niedziela, 17 marca 2013
Rozdział 7
Przepraszam, że tak długo nic nie pisałam, ale cóż w końcu jestem. Za kilka dni dodam następny rozdział, jeśli nie to bardzo przepraszam. A teraz zapraszam do czytania. ;) Kocham was wszystkich.... ♥ @Madzia0Rh
*Muzyczka*
Wbiegłam do pokoju zdyszana, czekałam, aż Harry przybiegnie za mną. Nie musiałam długo czekać. Niestety nie zorientował się dość szybko, że ma się zatrzymać i wpadł na mnie. Zaśmiałam się i wylądowaliśmy na łóżku. Spojrzałam mu w oczy, widać było, że długo oczekiwał na ten moment. Zaczął mnie całować, na początku delikatnie i czule, ale później z większą zawziętością. Zaczął ściągać mi bluzkę, nie stawiałam oporu, wręcz pomagałam mu w tym. Kiedy już to zrobił, dyszałam już ze zmęczenia. Jak on bosko całuje! Zszedł niżej na moją szyję i przyssał się do skóry, zrobił mi malinkę.
- Och, Harry...- Zaśmiałam się.
- Teraz jesteś moja nikt mi ciebie nie zabierze, o nie!- Powrócił do całowania mnie. Teraz moja kolej, powoli rozpinałam guziki przy jego koszuli. Utrudniała mi to jego pozycja, a mianowicie leżał na mnie.
- Może mógłbyś...- Odezwałam się przerywając pocałunek.
- Tak, tak już...- Wstał i zaczął się szybko rozbierać, tak że stał przede mną w samych bokserkach. Nie zdjął ich tylko wskoczył na łózko i zaczął mnie rozbierać. Poszło mu to dość szybko. Wpiłam się w jego usta całując go namiętnie.
- Jesteś tego pewna ?
- Nawet nie wiesz jak bardzo i przecież ci to obiecałam.- Uśmiechnęłam się, Harry ściągnął bokserki. Zaczęła się zabawa...
2 godziny później...
Całował mnie jeszcze przez jakiś czas. Byłam już taka zmęczona, że nie miałam siły na nic. Opadłam wymęczona na poduszkę. I sapnęłam przeciągle. Harry nachylił się nade mną.
- Kocham cię.- Pocałował mnie w czoło.
- Ja ciebie też. - Uśmiechnęłam się i podniosłam z podłogi koszulkę Hazzy i założyłam ją.
- No co?- Spytałam zdziwiona. Zrobił smutną minę.- Na dzisiaj już wystarczy. - Pocałowałam go, przedłużył pocałunek. Podciągnął koszulkę wyżej tak, że trzymał rękę na moim pośladku.
- Ale ja chcę!- Powiedział to z zawziętością i podnieceniem.
- Nie! Pamiętaj, że jutro masz wstać wcześnie. - Przypomniałam mu. Usiadłam na łóżku, poprawiłam bluzkę i kitkę. Pocałowałam go jeszcze i położyłam się, przykrywając się pościelą. Harry westchnął jeszcze i przytulił mnie od tyłu. Zasnęłam po niespełna 5 minutach ...
Kiedy rano się obudziłam, spojrzałam na zegarek. Była godzina 9. Więc pora wstać, uszykować się i obudzić Harry'ego. Ale najpierw postanowiłam, że zrobię nam śniadanie. Wstałam i szybko udałam się do łazienki. Wzięłam prysznic, wysuszyłam włosy i spięłam w koka. Ubrałam się w luźną sukienkę do kolan. I po cichy wyszłam z pokoju, by go nie obudzić. Gdy dotarłam do kuchni miałam ochotę na jajecznicę, więc zabrałam się do gotowania. Nie byłam dość dobrą kucharką, ale miałam nadzieję, że doceni chociaż może dobre chęci. Zaśmiałam się i zwinnie włączyłam radio nie przerywając czynności. Leciała właśnie piosenka Taylor... Grhyhhy... Wkurzyłam się i przełączyłam na inną stację. Czemu taka głupota musiała mi popsuć humor od rana? Ja się pytam dlaczego?! Na moje szczęście na innej stacji leciała piosenka Eda Sheerana- Give Me Love. Uśmiech pojawił się na mojej twarzy tak szybko jak zniknął. Kiedy nakładałam jajecznicę na talerze, ktoś pocałował mnie w szyję i przytulił.
- Witaj kotku.- Zamruczał mi do ucha.
- Och... Dzień dobry skarbie.- Pocałowałam go namiętnie. - Zrobiłam ci śniadanko.- Powiedziałam przerywając pocałunek. - Za wszelkie szkody na twoim zdrowiu nie odpowiadam. Jakby co to nie moja wina, że wybrałeś sobie dziewczynę bez talentu do gotowania.
- Na pewno nie jest takie złe jak mówisz. Chociaż, gdybym ja gotował...
- Dobra, dobra nie przechwalaj mi się tu. - Zaśmiał się i pocałował mnie. - Teraz jedz i nie wymyślaj.- Pokazałam palcem na stół, a on potulnie usiadł na krześle. Teraz dopiero zauważyłam, że był nagi. Patrzyłam na niego zdziwiona.
- No co ? - Spytał z rozbawieniem.
- No... bo ... wiesz... tego ... teges....- Zatoczyłam kółko palcem w powietrzu.- No mógłbyś się ubrać!
- Przeszkadza ci to kochanie? - Zaśmiał się.
- Nie...e ...e - Wyjąkałam.- Tylko możesz się przeziębić.
- Jakoś nikt wcześniej się tym nie przejmował. Chłopacy bynajmniej to tolerowali.
- Ale ja nie jestem chłopacy.- Skrzyżowałam ręce na piersi i spojrzałam na niego lekko podnosząc jedną brew.
- A tak po drugie to jestem gorącym mężczyzną, jeśli nie zdążyłaś zauważyć.- Puścił mi oczko i uśmiechnął się ukazując dołeczki w policzkach.
- No dobrze, ale chociażby to minimum, mam na myśli bokserki oczywiście.- Powiedziałam i usiadłam przy stole zaczynając jeść swoje śniadanie.
- Wiesz ślicznie wyglądasz ze zdziwioną miną jak takie małe przestraszone dziecko.
- Uznam to jako komplement, więc dziękuję.
- Oj nie ma za co.- Podniósł się na krześle i pochylił się nad stołem, by mnie pocałować, ponieważ siedziałam naprzeciwko niego.
- O matko już 9.30 !- Spojrzałam szybko na zegarek.
- I co w związku z tym ?- Spytał zdziwiony nie wiedząc o co chodzi.
- Jak to co?! Skleroza nie boli. Masz być w studiu o 10.
- Aaa... Faktycznie.- Przypomniałam mu i uśmiechnął się do mnie. - Idź się ubrać i pojedziesz ze mną.
- No ale mogę ? - Spojrzałam mu w oczy.
- A dlaczego by nie ? To nic takiego.- Puścił mi oczko.- No dalej, dalej. Wejdziemy jeszcze do mnie, żebym mógł też się ubrać.
Pobiegłam szybko do pokoju, stanęłam zdziwiona. Co za bałagan ! Trzeba by to posprzątać, ale nie teraz. Podbiegłam do komody po ubrania i weszłam do łazienki się uczesać. Gdy wychodziłam z pokoju wzięłam szybko rzeczy Harry'ego. Schodząc do schodach wydarłam się:
- Harry, kochanie chodź się ubrać.- Wyskoczył zza ściany i wystraszył mnie. Zasłoniłam oczy ręką.- Masz...- Podałam mu rzeczy.
- Jakoś wczoraj w nocy moja nagość ci nie przeszkadzała?- Zaśmiał się.
- Tak, ale to było wczoraj. A dzisiaj jest dzisiaj i jeszcze jedno, nie przywykłam do ludzi, którzy chodzą na nogo. Więc nie miej do mnie pretensji.
- Dobrze, dobrze. Przepraszam.- Pocałował mnie w usta i poszedł do łazienki.
Odetchnęłam z ulgą, że w końcu się ubierze. Nie żeby przeszkadzało mi to, ale tak po prostu jestem "świętą" dziewczyną. Cud, że w ogóle zgodziłam się z nim przespać. No ale cóż obiecałam. I nie chcę żyć jak zakonnica i stracić cnotę dopiero po ślubie. Co to to nie. Zaśmiałam się.
- Co cię tak rozbawiło, słońce? - Harry zdążył już wrócić z łazienki i objął mnie w talii.
- A nic, po prostu zdałam sobie sprawę, że nie będę żyć jak zakonnica.- Najwyraźniej rozumiał co mam na myśli, uśmiechnął się i wyszeptał mi do ucha.
- Dwa lata temu też już straciłem szansę. - Przygryzł mi ucho. Zamruczałam.
Harry od razu zareagował i zaczął mnie całować, przyciskając do ściany. Na co cicho jęknęłam. Złapał mnie za udo i podciągnął je na swoje biodro. Zaśmiałam się.
- O nie, nie kochany. Spóźnimy się.- Zrobił minę szczeniaczka i zakrył oczy rękami.- Może wieczorem...- Zniżyłam ton głosu i celowo podkreśliłam te słowa, żeby poprawić mu humor i najwidoczniej mi się udało. Bo od razu się uśmiechnął ukazując dołeczki w policzkach. Kocham je po prost! Pocałowałam go jeszcze raz i złapałam za rękę.
- No chodź.- Wyszliśmy z domu, zamknęłam jeszcze drzwi.
Jak na dżentelmena przystało Harry otworzył mi drzwi od samochodu i wpuścił do środka z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Z czego się cieszysz Styles, hmm ? - Skrzyżowałam ręce na piersi i spojrzałam na niego z poirytowaniem.
- Za każdym razem gdy próbujesz być ... pociągająca, rozbawia mnie to. Albo teraz "udajesz" poirytowaną.- Zrobił cudzysłów w powietrzu.
- Nie moja wina, że się staram a mi nie wychodzi. No przepraszam bardzo!- Podniosłam ręce do góry w obronnym geście.
- Nie denerwuj się, kochanie. Bo na urodzie stracisz. - Spojrzał mi w oczy i przygryzł wargę.
- Niestety już za późno.- Zaśmiał się kręcąc przy tym z niedowierzaniem głową i odpalił silnik.
- Za nisko się cenisz.- Zignorowałam jego komentarz i usadowiłam się wygodnie.
15 minut później...
*Muzyczka*
Kiedy zajechaliśmy pod studio stało to z parę set fanek. Na początku mnie to zdziwiło, ale później... Przecież to One Direction. I na pewno wiedziały kiedy i gdzie się pojawią. Dobra mniejsza z tym... Harry z trudem dotarł do drzwi od mojej strony i je otworzył. Wszystkie dziewczyny się na niego rzuciły prosząc o autografy i zdjęcia. Więc co mógł zrobić ? Dał im tego co chciały. Trzymaliśmy się na ręce, ale do czasu... Jedna dziewczyna wepchnęła się i musiałam go puścić. Od razu zaczęły się przepychać przez co upadłam na chodnik. Byłam zła, nie to mało powiedziane. Byłam wkurwiona. To było chamskie z ich strony. Ale muszę zacząć się przyzwyczajać. Wstałam i otrzepałam się. Postanowiłam, że wejdę do środka i nie będę za nim czekać. Gdy otworzyłam drzwi, szybko zauważyłam jakąś panią z plakietką.
- Przepraszam!- Wydarłam się i podbiegłam do niej.- Gdzie znajduje się One Direction. Bo ja przyszłam z panem Stylesem, ale niestety...- Pokazałam palcem na okno, wiedziała o co chodzi. - Więc gdzie się znajdują.
- Nie mogę udzielić pani takiej informacji, bo nie mam pewności czy pani nie kłamie.- Spojrzała na mnie z powagą. Czy ja wyglądam na kłamcę? Ale wcale jej się nie dziwię.
- No uhg. Nie mogłaby pani mi uwierzyć ...
- Nie, nie mogłabym.- Odpowiedziała ostro.- A teraz przepraszam, muszę wrócić do pracy. - Odeszła zostawiając mnie.
Usiadłam sobie w jakimś fotelu. Muszę na niego poczekać. Westchnęłam i oparłam głowę na rekach. Zauważyłam, że jakiś chłopak wybiegł zza rogu jakiegoś korytarza. Spojrzałam na niego, on mnie. No oczywiście, jak mogło być inaczej? Bo przecież kto zawsze ratuje mnie z opresji. Mr Tomlinson. Ucieszył się na mój widok i uśmiechnął się szeroko. Biegł już w moją stronę. Był coraz bliżej, bliżej ale nie zwalniał.
- Boże, Louu!- Wydarłam się w tym samym momencie kiedy na mnie wskoczył.
- Witam cię!- Zaczął się śmiać i pocałował mnie w policzek.
- Ała, to boli.- Skrzywiłam się, zlazł ze mnie wreszcie.
- Przepraszam...- Spojrzał na mnie z miną szczeniaczka.
- Ty zawsze masz takie wejścia, co ?- Spytałam poirytowana.
- I tak wiem, że mnie kochasz.- Powiedz to z dumą.
- Jak miałabym zaprzeczyć takiemu idiocie jakim jesteś?- Zaśmiałam się. Wstałam i podeszła go przytulić. - Też się cieszę, że cię widzę.
- Uh... uh... Ale kochasz mnie, nie ? Bo ja ciebie tak.- Uśmiechnął się. Wiedziałam, że ma namyśli inną miłość, ale postanowiłam to potraktować przyjaźnie.
- Owszem kocham cię.- Tym razem ja pocałowałam go w policzek.- A teraz zaprowadź mnie do studia, bo szanowny Hazza jest obecnie zajęty fankami, a ja nie mam ochoty na niego czekać.
- Jasne! - Uradowany, pociągną mnie za rękę do windy.
Wjechaliśmy na 4 piętro i przeszliśmy korytarzem, aż do pomieszczenia. Tak, było to studio. Wszyscy już tam byli. Chłopacy i paru mężczyzn, za pewne któryś z nich był menadżerem. Nie zwracałam na niego większej uwagi.
- Cześć chłopaki!- Uśmiechnęłam się do nich szeroko.
- Witaj Madziu!- Odpowiedzieli chórkiem, zauważyłam, że jeden facet patrzy na mnie zdziwiony.
- Simon, to Magda obecna dziewczyna Harry'ego...- Zaczął Liam.
- Jak to?! Co on znowu wyczynia, nie rozumiem tego chłopaka.- Zszokowałam się trochę, odpowiedzą tego faceta.
- Och, odpuść mu trochę.- Zaczął Louis, bronił swojego przyjaciela.- Zapewniam cię, że jest ona inna niż te jego pozostałe dziewczyny. Patrzy na nią inaczej, niż na tamte, z uczuciem i troską. To na pewno jest ta jedyna. - Miło było tego słuchać. Nie wątpiłam w to co mówi Lou. Może powiecie, że jestem zapatrzona w siebie i takie tam... Ale jakbym miała nie wierzyć, skoro znają go bardzo długo ? A tym bardziej Louis, są ze sobą dość blisko. Poczułam motyle w brzuchu i serce zaczęło mi mocniej bić na wypowiedziane słowa "ta jedyna".
- Obyś się nie mylił Louis...- Powiedział ze zrozumieniem.- Nie mniej jednak, to jego ostatni raz. Jeśli to spieprzy zamknę go w zakonie.
Zaśmiałam się, przypomniała mi się dzisiejsza rozmowa z Harry'm na temat cnoty. Simon spojrzał na mnie, przypomniał sobie o mnie.
- A tak w ogóle to miło cię poznać.- Uśmiechnął się szeroko i podał mi rękę. Zmieniłam zdanie ja jego temat. Jest miły i stara się być opiekuńczy. Ale mu to nie wychodzi.- Jestem Simon Cowell.
- Magda Whiley.-Uścisnęłam dłoń.- Też miło cię poznać.
- Witaj w naszej popieprzonej rodzince!- Zaśmialiśmy się wszyscy.
- Od kiedy to tak witasz nasze dziewczyny?- Spytał Harry zza moich pleców. Wystraszyłam się i podskoczyłam.- Oj przepraszam kochanie.- Pocałował mnie.- To od kiedy, Simon ?
- W końcu Lou powiedział, że to ta jedyna, więc jakieś specjalne zaproszenie się należy.- Uśmiechnął się do mnie i puścił oczko. Kocham tych ludzi !
Bardzo was proszę o komentarze ;) Pozdro @Madzia0Rh
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz