poniedziałek, 4 lutego 2013
Rozdział 2
Otworzyłam leniwie drzwi od mojego domu, zamknęłam je silnym kopnięciem. Byłam taka zmęczona, że z trudem doszłam do kuchni, by napić się chociaż soku i zjeść jogurt. Gdy już skończyłam, rozpuściłam włosy, ściągnęłam buty i położyłam się na kanapie w salonie, jak to miałam w zwyczaju robić po pracy. Niespodziewanie zasnęłam. Śniłam o wakacjach nad morzem, suchy piasek, ciepła woda, słońce lekko przygrzewało. Leżałam tak sobie na kocu rozmyślając o niebieskich migdałach. Ze snu wybudził mnie dzwonek: Ding-dong... Zignorowałam to. I kolejny raz. Z kwaśną miną powędrowałam do drzwi.
- Czego chcesz ?!- huknęłam poirytowana, bo właśnie wybudzono mnie z najpiękniejszego snu.
- Yyy... Umówiliśmy się dzisiaj, że po ciebie przyjadę- Harry odpowiedział zdezorientowany.
- Na śmierć zapomniałam! Przepraszam za to jaką mnie zastałeś.- Moje włosy odstawały na wszystkie strony, niemiłosiernie potargane, mój roboczy uniform wygnieciony. A do tego moja niewinna zaspana buzia. Hazza zaśmiał się, całując mnie czule w policzek.
- Nie żartuj, ślicznie wyglądasz.
- No na pewno w takim stanie nie pokażę się nigdzie na mieście- oznajmiłam mu.
- Ach.. szkoda- posmutniał nieco.
- Wejdź do środka, poczuj się jak u siebie w domu. Ja zaraz wracam tylko się trochę ogarnę- uśmiechnęłam się do niego przepuszczając go i zamknęłam drzwi.
Pobiegłam szybko na górę do pokoju. Z tego co się orientowałam, Harry usiadł na kanapie i nie wydawał mi się zbytnio podejrzany, by zrobić jakieś głupstwo. Rozczesałam szybko włosy w łazience, zajęło mi to trochę czasu. Ale więcej zmarnowałam nad wyborem sukienki. Zdecydowałam się na jedną w lekkim odcieniu brązu w kwiecisty wzór i założyłam zwykłe sandały na płaskim spodzie, bo nie byłam do końca pewna co będę z nim robić.
Schodziłam po schodach, gdy usłyszałam na dole piosenki z mojej wieży stereo. Stanęłam za rogiem pokoju, by Harry mnie nie zauważył. Śpiewał jedną ze swoich solówek w piosence Little Things, która znajdowała się na płycie. Odwrócił się do tyłu spoglądając na mnie i jednocześnie kończąc solówkę:
- But you're perfect to me..- zaciął się, a ja zarumieniłam. Powiedział, a raczej zaśpiewał te słowa mi prosto w oczy.
- Yyy... to jak idziemy ? - wybrnęłam z tej sytuacji, on tylko pokiwał głową, wstał z kanapy. Otworzył i przepuścił mnie w drzwiach, zamknął dom i wręczył mi klucze.
- Proszę- uśmiechnął się.- Wiesz ślicznie wyglądasz.- Był taki nieśmiały i słodki jak mały szczeniaczek.
- Dziękuję- Zdobyłam się na odwagę i chciałam pocałować go w policzek. Jednak Harry wykorzystał tą sytuacje i przekręcił głowę tak, że pocałowałam go prosto w usta. Nie wiedziałam, co robić, ruszyłam po prostu w stronę samochodu. Był wcześniej ode mnie i otworzył mi drzwi jednak nie wpuścił mnie do środka, oparł się o nie i spojrzał mi prosto w oczy.
- Aż tak źle całuję?- Zaśmiałam mu się w twarz.
- Naprawdę dobre pytanie. Właściwie to całujesz całkiem nieźle. - puściłam mu oczko, na co on wyszczerzył zęby w uśmiechu. Wsiedliśmy do samochodu, on zapalił silnik.
- To dokąd jedziemy? - spytałam z zaciekawieniem
- Nie będziesz miała nic przeciwko, że pojedziemy na kręgle...
- Oczywiście, że nie!
- ... ale będą tez chłopacy.
- Nie przeszkadza mi to, przynajmniej będzie dużo śmiechu- uśmiechnęłam się do niego, patrząc na jego profil- Aaa... rozumiem Lou z El, Liam z Daniell, Zayn z Perrie, a Niall... zaraz a Niall z kim ?- spytałam zdziwiona.
- Po prawdzie trafiłaś tylko z dwoma- spojrzał na mnie.- Tak, Liam z Dan, Zayn z Perrie. Natomiast Nialla nie będzie, bo już zdążył się umówić ze swoimi znajomymi.
- A Louis?
- Najlepiej będzie jeśli sama zobaczysz- uśmiechnął się. Ciekawość zżerała mnie od środka, z kim to Lou mógł być? Chyba jasne, że z Eleanor... Tylko, że Harry o niej nie wspomniał. Więc coś się stało ? Chyba niepotrzebnie się martwię- pocieszałam się w duchu.
Kiedy dojechaliśmy, reszta siedziała już przy stolikach, przy małym barku. Spojrzałam po każdym stoliku. Liam z Dan, pasuje. Zayn z Perrie, wszystko okey. Oniemiałam dopiero przy stoliku gdzie siedział Louis. Razem z nim była... Wera. Serce zaczęło mi mocno walić. Coś się między nimi wydarzyło i nie zauważyłam tego. Harry widocznie zauważył moje zdziwienie i szepnął mi do ucha:
- El zerwała z Lou, ale z jakiego powodu to nie wiem. Więc zaprosił Werę. Tylko nie wiem jak się z nią skontaktował.- Chwycił moja dłoń, co spowodowało ciarki na moim całym ciele. Poprowadził mnie w stronę stolika.
- Cześć wszystkim! - przywitałam się z resztą, spoglądając na Weronikę i ruszając znacząco brwiami, na co ona tylko parsknęła i postukała się w głowę. Louis zaczął się śmiać pod nosem. Usiadłam sobie wygodnie na krześle, zatapiając wzrok w Harrym, a on przyglądał się mi. Wywnioskowałam z jego ruchów, że ma zamiar mnie pocałować.
- Ludzie gramy w te kręgle, czy nie ?!- spytałam z entuzjazmem. Na co wszyscy oprócz Harry'ego odpowiedzieli chórkiem "Tak". Wstałam i spojrzałam na niego pokazując język. Udawał, że się na mnie obraził. Ciągnęłam go za rękę, żeby się ruszył, ale na marne.
- O co ci chodzi Styles? - udało mi się spojrzeć mu w oczy jakimś cudem.
- Buzi...- pokazał palcem na swoje usta. Jak mogłam mu odmówić ? Musnęłam jego wargi swoimi. Niespodziewanie Harry pogłębił pocałunek nieco go przedłużając. Kiedy już skończył, uśmiechnął się łobuzersko świadomy wygranej. Pobiegliśmy za resztą, oni dzielili się już na dwa zespoły. Czyli rywalizowaliśmy ze sobą, fajnie... Dziewczyny na chłopaków, ucieszyłam się. Szepnęłam Dan i Perrie na ucho, że Wera jest mistrzynią i z łatwością wygramy. Zaśmiałyśmy się, boysband, oprócz Niall'a, spojrzał na nas ze zdziwieniem nie wiedząc skąd u nas taka reakcja.
- Laski, nie wygracie z nami, jesteśmy najlepsi! - oznajmił Liam.
- Najpierw pokaż, potem ocenimy czy jesteś taki wspaniały- zgasiłam z niecka Liama. Wszyscy parsknęli śmiechem. Od razu poszedł na pierwszy ogień strącając osiem kręgli.
- Uhh... Słabiutki Li.- zasyczała Perrie.
- No to mądrale wasza kolej. - wyleciał nagle Harry, pokazując na mnie palcem. - Może ty Loczku ?
- A czemu nie ... - wyluzowana podeszłam wzięłam kulę i rzuciłam.... Zdziwiłam się, strąciłam wszystkie. Ukrywając radość odeszłam z gracją poprawiając sukienkę.
- Autografy później Harry- machnęłam ręką, siadając na kanapie.
- Ooo...- zahuczeli wszyscy i zaśmiali się.
- To teraz ty panie Styles- kpiąco spojrzałam mu w oczy.
- Dobrze, dobrze- rzucił strącając dziewięć, ostatni chwiał się lekko. Harry piszczał, żeby się przewrócił, jednak się mylił.
- Haha... Jestem od ciebie lepsza, teraz przeprosiny. - uśmiechnęłam się zawadiacko i puszczając mu perskie oczko. Z smutną miną podszedł do mnie, złapał za podbródek unosząc go lekko do góry. Pocałował mnie... I to niezwyczajnie, z takim romantyzmem, jakiego jeszcze nigdy w życiu nie zaznałam. Ku mojemu zdziwieniu nikt na nas w tej chwili nie patrzył. Przekomarzali się trochę, kto to jest lepszy albo gorszy. Mieliśmy chwilę dla siebie. Stałam naprzeciwko niego, trzymając go za ręce.
- Przepraszam za te mądrale- pocałował mnie jeszcze raz.
- Oh... To nic takiego- uśmiechnęłam się.
- Dalej Magda, zostaw Harry'ego w spokoju i rusz tyłek teraz twoja kolei- wydarła się Wera. Z niechęcią wstałam i puściłam rękę Stylesa. Wzięłam kulę, jednak teraz nie byłam skupiona na niczym, oprócz niego. Więc strąciłam tylko pięć kręgli, ale byłam z siebie zadowolona. Po dwóch godzinach gry wynik był niemal wyrównany 278 do 265. Oczywiście wygrałyśmy. Piszczałyśmy z radości, dumne z siebie.
-Zgodnie z naszą umową...- zaczął Liam, ale mu przerwałam
- Jaką umową ?! Czemu ja nic nie wiem?- spojrzałam na wszystkich, mój wzrok zatrzymał się na Harry'm, który uśmiechał się łobuzersko.
-No bo .... ten ... Harry nic ci nie mówił ? - spytał zdziwiony.
- Nie, to ty mi powiedz- uśmiechnęłam się tylko lekko zdezorientowana.
- No więc zgodnie z umową, przegrana drużyna, w tym przypadku my, zabieramy was do swoich domów na wieczór- podszedł do Dan chwycił ją za rękę i ucałował w policzek.
Ja stałam przerażona i zdezorientowana, co ja do jasnej cholery będę robić w domu Stylesa i to sama ?! Stałam jak kołek.
- Chodźmy Madziu- wyszeptał mi do ucha Harry, złapał za rękę i ucałował w nos.
Kiedy już zmierzaliśmy do wyjścia obróciłam się w stronę Wery i Louisa.
- Wera powodzenia!- wydarłam się, na co ona poczerwieniała na twarzy, a wszyscy się zaśmiali. Louis, tak samo jak Harry mną, "zaopiekował" się Werą.
15 minut później ...
Kiedy podjechaliśmy pod dom Harry'ego, znowu przez głowę przeleciały mi myśli, co tam się wydarzy? Jak na dżentelmena przystało, otworzył mi drzwi i poprowadził do domu.
- Rozgość się- zagadną Styles i poszedł do kuchni. Ja natomiast usiadłam sobie w salonie na kanapie. Czekałam cierpliwie, aż przyjdzie z powrotem. Wrócił z popcornem i puszkami pepsi.
-Tu czy u mnie w pokoju ? - spytał patrząc na mnie.
- Film, tak ? To... u ciebie w pokoju-zdziwiłam się, że to powiedziałam. Poszłam tylko za Harrym. Mijaliśmy dużo pokoi, drzwi były pootwierane , więc mogłam spojrzeć. Były one dość duże, przestronne, eleganckie, ale zarazem nowoczesne. Prawie w każdym wisiał na ścianie ogromny telewizor. Zagapiłam się i nie zauważyłam kiedy Harry stanął i odwrócił się przodem do mnie. Wpadłam na niego, całując go w usta. Zaczęliśmy się namiętnie całować, pomału prowadził mnie do swojego pokoju na łóżko. Całował mnie po szyi. Przyssał się do niej i zorientowałam się, że jutro będę mieć czerwony ślad po dzisiejszym dniu. Na te myśl zaśmiałam się. Harry przestał i spojrzał na mnie, popchnął na łóżko. Ponownie zaczęliśmy się całować, on pieścił językiem moje podniebienie. Zaczął ściągać mi sukienkę.
- Harry... przestań, nie teraz!- wystraszyłam go tym i odskoczył ode mnie lekko zdziwiony.
- Dlaczego nie ?- spytał z smutkiem, patrzył na mnie kocimi oczami.
-Bo..bo ...
- Bo nie chcesz, nie chcesz mnie, rozumiem.
- Nie! Własnie, że chciałabym, tylko nie teraz. Pomyśl znamy się dopiero zaledwie trzy dni. Ja... ja nie chcę żebyś mnie zostawił i zranił. Nie przeżyłabym tego. Chcę spróbować na nowo otworzyć się na innych. Chce zasmakować miłości. Ale nie w taki sposób! Mogło by to zniszczyć nasze relacje albo też je wzmocnić. Obiecuję ci, słowo harcerza, że zrobimy to, ale dopiero wtedy kiedy będę pewna, że tego właśnie chcę, że chcemy oboje na pewno. Bez możliwości wycofania się. Będzie to nasze zaprzysiężenie miłości, wierności i szacunku do końca ży...- nie skończyłam, Harry rzucił się na mnie i zaczął mnie całować.
- Okej, będzie jak chcesz. Chcę twojego szczęścia, nie chcę sprawić ci przykrości. Myśl, że mogłabyś zostać zraniona w taki sposób przeze mnie jest nie do zniesienia. Zgodzę się z tobą, poczekamy na właściwy moment. I trzymam cię za słowo!- pocałował mnie jeszcze raz i położył się na łóżku.
- Chodź tu do mnie, chyba przytulać i całować się możemy ?
- No tak, tak - szybko wskoczyłam na łóżko, wpadając w ramiona Harry'ego. Objął mnie ręką, wziął pilota i włączył jakiś film, zapewne komedię romantyczną. Ale nie byłam w stanie skoncentrować się na filmie. Jego dotyk, zapach, spojrzenie. Poczucie jego bliskości sprawiało, że chciałabym, by zostało już tak na zawsze.
-Harry i Madzia Styles...- Zaraz...wydawało mi się, czy ja powiedziałam to na głos? Nie myliłam się.
- Już przywłaszczyłaś sobie moje nazwisko, bez mojej zgody ? Nie ładnie.- Zaśmiał się i oddał mi namiętny a zarazem romantyczny pocałunek.
- Ale ja nie wiedziałam, że to powiedziałam przyrzekam...
- Nie tłumacz się mi teraz, ja chce cię o coś zapytać
- No więc spytaj, śmiało- spojrzałam mu w oczy, patrzył na mnie z uczuciem, miłością. Czegoś takiego jeszcze u nikogo w oczach nie widziałam. Podobno oczy to odzwierciedlenie duszy. Więc czyżby Harry Styles mnie kochał?
- No więc Magdo, będziesz moją dziewczyną ?- spytał mnie z nutką załamania w głosie. Złapałam jego twarz w swoje ręce.
- Harry, oczywiście, że tak!- pocałował i przytulił mnie mocno do siebie. Tego wieczoru nie zapomnę nigdy w życiu!
Leżałam przytulona do Harry'ego i oglądaliśmy film. Nic z niego nie wiedziałam, bo bardziej byłam zajęta na wpatrywaniu się w mojego chłopaka, tak mojego chłopaka ! On był mój i nikomu go nie oddam choćby nie wiem co ! Kreśliłam kciukiem kółka na wewnętrznej stronie jego dłoni. Po pół godziny, moje oczy zamknęły się i usnęłam.
Obudziło mnie skrzypnięcie łóżka i to, że Harry wyślizgnął się spode mnie.
- Dokąd idziesz ? Przecież jeszcze jest noc...- spytałam zaspana, nie otwierając nawet oczu.
- Do pokoju gościnnego, żebyś mogła się wyspać, nie chciałbym ci przeszkadzać.
- No co ty nie żartuj sobie- otworzyłam oczy ze zdziwienia.- Masz spać ze mną! To jest rozkaz. I nie stój tak, daj mi coś w czym mogłabym spać.
Wyciągnął z komody jakąś koszulkę rzucił mi ją. Chciałam efektownie zejść z łóżka, nie spuszczając go z oczu. Ale jak to już u mnie bywa, zawsze coś musiało pójść tak jak nie chciałam. Spadłam z łóżka, robiąc przy tym dużo hałasu. Harry po omacku odnalazł mnie i podniósł, zapalił lampkę na komodzie.
- Nic ci nie jest ?- spytał zmartwiony.
- A co ma mi być to tylko podłoga...- zaśmiałam się i pocałowałam go w policzek.- To ja pójdę się przebrać, a ty tu zostań i nigdzie nie idź, bo będę krzyczeć.
Udałam się do łazienki, wzięłam szybki prysznic, rozczesałam mokre włosy. Gdy założyłam koszulkę, sprawdziłam tylko, czy zakrywa moje pośladki z dość skąpą bielizną. Wyszłam z łazienki i zastałam Stylesa leżącego w samych bokserkach na łóżku. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się łobuzersko.
- Jak ty ślicznie... nie, nie ślicznie. Seksownie! Tak, seksownie wyglądasz w tej mojej koszulce. Lepiej było by gdybyś była bez niej ...- na te słowa rzuciłam się na łóżko i uderzyłam go poduszką.
- Ty lepiej uważaj, żebyś się nie przeziębił, bo ja z tobą do lekarza latać nie będę! - uśmiechnęłam się. Przyciągnął mnie do siebie i czule ucałował.
- Jak ty się o mnie martwisz ...- puścił mi oczko.
- Muszę się martwić, bo ty mnie zawsze ratujesz, gdy upadnę- wsunęłam się pod kołdrę i przytuliłam się do niego. - A teraz spać, rano muszę wstać do pracy.
Usnęłam już na dobre, razem z Harry'm, w jednym łóżku, w jego pokoju i w jego domu. Marzenie prawie każdej nastolatki, a moje właśnie się spełniło. Byłam szczęśliwa. Mogło to trwać już wieczność, albo i jeszcze dłużej. Pierwszy raz od jakiegoś czasu pokochałam chłopaka i jestem wdzięczna za to losowi .
I jak podoba wam się ? Dodawać kolejne rozdziały ? :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz