby jak ?
- No, bo wiesz, Madziu...- Zgromiłam go spojrzeniem i ponownie spuścił wzrok.- Nie oczekuję tego, że mi wybaczyć, ja po prostu chcę, żebyś to zrozumiała, że ja tego nie chciałem.
- Tak, bo na pewno ci w to uwierzę. Nikt nie robi czegoś, jeśli tego nie chce.
- Daj mi skończyć, proszę- Spojrzał na mnie smutnym wzrokiem. Kiwnęłam tylko głową.
- No więc... Miałem nikomu nie mówić, ale jeśli ci tego nie wyjaśnię, to boje się, że mogę cię stracić. A cierpiałbym przez to.- Kolejne spojrzenie.- To wszystko przez tych całych menadżerów i prezesików w zasranych garniturkach. Oni kazali mi to zrobić. Miałem udawać, że jestem z Taylor. Szczerze, to jej nie lubię. Wcześniej myślałem, że jest fajna, ale myliłem się. Jest pusta i zapatrzona w siebie. No więc kazali mi to zrobić, żeby miała powód to tego, by napisać kolejną nudną piosenkę o nieszczęśliwej miłości. Miała się na nowo wypromować. Mam tego dosyć ludzie myślą, że mogą mną pomiatać, że mogą ze mną robić wszystko i ja niby i tak nie będę przez to cierpiał. Cholera... Nie rozumiem tych ludzi! Magda zrozum, nie byłem z nią teraz i nie jestem i nie zamierzam być.
Zakryłam ręką usta. Byłam w szoku. Takiego obrotu sprawy się nie spodziewałam. Lou dobrze mówił, że on na take coś, by nie wpadł.
- Ja.. ja nie wiedziałam. Tylko skąd ja mam wiedzieć, że to prawda?- Nie do końca byłam pewna, czy akurat mówił szczerze.
Padł przede mną na kolana, złapał mnie za ręce i spojrzał mi głęboko w oczy. Tak, że ja miałam pewność, iż mówi prawdę.
-Uwierz mi, nie miałbym serca kłamać ci prosto w oczy. Z resztą ja tego nie potrafię. To nie ja to wymyśliłem. Madziu kocham cię i nie chcę byś kiedykolwiek ode mnie odeszła. - Oczekiwał na moją odpowiedź. Zastanawiałam się przez dłuższą chwilę.
-Dobrze, wybaczam ci. - W jego oku pojawiła się "iskierka".- Ale oczywiście, nie zapomnę o tym.- Wytłumaczyłam się jeszcze.
- Tak, tak, ale mi wybaczyłaś!- Zaczął skakać jak oszalały po łóżku. Takiego szczęśliwego to go jeszcze nie widziałam. W pewnym momencie rzucił się na mnie i pocałował mnie namiętnie.
- Tęskniłem za tobą kochanie.
- Ja za tobą też.- Zaczął mnie całować, poczułam, że na nowo mam dla kogo żyć...
*Muzyczka*
W tym samym czasie z punktu widzenia Liama ...
-Pięknie zaśpiewane dziewczyny.- Uśmiechnął się do Louis.- No więc jestem Louis...
- Wiemy.- Odpowiedziały chórkiem i się zaśmiały.
- Ale ja tak chciałem oficjalnie.- Zaczerwienił się.
- A ty to kto ?- Asia pokazała palcem na mnie i udawała, że mnie nie zna.
- Ja ? Liam, miło mi cię poznać. A ty?- Uśmiechnąłem się przyjaźnie.
- Asia, mi też miło.- Dziewczyna odwzajemniła uśmiech, podszedłem do niej i pocałowałem ją w policzek. Zawstydziła się trochę.
- Wyczuwam nowy romansik!- Zaczął Niall.
- On zawsze ma do dodania jakiś komentarz?- Aśka spytała poirytowana, co rozbawiło wszystkich.
- Oj tak, tak. Poczekaj zaraz wyleci, że jest głodny.- Spojrzałem na nią, ale odwróciła wzrok.
Ślicznie się rumieniła. Co ja wygaduję?! Przecież mam dziewczynę! Jeszcze... Co się ze mną dzieje?! Nie zostawię Dan, kocham ją, jest tą jedyną. Ale teraz poznałem Aśkę. Nie, nie, nie... Ewentualnie przyjaźń nic więcej. Przynajmniej będę mógł spędzać z nią trochę czasu i nie będzie to podejrzane. To trochę nie fair w stosunku do Daniell. Ale cóż, lepiej, żeby o niczym się nie dowiedziała.
Jak na zawołanie Niall'owi zaczęło burczeć w brzuchu.
- Po co się odzywałeś?! Ja chcę jeść!- Zaczął się wydzierać.
- Zaraz ci zrobię...- Odezwała się Carolina.
- A ty jak masz na imię?- Spytał zaciekawiony.
- Aaa... Carolina.- Uśmiechnęła się. Podała mu rękę na przywitanie, jednak ten do niej podbiegł i ją przytulił.
- No chodź, chodź. Zrobisz mi coś do jedzenia, prawda? Powiedziałaś tak !- Zrobił oczka szczeniaczka.
- No tak tak.- Chwycił ją za rękę i zaciągnął do kuchni. Zniknęli z pola widzenia.
- Och... Wyczuwam miłość.- Zaśmiałem się.
- Też mi się tak wydaje.- Powiedziała Asia.
Usiadłem na kanapie i poklepałem miejsce obok siebie, by Asia mogła posiedzieć ze mną. Spełniła moje życzenie.
- Opowiedz coś o sobie...- Postanowiłem do niej zagadać.

Z punktu widzenia Louisa...
Jedna z dziewczyn zaczęła sprzątać bałagan, jaki wcześniej zrobiły, jak jeszcze nas nie było. Przyglądałem jej się uważnie. Raz nawet na mnie spojrzała i uśmiechnęła się. Była śliczna, taka słodka. Jej uśmiech powalał na kolana. Jednak z wpatrywania się w dziewczynę wybudziło mnie szturchnięcie. Spojrzałem w bok. Była to Wera ...
- Możemy pogadać.- Spytała mnie. Ciekawe czego ona jeszcze ode mnie chciała.
- No dobrze.- Poszedłem za nią w ustronne miejsce w pokoju.
- Chciałabym cię przeprosić...- Spojrzała mi w oczy.- Wiem, że to co zrobiłam było okropne. Nie chciałam cię wtedy zostawić. Jednak nie mogłam tam z tobą zostać. To było silniejsze ode mnie. Teraz się zmieniłam. Mam nadzieję, że na lepsze i na nowo ci się spodobam.- Uśmiechnęła się do mnie z nadzieją.
- Już dawno się z tym pogodziłem, ale nie licz na drugą szansę. Masz rację to było przelotne zauroczenie. Ale nadal cie lubię, o to się nie martw.-Uśmiechnąłem się do niej, podszedłem do niej bliżej i pocałowałem w policzek. Ostatni raz spojrzałem jej w oczy i odszedłem z powrotem na kanapę. Jednak pięknej dziewczyny nigdzie nie było.
- Gdzie jesteś moja sprzątaczko!-Wydarłem się na cały dom. Nagle zza futryny wychyliła się jej głowa.
-Tu jestem mości książę. - Ukłoniła się do mnie. Rozbawiło mnie to. Czyli trafiłem na równie "pogiętą" osobę jaką sam jestem? Lepiej być nie mogło.
- Może ci pomóc nieznajoma?- Spytałem z zapałem.
- Ależ oczywiście i jestem Camila.- Puściła mi oczko. Już ją lubię! Podbiegłem do niej i uśmiechnąłem się szeroko.
- No to tak w czym ci pomóc?
- Możesz pozmywać naczynia jeśli łaskaw.
- Dla ciebie wszystko.- Pocałowałem ją w rękę. Poczułem motyle w brzuchu. To była ta jedyna. Tylko, czy ona chciała mnie?

Z punktu widzenia Zayna...
 Któraś z dziewczyn usiadła obok mnie. Była trochę podłamana, więc postanowiłem ją pocieszyć.
- Co się stało?- Spytałem ją smutno. Zdziwiła się trochę. Spojrzała na mnie i zamarła. Co, aż tak przystojny jestem? Przeczesałem ręką włosy. I uśmiechnąłem się do niej, odwzajemniła go.
- Już nic..
- Czyli poprawiłem ci humor. Jestem z siebie dumny.- Zacząłem klaskać w ręce. Zaśmiała się. Na pewno wyszedłem na idiotę, pomyśli sobie, że zachowuję się jak dziecko.
Spoważniałem trochę i położyłem rękę na oparciu od kanapy. Zrobiłem zalotne spojrzenie.
- To jak masz na imię ?- Zaczęła się śmiać.
- Haha.. Weronika...- Spojrzała na mnie.- Tak, Wera. Miło mi cię poznać.
- Mnie również.- Jejciu kolejna ślicznotka. Magda to ma piękne koleżanki.- Mógłbym poznać cię trochę bliżej.- Mam nadzieję, że kolejny raz nie wyjdę na debila.
- Oczywiście, nie mam nic przeciwko.
Zaczęliśmy rozmawiać, ona opowiedziała mi trochę o sobie, a ja o sobie. I tak zacząłem ją poznawać.

Z punktu widzenia Nialla ...
Carolina zanurzyła głowę w lodówce i szukała czegoś co mogłaby mi dać do jedzenia.
- Wiesz, nie mogę nic wymyślić. Może naleśniki ?- Spojrzała na mnie, a w rękach trzymała mleko i jajka.
- No pewnie.- Wyciągnąłem jeszcze mąkę z szafki, oczywiście pokazała mi gdzie jest.
Wzięliśmy się za gotowanie. Szło nam nieźle. Rozmawialiśmy dużo przy tym i śmialiśmy się. Wpadłem na genialny pomysł. Stanąłem za nią i klepnął ją w ramię:
- Carolina..- Odwróciła się w moja stronę.
- Co chcesz ?- Uśmiechnęła się.
- A tylko to!- Rzuciłem jej w twarz mąką. I zacząłem się śmiać. Ona piszczała i wytrzepywała mąkę z włosów.
- Już nie żyjesz!!!- Nasypała jej trochę do miski i nie wiedziałem co chce zrobić. Przeraziłem się.- Teraz możesz uciekać!- Ruszyła w moją stronę, ja zacząłem uciekać i drzeć się na cały dom. Carolina biegła za mną z miską. Wpadliśmy do salony i biegaliśmy w koło kanapy. Wszyscy się z nas śmiali. Przestałem słyszeć kroki Caroliny i stanąłem. Odwróciłem się, a ona wysypała na mnie całą mąkę z miski. Wybuchła nieopanowanym śmiechem.
- Bałwan Niall! Od teraz nie chcesz jedzenia, tylko jesteś jedzeniem!- Ja też zacząłem się śmiać. Otrzepałem włosy jak pies. Spojrzałem zadziornie na Carolinę i rzuciłem się na nią. Obydwoje padliśmy na kanapę.
- To chyba teraz jesteśmy kwita. - Puściła mi oczko i próbowała wyjść spode mnie. Przytrzymałem ją i pocałowałem w policzek.
- Tak, tak koniec marnowania mąki! Ale ładnie wyglądam, prawda ?- Zrobiłem słodką minkę.
- No oczywiście, że tak. A teraz złaź ze mnie!- Uśmiechnąłem się i usiadłem obok niej. Ona wstała i też usiadła.
- To co robimy ?- Odezwał się Louis.
Do salony weszła Magda z Harry'm.
*Muzyczka*
Z punktu widzenia Magdy...
Kiedy w końcu oderwaliśmy się od siebie, Harry szeroko się uśmiechał, przez co ukazał swoje dołeczki w policzkach.
- O, o, o jakie słodkie. - Pocałowałam go polik i poczochrałam po włosach.
- Loczku, kocham cię. - Powiedział to i na nowo zaczął mnie całować i zdejmować mi bluzkę.
- Ja ciebie też, ale poczekaj do wieczora, bo mam "gości" w domu. I nie wiadomo co wykombinują.- Poruszyłam znacząco brwiami. I zaczęliśmy się śmiać. Złapałam go za rękę i wyszliśmy z pokoju. Zeszliśmy po schodach do salonu i zamurowało mnie.
- Co to ma być?!- Pokazałam palcem na podłogę, gdzie leżało pełno mąki.
- No wiesz to tylko...- Zaczął się tłumaczyć Niall.
- Nasze nowe gołąbeczki, chciały zrobić naleśniki, ale chęć zabawy była silniejsza.- Podkoloryzowała to nieco Camila. I pokazała Carolinie język.
- A ty to niby co? No wcale nie wyczuwam miłości pomiędzy tobą a Lou, no w ogóle.- Zaczęły się przekomarzać. Że niby co? Camila z Louisem ? Carolina z Niallem? No jak tak można. A no i własnie jeszcze dwie rzeczy. Zayn był zajęty rozmową z Werą. To jej już nie podoba się Lou? A Liam patrzył się na Aśkę, co było dziwne i podejrzane.
- Nie no nie ogarniam was. Normalnie "Moda na sukces"!- Zaczęłam się śmiać, reszta też.
- Zanim przyszliście, spytałem się: To co robimy? I ponawiam pytanie.
- Hmm... Może obejrzymy horror ? - Zaproponował Harry i uśmiechnął się do mnie łobuzersko.
- No pewnie.- Wszyscy odpowiedzieli chórkiem.
- Ale jeden warunek. Łapy przy sobie, ma się rozumieć.- Wera zgromiła spojrzeniem Zayna. Powiedziała to w żartach, bo była świadoma, że ma już on dziewczynę.
- Będę grzeczny, obiecuję.- Położył rękę na sercu.
-Jest!- Wydarł się Louis. Spojrzeliśmy się na niego ze zdziwieniem.
- Co?- Spytała się go Camila.
- No, bo Wera powiedziała "Łapy przy sobie", ale do Zayna. Czyli mnie to nie zobowiązuje.
Zaczailiśmy o co mu chodzi.
- To Cama, bądź czujna.- Powiedziała do niej Asia.
- Odezwała się. Mi się wydaje, że nie będziesz w stanie skupić się na filmie.
- Ale my sobie dzisiaj docinacie, ja nie mogę.- Pokręciłam głową na boki. I uśmiechnęłam się.- Tylko, Li oraz Zayn...- Spojrzeli na mnie.- Macie dziewczyny! Więc mi się tutaj za bardzo nie angażować. Film na pewno będzie ciekawy.
I znowu zaczęliśmy się śmiać.
- To tylko moja koleżanka!- Wytłumaczył się Liam. - Dobra poszukam czegoś ciekawego.- Smutny poszedł szukać filmu.
- Chodźmy zrobić coś do jedzenia. Dziewczyny...- Wera podkreśliła to słowo i wiedziałyśmy o co chodzi. Czas na zwierzanie, niestety w kuchni i trzeba będzie mówić ciszej.
- Ok, ok! Ja biorę się za popcorn.- Carolina pobiegła do kuchni.
- To ja przyszykuję coś do picia.- Asia ruszyła do kuchni.
- Może ja wezmę parę marchewek.- Camila wstała z kanapy i uśmiechnęła się do Lou.
- Będę zaszczycony.- Odwzajemnił uśmiech.
- To my jeszcze poszukamy czegoś do jedzenia, żeby Niall nie marudził podczas filmu.- Spojrzałam na Werę.
- Ej!- Oburzył się Niall.
- No co? Troszczymy się o ciebie.- Dodała Wera.
- Doceniam to.- Uśmiechnął się. Byłyśmy już wszystkie w kuchni. Kątem oka dostrzegłam, że chłopacy zaczęli coś szeptać do siebie. Na pewno mówili o nas.
- Jeju! Co tu się działo jak mnie nie było?- Spytałam dziewczyn.
- My powinnyśmy spytać, co się działo u ciebie w pokoju.- Obroniła się Camila.
- A nic takiego, Harry musiał mnie przeprosić i ja mu wybaczyłam.
- Ale co mu wybaczyłaś?- Spytała zdziwiona Asia.
-  Bo on  jest moim chłopakiem już od przeszło tygodnia, a "zdradził" mnie z Taylor. Zapewne widziałyście zdjęcia.- Dziewczyny przytaknęły.- No i ładnie mnie przepraszał, więc wybaczyłam mu to. Postanowiłam dać mu drugą szansę. Mam nadzieję, że jej nie zmarnuje. Więc co jest pomiędzy tobą a Zaynem?- Skierowałam te słowa do Wery, nie chciała poruszać tematu o Louisie. Przeprosiła go, wiedziałam to. Zawsze dotrzymywała słowa.
- Po prostu polubiłam go, a on mnie. Jest taki słodki. Wiem, wiem... Ma dziewczynę, więc nie będę próbować niczego innego. Po prostu przyjaciel, jeśli on oczywiście będzie tego chciał.
- A może zerwie z Perrie i będzie z tobą?- Spytała Carolina.
- Wątpię w to, nie chcę, żeby ona przeze mnie cierpiała. Jest mi z tym dobrze, wiedząc że jest zajęty. - Uśmiechnęła się, upewniłam się, że mówi prawdę. Znałam ją najdłużej z wszystkich dziewczyn. Nie potrafi kłamać.
- To teraz Cama, widzę, że kręcisz z Louisem?- Pokazałam jej język.
- Kręcę? Proszę cię. Jak na początku nie wiedział jak mam na imię mówił do mnie "sprzątaczko". Wątpię, żeby to było zauroczenie.
- Mogę to potwierdzić!- Dorzucił Asia.- Tylko, że powiedział to inaczej "moja sprzątaczko".- Poruszyła brwiami, a Camila rzuciła w nią ręcznikiem.
- Nie ma to dużego znaczenia. Dowiemy się z czasem, co miał na myśli mówiąc to do mnie. - Wiadome było, że skończyła już swoje zwierzanie. Szczerze mówiąc, to pasowała do Lou. Była tak samo roztrzepana.
- Czyli teraz ja muszę ci opowiedzieć o mnie i Liamie...- Domyśliła się Asia. Jaka ona spostrzegawcza! Zaśmiałam się:
-  No dajesz, dajesz.
- A to nic specjalnego. Sama słyszałaś jak mówił, że jestem jego koleżanką. Fakt, dobrze mi się z nim rozmawia. Może dlatego, że mamy podobne charaktery. Ale niczego więcej z tego nie będzie.- Wiedziałyśmy, że nie mamy po co się z nią sprzeczać, bo ona zawsze wiedziała najlepiej.
- Może akurat będzie inaczej. Miej nadzieję skarbie.- Podeszłam do niej i pocałowałam ją w policzek.
- Dziękuję.
- Nie ma za co. - Przytuliłam ją jeszcze.
- Opowiadaj Carolina o twojej dzikiej przygodzie w kuchni!- Camila zaczęła się śmiać, na wspomnienie tamtego wydarzenia.
- No co? On zaczął pierwszy!- Spojrzała na nas i też się zaśmiała.- Chciałam mu zrobić naleśniki, ale rzucił we mnie mąką, więc ja tez nasypałam jej do miski i zaczęłam go gonić po całym salonie i wysypałam mu ją na głowę. Cała historia.
- Ale o tym, że leżał na tobie na kanapie i pocałował cię w policzek to już nie wspomniałaś!- Wera szturchnęła ją łokciem w brzuch.
- Czy to takie ważne?
- Nawet nie wiesz jak bardzo.- Powiedziałam z zaskoczeniem.
- Jestem głupia myśląc, że Niall chciałby być ze mną. Ale każdy ma nadzieję.
- Pożyjemy zobaczymy.- Dodała z otuchą Asia i przytuliła ją.
- To idziemy do nich, bo zaczną się denerwować.- Wzięłam dwie miski z popcornem, a dziewczyny wzięły picie, słodycze, chipsy i inne przekąski.
Gdy weszłam do salonu Harry spojrzał na mnie i się uśmiechnął. Zauważyłam, że chłopacy posprzątali mąkę na podłodze. Został tylko jeden problem.
- Jak my się pomieścimy? Kanapa jest czteroosobowa, dwa fotele, czyli sześć. A pozostała czwórka? - Spytałam chłopaków.
- Nie martw się mamy już to zaplanowane. - Uśmiechnął się Louis.
- Chodź tu do mnie!- Harry wyciągnął do mnie ręce. Siedział na fotelu, podeszłam do niego. Pocałowałam go i usiadłam wygodnie na jego kolanach, wtulając się w jego klatkę piersiową. Na szczęście miałam dobry widok na telewizor. Jakbym jeszcze podczas filmu na nim uważała to byłoby dobrze. Uśmiechnęłam się do Harry'ego i patrzyłam gdzie siadają dziewczyny.
- Asia, możesz usiąść koło mnie jeśli chcesz.- Uśmiechnął się do niej Liam.
- Już do ciebie idę.- Usidła obok Liama i puściła mu oczko.
- A ty chodź koło mnie.- Zayn złapał za rękę Weronikę, bo stała dość blisko niego.
- Ok...- Tylko to zdołała z siebie wydusić. W końcu Zayn złapał ją za rękę!
- Camila...- Zaczął Louis, ale nie skończył.
- Widzę gdzie siedzisz. Tylko wiesz poproszę poduszkę, jeśli mam siedzieć na podłodze.- Uśmiechnęła się. Lou wstał szybko i wyciągnął poduszkę spod kłowy Zayna.
- Ej!- Wydarł się na niego.
- No co? W końcu dziewczyna ma prawo jako pierwsza.- Wytłumaczył się i podał poduszkę Werze.- Proszę.- Puścił do niej oczko, a ona usidła obok niego uśmiechają się szeroko.
- A ja to gdzie?- Spytała zażenowana Carolina.
- Ze mną, a z kim innym.- Wystraszyła się, bo Niall powiedział to zza jej pleców. Stała przed fotelem, najwidoczniej nie zauważyła go.
- I, że niby mam usiąść ci na kolanach?- Pokazała palcem na niego.
- A czemu, nie ? Czy to jakiś problem dla ciebie?- Uśmiechnął się  do niej ukazując zęby. Wiedziałam, że mu nie odmówi. Miałam rację usiadła mu na kolanach. Jednak nie tak jak ja Harry'emu, ale to zrobiła!
- No dalej włączać  ten film!- Powiedziała jeszcze poirytowana i wszyscy się zaśmiali. Liam włączył film i odłożył pilot koło siebie, oczywiście od strony Asi, by móc przez "przypadek" jej dotknąć, ta tylko spojrzała na niego i zaczerwieniła się.
Przez większość czasu całowałam się z Harry'm. I tak nikt nie zwracał na nas uwagi, bo każdy był zajęty swoim towarzyszem. Zauważyłam, że Liam ukradkiem spoglądał na Aśkę, a ona na niego. Wyglądało to przesłodko. Taka niewinna "miłość". Ale oczywiście ona i tak uważała, że jest tylko jego koleżanką.
Louis z Camilą nawzajem dźgali się po brzuchu albo szturchali. Od czasu do czasu wybuchali śmiechem, kiedy coś ich rozbawiło. Nikt nie miał serca im powiedzieć, żeby przestali. Bo Lou oburzył by się, że on im nie mówi co mają robić albo czego nie.
Zayn uśmiechał się do Wery. Nie za bardzo widziałam jak ona na to reagowała, bo siedziała pod takim kątem, że nie mogłam tego dostrzec. Raz się wychyliłam i zobaczyłam, że się uśmiecha i zawstydziła się, bo Zayn przyłapał ją na tym jak patrzyła się na niego. Ale Harry powiedział mi na ucho, że mam dać im odrobinę prywatności i już więcej razy nie zwracałam na nich uwagi.
Zdążyłam jeszcze zauważyć, że Niall trzymał rękę na talii Caroliny. Wydawało się, że ona starała się tego nie zauważać. No ale w końcu, uległa i przytuliła się do niego, Niall tylko uśmiechnął się i popatrzył jej w oczy. I na nowo zaczęli oglądać film.
Gdy już się skończył  była godzina 23. Dziewczyny powiedziały, że muszą już iść.
- Może jutro jeszcze do ciebie wpadnę.- Powiedziała Asia i pocałowała mnie w policzek. Przytuliła każdego z chłopaków, ale tylko Liam pocałował ją w policzek. Uśmiechnęła się do niego.
- Pa.- Odeszła, a Li odprowadził ją wzrokiem do drzwi, aż zniknęła mu z widoku.
- Ja też do ciebie przyjadę, ale za dwa dni, bo jutro mam próbę i występ, więc odpada.- Powiedziała Camila. I tak samo jak Asia, przytuliła każdego z chłopaków. Louis podniósł się i przytulił ją mocno, dając jej przy tym buziaka w policzek.
- Mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy.- Uśmiechnął się.
- Też mam taką nadzieję.- I wyszła z domu.
Wera i Carolina też pożegnały się z nami, oczywiście Zayn dał buziaka w policzek Werze. A Niall Caroline w czoło, wyglądało to przesłodko, ona przygryzła wargę i szybkim krokiem opuściła dom razem z Weroniką.
- Nie będziemy wam przeszkadzać. Harry, pamiętaj jutro musimy być w studiu o 10. Nie zapomnij.- Powiedział Liam.
- Nie zapomnę. A nawet jeśli to mi przypomnisz.- Zwrócił się do mnie, ja tylko przytaknęłam.
Chłopacy pożegnali się i wyszli. Zostałam sama z Harry'm.
- Zdaje się, że obiecała mi coś dzisiaj.- Uśmiechnął się łobuzersko, pocałowałam go namiętnie i pobiegłam na górę do pokoju.
- No chodź kochanie. Dotrzymam obietnicy.- Krzyknęłam jeszcze do niego i słyszałam jak biegnie za mną...

Proszę o komentarze, to bardzo ważne. Zastanawiam się czy w ogóle dalej pisać...