I jest rozdział 10! Tak długo wyczekiwany przez niektóre osoby. Więc miłego czytania życzę
Z poważaniem @Madzia0Rh :* ♥
Otworzyłam jedno oko, potem drugie. Przeciągnęłam się i głośno ziewnęłam. Jednak osoba leżąca koło mnie ani drgnęła. Sięgnęłam ręką po telefon, była godzina 7 rano, czas wstawać. Jakimś cudem zdołałam się wydostać z mojego miękkiego i przytulnego łóżka. Ile ja bym dała, żeby poleżeć jeszcze z dwie godzinki. Ale cóż obowiązki wzywają, a dom sam się nie posprząta.
Weszłam do łazienki po drodze zabierając z komody czystą bieliznę. Wzięłam się za czynności, które wykonuję każdego ranka. Skorzystałam z toalety, umyłam zęby, wzięłam prysznic, umyłam włosy, wysuszyłam je i ubrałam bieliznę. Teraz pora na szukanie jakiś wygodnych ciuszków do sprzątania. Zaszyłam się w szafie na dobre 10 minut. Nie mogłam nic znaleźć w tym bałaganie. Zaczęłam się nawet zastanawiać czy czasami nie kupić sobie GPS'a by odnaleźć się w tym chaosie. Jakoś dałam sobie radę i wybrałam niebieskie ubrania. Kocham ten kolor.
Zbiegłam na dół do kuchni. Wolałam zacząć od niej, bo tu było najmniej do sprzątania. W ostatnich dniach spędzałam w niej mało czasu. Zazwyczaj na mieście, u Harry'ego albo u mnie w pokoju. Ale zanim zacznę, muszę coś zjeść. Postawiłam na tosty z dżemem z czarnej porzeczki. Pychota... Zrobiłam jeszcze gorącą cytrynową herbatę i już byłam gotowa do paru godzinnej pracy.
Wyczyściłam każdą szafkę, lodówkę, mikrofalówkę i Bóg jeszcze wie co. Na koniec przyszedł czas na umycie podłogi. Ku mojemu zdziwieniu zajęło mi to 20 minut. Super się zaczyna. Teraz salon i hol. Nie było tutaj zbyt dużo pracy jedynie wystarczył mop i wiadro wody. Pozbierałam jeszcze ciuchy z wszystkich pokoi i zaniosłam do łazienki., którą wcześniej wypucowałam na błysk. Ale praniem później się zajmę. Czas na piętro. Musiałam się tutaj zachowywać troszeczkę ciszej. Weszłam do pokoju, by wziąć telefon z szafki. Spojrzałam jeszcze na Harry'ego. Spał słodko, była godzina 9 nie chciałam go jeszcze budzić. Pocałowałam go w policzek i wyszłam po cichu z pokoju.
O godzinie 10 miałam już wszystko wysprzątane. Pochodziłam jeszcze po wszystkich pokojach, żeby upewnić się, że czegoś nie pominęłam. A tego by jeszcze brakowało, żeby mamusia znalazła jakiś dwuznaczny przedmiot, który być może znalazłby się w którymś z pokoi.
Kolejny raz przyszłam do łazienki. Przykucnęłam koło pralki i włożyłam wszystkie brudne ubrania. Zauważyłam, że znalazła się tam koszulka Stylesa i jedna para bokserek. Ustawiłam program i już wstawałam, gdy jakaś para rąk objęła mnie w pasie. A któż to mógł być ...
- Witaj kotku.- Pocałował mnie w szyję.
- Cześć, kochanie. - Odwróciłam się przodem do niego i pocałowałam namiętnie.
- Mrr...- Zamruczał i mimowolnie zaśmiałam się.
- Ty jeszcze masz mało, prawda?- Uśmiechnęłam się.
-Mhm.- Wywróciłam oczami.
Podniósł mnie i posadził na pralce, ja objęłam g nogami w pasie. Zaczął mnie całować. Nie powiem, podobało mi się to, ale żeby w łazience i to na pralce?! Nie spodziewałam się tego po nim. Jestem ciekawa co jeszcze wymyśli. Zszedł trochę niżej i składał pocałunki na mojej szyi. Spojrzałam w dół.
- Chyba zacznę się przyzwyczajać.- Uśmiechnęłam się do niego.
- Ale o co chodzi?- Odsunął się ode mnie i spojrzał mi w oczu.
- Mówię o tym.- Jeszcze raz spojrzałam w dół, zajarzył o co mi chodzi.
- No masz rację.
- Co nie zmienia faktu, że masz się ubrać.
- Wiem, wiem. Czasami zachowujesz się jak moja mama.
- A co ja na to mogę poradzić? Już taka jestem.- Uśmiechnęłam się i wzruszyłam ramionami.
Pocałował mnie i przestał. Przyglądał się mojej szyi, a ja przygryzłam wargę. Tak, tak chcę być seksowna.
- Patrz! Ale cię naznaczyłem.- Zaśmiał się i przejechał palcem po owym miejscu.
Odwróciłam się na pralce w stronę lustra. Odgarnęłam włosy na jedną stronę. Jeszcze tak wielkiej malinki nie widziałam! Będę to musiała jakoś ukryć przed mamą.
- Tak właśnie cię kocham. Ogromnie!
Szybko okręcił mnie w swoją stronę i wpił się w moje usta. Coś mówiło mi, że nie ma zamiaru przestać przez najbliższe 10 minut. I tak właśnie było, albo i nawet jeszcze dłużej. Kiedy jako tako ogarnęłam swój umysł żeby normalnie myśleć. Zauważyłam, że nie mam na sobie bluzy, a Harold dopiera się do moich spodni.
- O nie, nie.
- A dlaczego?- Posmutniał i nie przestał się męczyć z zamkiem od spodni.
- Bo...- Wyciągnęłam telefon z kieszeni.- Jest godzina 11, a moja mama przyjeżdża za godzinę. Ty do tego czasu musisz się wynieść z mojego pokoju i oczywiście ubrać się. A ja muszę posprzątać w swoim pokoju.
- A zrobisz mi chociaż śniadanko?- Poprosił mnie z miną zbitego szczeniaczka.
- No oczywiście.- Zeszłam z pralki i wychodziłam już z pokoju.- Pamiętaj ubierz się!
Zeszłam na dół i zrobiłam mu to samo do jedzenia co sobie, tylko trochę więcej. Nie chciało mi się za bardzo wymyślać czegoś innego. Ułożyłam mu wszystkie tosty na talerzu i postawiłam mu herbatę na stole. Wytarłam jeszcze niepotrzebne okruszki z blatu. Zauważyłam, że Harry już siedział przy stole i zajadał się tostami. Był ubrany inaczej niż wczoraj. Obok niego leżała torba. Najwidoczniej nie zauważyłam jej wczoraj.
- Jeśli chcesz możesz wyjechać ze mną o tej samej godzinie. Więc możesz posiedzieć jeszcze ze mną, a raczej pomożesz mi posprzątać mój pokój.
- Yhym.- Uśmiechnął się do mnie ciepło, wyszłam z kuchni i poszłam do pokoju.
Wczoraj po południu posprzątałam, więc nie było tak źle. Znalazłam jeszcze parę rzeczy Harry'ego i ułożyłam je na łóżku, żeby później mu je dać. Pomyślałam czy nie wziąć się za sprzątanie szafy, ale chyba nie zdążę. Więc wzięłam się za mycie podłogi. Oczywiście Styles przyszedł na sam koniec roboty.
- Przepraszam, że ci nie pomogłem, ale dzwoniłem do Paula. Przypomniało mi się, że idziemy dzisiaj na kolację, więc będziemy potrzebować ochrony.
- Dobrze, że ci się przypomniało. Moja mama nie wytrzymałaby, gdyby ktoś bezczelnie pchałby się na nią.
- Rozumiem, rozumiem.
- Ale miałeś mi pomóc.
- Wiem, wiem. Przepraszam.
- Jakoś sama dałam sobie radę. Dziękuję, że się przejmujesz. Weź swoje rzeczy z łóżka.
- Nie otwierałaś tego pudełka?- Spojrzałam w jego stronę.
- Nie.- I powróciłam do poprzedniej czynności.
- To dobrze.
- A co tam jest ? - Spojrzałam na niego, a on szedł już do mnie z pudełeczkiem w ręce.
- Zobaczysz.- Uśmiechnął się.
Wyciągnął z pudełeczka srebrną bransoletkę. Założył ją sobie na rękę. Jeżeli była jego to po co podchodził do mnie? Zdziwiło mnie to trochę. Ale wyciągną jeszcze jedną. chwycił moją dłoń i zapiął. Podniosłam rękę do oczy, by móc się jej lepiej przyjrzeć. Miała drobną zawieszkę z literką "H". Była prześliczna. Podsunął mi swoją rękę, a na jego była literka "M".
- Dziękuję, jest piękna.- Pocałowałam go. -Oddam ci za nią.
- Weź przestać. To nic takiego, nie kosztowała fortunę.
- No dobrze.- Uśmiechnęłam się.
Poczułam wibracje w kieszeni. Wyciągnęłam telefon i odblokowałam kciukiem.
Od: Mama
Przyjedź po nas za 30 minut, bo już prawie jesteśmy na miejscu.
Do: Mama
No dobrze. Buziaczki:*
- Kto to ?
- Mama, musimy się zbierać. Będą za jakieś pół godziny.
- No to dalej, rusz tą dupę.- Zaśmiał się.
- Odszczekaj to!- Zaszczekał jak pies, zaśmialiśmy się i pobiegł na dół.
- Boże, Styles! Jesteś chory!
- Ale i tak mnie kochasz!
- Masz rację!
Musiałam się ubrać. Chcę zrobić na mamie dobre wrażenie, więc muszę się szybko i dobrze wyszykować. Harry wrócił po chwili z torbą i schował do niej swoje rzeczy. Ja natomiast dopadłam do szafy i zaczęłam w niej grzebać.
- Jaki porządek kochanie.
- Och, zamknij się Harold!
Pobiegłam do łazienki i przyszykowałam się.
Wyszłam po 10 minutach. Byłam ubrana zwyczajnie, ale miałam nadzieję, że dość efektownie.
- Ślicznie wyglądasz kochanie.
- Dziękuję.- Pocałowałam go i wzięłam jego torbę na ramię.- Chodźmy już.
- Nie musisz niej nosić.- Szedł za mną do drzwi.
- Ale chcę i nie możesz mi zabronić.
- No wiem.- Uśmiechnął się i poszliśmy do swoich samochodów.
- Poczekaj kochanie!- Pobiegłam do niego i pocałowałam go namiętnie.- Widzimy się na koncercie.-Podałam mu jeszcze jego torbę.
Zdałam sobie sprawę, że na ulicy poza moją posesją, stało mnóstwo fanek. Zszokowałam się.
- Zachowuj się normalnie.- Uśmiechnął się i wsiadł do samochodu. Pomachał jeszcze na pożegnanie.
Magda, nie ma ich tutaj. To tylko twoja wyobraźnia. Zachowuj się normalnie. Zachowaj spokój.
Niestety z nerwów wyleciały mi kluczyki z ręki.
Po 5 minutach uporałam się z tym wszystkim i wyjechałam na drogę w stronę lotniska...
-Aaaa! Mamo!- Wydarłam się i pobiegłam do mamy wpadając w jej objęcia.
- Witaj córciu!- Nie przestawała się do mnie tulić. Gdy już jako tako emocje opadły. Pora na ojca.
-Tato...- Uśmiechnęłam się do niego i przytuliłam go mocno.
- Witaj kochanie. Miło znowu cię widzieć.- Ucałował mnie w czoło.
Spakowaliśmy ich bagaże do bagażnika i pozwoliłam tacie prowadzić. Dojechaliśmy po 15 minutach do domu.
- Widzę, że nie zmieniłaś go za bardzo. Wygląda tak jak wcześniej, pięknie i skromnie. - Powiedziała do mnie i wniosła walizki do holu.
- Nie było potrzeby go zmieniać. Podoba mi się taki jaki jest.- Wzruszyłam ramionami.
- Rozumiem.- Przytaknęła głową.- Nikolas, przynieś resztę!
- Czemu tylko ja mam polskie imię, hmm ?- Założyłam ręce n piersi i spojrzałam na nią.
- To imię po prababci powinnaś byś dumna.- Wywróciłam oczami, a ona się zaśmiała.
- Mam wam coś ważnego do powiedzenia.
- My tobie też.- Poszła do salonu.
- Ale chcecie może kawy i coś do zjedzenia?
- Przydałoby się.- Uśmiechnęła się, a ja poszłam do kuchni.
Zaparzyłam kawę i ukroiłam czekoladowego cista, które wcześniej kupiłam czekając za nimi na lotnisku.
Gdy wróciłam do salonu z kubkami i ciastem, oni już siedzieli na kanapie i czekali za mną.
- No więc skarbie zacznij pierwsza.- Pospieszył mnie tata. Rozsiadłam się na fotelu. Jedną nogę ułożyłam pod tyłkiem, a druga położyłam na siedzeniu.
- Zabieram was dzisiaj na koncert One Direction.- Uśmiechnęłam się do mamy. Lubiła ich muzykę i to nawet bardzo.
- Naprawdę?!- Ucieszyła się i podskoczyła z wrażenia.- Ale skąd wzięłaś pieniądze?- Zdziwiła się.
- Yyy.... No .... Uff... Dostałam od przyjaciela.- Odwróciłam wzrok.
- Och, to naprawdę miły przyjaciel. Mogę go poznać ?
- I to druga niespodzianka. Pójdziemy dzisiaj z nim na kolację po koncercie. Pasuje wam?- Spojrzałam na nich z zmieszaniem.
- Ależ oczywiście!- Uśmiechnęła się mama.- A będzie na koncercie?
- W pewnym sensie tak. Tylko, że nie będzie w tym samym sektorze co my.- Po pewnym względem nie okłamywałam jej, mówiłam prawdę, więc nie może mi później niczego zarzucić.
- To szkoda.- Posmutniała nieco.- A my w jakim będziemy sektorze?
- W sektorze V.I.P z przepustkami za "kulisy"- Powiedziałam tak żeby rozumiała o co chodzi.
-Ale się wykosztował. Muszę go ucałować.- Zaśmiała się.- Na pewno miły z niego chłopak.
- Nawet nie wiesz jak bardzo.- Uśmiechnęłam się i przygryzłam wargę.- Więc...
- Więc co?- Spytała mama.
- Co wy chcecie mi powiedzieć?
- Doszliśmy z mamą do wniosku.- Szybko przeniosłam wzrok na ojca.- Że nie chcemy już podróżować, ja chcę znaleźć pracę i żyć tak jak wcześniej. I sprzedaliśmy dom.
- Och, no super...- Zmartwiłam się nieco.- Skoro sprzedaliście dom to gdzie będziecie mieszkać.
- I tu jest ten pro...- Zaczął, ale nie skończył.
- Zamieszkamy z tobą!- Mama rzuciła się na mnie i zaczęła mnie przytulać.
- Fajnie, ciesze się.
W głębi duszy się załamałam. Tego czego najbardziej się obawiałam, jednak się stanie. I znów ten cholerny głos miał rację. Co ja temu Bogu zrobiłam?! Ja się pytam co?! Mam nadzieję, że nie będzie tak źle i pozwolą mi się z nim spotykać. Miejmy nadzieję...
Rozmawiałam jeszcze z nimi przez dobre 3 godziny. Koncert miał zacząć się o 5 po południu, więc trzeba zacząć się szykować.
Przeprosiłam rodziców i pobiegłam do pokoju się wyszykować. Oni za pewno poszli zrobić to samo.
Już trzeci raz w tym dniu będę się przebierać. Chyba zostanę modelką... To wcale niegłupi pomysł. Nadawałabym się, a chwilowo nie mam pracy. A co mi tam jutro spróbuję.
Ubrałam pomarańczową sukienkę i zbiegłam na dół. Rodzice już czekali.
- I jak?- Okręciła się wokół własnej osi.
- Przepięknie. - Mama pocałowała mnie w policzek.
Wyszliśmy z domu i pojechaliśmy na koncert. Mam zamiar się dobrze bawić.
I jak podoba wam się? Zakończyłam w fajnym momencie, ale następny będzie kontynuacją.
Pamiętajcie możecie zadawać pytania bohaterom na moim asku: http://ask.fm/Madzia0Rh
Na każde pytanie odpowiem.
Miłego dnia
Świetny rozdział (zresztą tak jak inne :D ) Mogłabym czytać twoje opowiadania bez końca! Kiedy napiszesz 11 rozdział???? Juz nie moge się doczekać ;)
OdpowiedzUsuńP.S- Chociaż cię nie znam osobiście myślę, że masz super osobowość i wyobraźnię. Kocham Cię :* / ala
Dziękuję :)
UsuńNastępny rozdział planowałam napisać dzisiaj i chyba tak zrobię.
Wiesz skoro się nie znamy to zawsze można się poznać :D
Jestem otwarta na nowe znajomości :*
Czekam na 11 rozdział! :D a oto mój TT---- @alavivien /ala
OdpowiedzUsuńNapiszesz dzisiaj 11 rozdział? Plisss :)
OdpowiedzUsuńBędzie w niedziele wieczorem albo w poniedziałek :)
UsuńHejjj ;) gdzie ten 11 rozdział???? Czekamy!!!!! :D
OdpowiedzUsuńCześć, na twitterz przepraszałam za to, że nie wstawiłam. Dodam prawdopodobnie w weekend, bo teraz nie mam czasu, za dużo nauki. Jeszcze raz przepraszam. :) ♥
Usuń