sobota, 20 kwietnia 2013
Rozdział 11
Przepraszam, że czekaliście ta długo, ale miałam dużo nauki i mało czasu a wszystko. Ale macie teraz i proszę was o komentarze. I love you all! ♥ @Madzia0Rh
Zajechaliśmy pod arenę, po drodze zabierając Werę, z opóźnieniem z powodu dużych korków. Przed wejście stało z kilka tysięcy fanek, na szczęście nie musiałam się przepychać. Miejsca vipowskie miały osobne wejście i mogliśmy wejść o wiele wcześniej, niż reszta i bez żadnych problemów. Uśmiechnęłam się do dziewczyn czekających i pomachałam im. Nie, żebym się przechwalała czy coś, po prostu chciałam, żeby mnie polubiły. Nie chciałam być niepotrzebnie hejtowana. Przecież nie chcę zrobić nikomu nic złego. Ale weź im tu coś tłumacz. Uradowałby je fakt o moim zerwaniu z Harry'm, ale ja tego nie chcę i on też, więc po co to wszystko? Też tego nie rozumiem. No cóż takie życie.
- Poproszę bilety.- Z zamyślenia wyrwał mnie dość postawny mężczyzna, który grzecznie się do nas uśmiechał i wyciągną rękę. Szybko wyciągnęłam bilety z torebki i podałam mu je.
- Proszę.
- Dziękuję, na teraz proszę iść za mną.
Zaprowadził nas prawie pod samą scenę z lewej strony. Miałam bardzo dobry widok na cała arenę. Teraz pozostaje mieć nadzieję, że Harry nie odwali czegoś głupiego, czegoś z czego będę się musiała tłumaczyć rodzicom. Nie wiedzą, że z nim jestem i przez jakieś najbliższe dwie godziny nie mają się dowiedzieć.
Poszłam jeszcze po trzy butelki picia i coś do zjedzenia. Ale oczywiście tatuś przed rozpoczęciem koncertu zażyczył sobie piwa i wraz z Weroniką musiałam po nie biegnąć. Na dodatek barman wykłócał się z nami, że nie mamy skończonych lat. W sumie miał rację, bo nie skończyłam 21 roku życia. Ale w końcu się poddał i dał je mojej przyjaciółce. Wpadłyśmy do naszej strefy zdyszane i rozsiadłyśmy się wygodnie na swoich miejscach czekając.
Po niespełna 10 minutach zaczęły rozbrzmiewać pierwsze dźwięki piosenki. Up All Night. Fajnie się zaczyna. Uśmiechnęłam się i wstałam tak jak reszta, oczekując z podnieceniem. W końcu się pojawili. To była mega, super pierwsza piosenka. Wydurniali się, śmiali i machali do fanek. Harry próbował odnaleźć mnie wzrokiem. Jednak na marne.
Jako pierwszy zauważył mnie Niall, uśmiechnął się szeroko, podszedł do Hazzy i pokazał na mnie palcem. Mama spojrzała się na mnie dziwnie.
- Pewnie mu się spodobałam.- Wykrzyczałam to do niej, żeby mnie usłyszała.- Yeah!- Wydarłam się, by pomyślała, że to nie było udawane. Nabrała się i zaśmiała. Wera popatrzyła na mnie zdziwiona i zaśmiała się głośno klaskając w ręce, na co Louis pomachał do niej. Teraz na pewno wyjdzie, że nas faworyzowali. No, ale w końcu jestem dziewczyną jednego z nich.
Styles zauważył mnie i szedł w moją stronę. Co on wyprawia?! Nie obyło się bez śmiesznych ruchów i popisujących solówek, ale cóż cały on. Moja mama zaczęła skakać, gdy podchodził coraz bliżej. Wzrokiem wskazałam mu, żeby spojrzał się na nią i zrobił cokolwiek. Przesłał jej buziaka i ta odwzajemniła go, drąc się w niebo głosy. A ja pacnęłam się z otwartej reki w czoło. A Harry zaśmiał się do mikrofonu. Wszyscy spojrzeli na niego nie wiedząc o co chodzi. On szybko wyszukał wzrokiem jakiegoś transparentu. Spojrzałam w tamtym kierunku.
"Ściągam stanik, ściągam gacie, by zobaczyć cię w mej chacie!"
Fanki to mają wyobraźnie. Chłopacy też się zaśmiali i spojrzeli na mnie. Wzruszyłam ramionami. Sama przecież też niekiedy miałam podobne fantazje, nie jest mi to obce. Harry powyczyniał jeszcze parę rzeczy w stronę mojej osoby.
- Chyba naprawdę mu się spodobałaś. Musisz mieć z nim śliczne zdjęcie. Może się z tobą umówi.- Szturchnęła mnie w ramię. Moja mama mnie czasami przeraża. A co mi tam, trzeba żyć. Zaczęłam skakać jak głupia przy Live While We're Young. Śpiewać, wydzierać się i różne takie. Nawet ochroniarze się na mnie głupio patrzyli (spojrzałam na nich z pogardą i prychnęłam pod nosem ), a co dopiero moi rodzice i fanki blisko mnie. W pewnym momencie jedna podeszła do mnie.
- Hej!- Uśmiechnęła się do mnie zdenerwowana.- Mogłabym sobie zrobić z tobą zdjęcie...- Urwała, bo zakryłam jej buzie.
- Nie mów tego na głos, proszę.- Wyszeptałam jej do ucha i spojrzałam na mamusie. Nie słyszała tego.- I możesz sobie zrobić zdjęcie, chociaż nie wiem po co ci ono.
Ucieszyła się i stanęła koło mnie, a druga zrobiła nam zdjęcie. Podziękowała mi i odeszła. Całe to zajście obserwował Louis i zaśmiał się i pokazał "O.K'. Podniosłam pięść do góry w triumfalnym geście i stanęłam bliżej mamy.
- Czemu ta dziewczyna robiła sobie z tobą zdjęcie?- Spojrzałam na mnie zdziwiona i poprawiła okulary na nosie, które nosiła odkąd pamiętam.
- A no bo wiesz, zauważyła, że Harry.- Wypowiedziałam zadowolona jego imię i zatrzepotałam rzęsami, żeby pomyślała, że jestem wniebowzięta tym faktem.- Patrzy się na mnie i uśmiecha, więc chciała mieć pamiątkę. I nie pomijając faktu, że jestem najpiękniejsza.- Odgarnęłam włosy z dumą i zaśmiałam się głośno.
Po koncercie... Backstage...
Teraz nasza kolej. Mieliśmy tam wejść, stanąć z nimi, zrobić zdjęcie, pogadać trochę. To tylko parę podstawowych rzeczy, ale jednak w moim wypadku bardzo trudnych do wykonania. Ręce mi się trzęsły, czym tak naprawdę się denerwowałam? Chyba tym, by mama nie zrobiła czegoś głupiego, bo później czułaby się niezręcznie na kolacji. Ale cóż, mama to mama i nie da się jej zmienić.
Trzy...
Wydech...
Dwa...
Uspokoiłam dłonie...
Wydech...
Jeden...
Drzwi otwarte...
Wydech...
I wchodzimy...
Chłopcy siedzieli razem na dużej kanapie i o czymś zawzięcie dyskutowali. Nie byłoby to dość miłe, gdybyśmy im przeszkodziły. Zauważyli nas dopiero, gdy Weronika trzasnęła drzwiami i stanęła za mną, trzymając mnie za rękę, by mnie pocieszyć. Szybko zerwali się do pozycji stojącej.
- Witajcie!- Przywitał nas Liam.
-Hey...- Zacięłam się. On podszedł do nas i przytulił każdego po kolei, zaczynając ode mnie.
Szepną mi na ucho:
- Zachowaj spokój, będzie dobrze.- W odpowiedzi pokiwałam tylko głową i zamrugałam nerwowo. Zaraz po nim był Niall, potem Louis, no i Zayn, a teraz... Harry. Zauważył, że nasz "Badboy" wita się właśnie z moimi rodzicami, szybko pocałował mnie w policzek i tak jak pozostali przytulił mnie mocno.
Pora na zdjęcie. Chłopcy zachęcili nas ruchem dłoni, żebyśmy do nich podeszli... Ale oczywiście wszystko byłoby idealne, gdyby nie mniejszy iloraz inteligencji Hazzy. Tak po prostu, bez żadnych przeszkód, szarpną mną i przyciągnął do siebie, obejmując mnie ramieniem, łobuzersko się uśmiechając. Właśnie w tym momencie, w takiej sytuacji miałam ochotę go zabić i to dosłownie! Mamusia jest zbyt spostrzegawcza, nie ma co i nie obyło się bez jakiegokolwiek komentarza z jej strony.
- Miałam dzisiaj rację mówiąc, że spodobałaś się mu.- Zmroziłam ją spojrzeniem, jednak nic to nie dało.- Może umówiłbyś się z moja córką ?
Kolejny raz walnęłam się dłonią w czoło, wszyscy głośno się zaśmiali. Boże, czemu?! Za jakie grzechy ja się pytam?! Ta, za ciężkie, bo za jakie inne. Chyba zacznę się modlić, bo najwidoczniej Bóg mnie opuścił. Wcale się mu nie dziwię, kto by chciał opiekować się takim dziwactwem jakim jestem... Spokój po prostu nie jest mi pisany.
- Pani Whiley, może powinienem to zrobić.- Spojrzał na mnie i puścił mi oczko, uśmiechając się i ukazując dołeczki w policzkach.
- Skąd wiesz jak mam na nazwisko?- Spytała zdziwiona. Spojrzał na nią zdezorientowany i zszokowany. Że też musiał palnąć aż coś tak głupiego. Moja mama lubi się czepiać. I to nawet bardzo.
- Bo...
- Pytał się mnie o to przed chwilą. Widocznie nie zauważyłaś, bo knułaś jakieś swoje niecne plany jakby mnie tu poniżyć. - Wytknęłam jej to specjalnie, z reszta jak zawsze. Za każdym razem mówiłam to w żartach i ona dobrze o tym wiedziała i uśmiechnęła się znacząco.
Ustawiła się grzecznie, bez zbędnych problemów, do zdjęcia.
Jeden z ochroniarzy wparował do pokoju.
- Ileż można?! Inni też czekają. - Speszeni wyszliśmy i chłopcy pomachali nam jeszcze na pożegnanie.
Przepchnęliśmy się przez tłum fanek stojących przed budynkiem. Raz po raz usłyszałam swoje imię i za każdym razem odwracałam się, by się do nich uśmiechnąć i chociażby im pomachać. Fajne to nawet. Można by się przyzwyczaić. Zaśmiałam się. Nikt z moich towarzyszy tego nie widział, gdyż szli parę metrów ode mnie.
30 minut później...
Gdy już odwieźliśmy Werę do domu. Pojechaliśmy jeszcze do nas. Miałam w planie się jeszcze przebrać, by wyglądać elegancko w restauracji nie wiadomo jakiej, bo oczywiście nie powiedział mi żadnych większych szczegółów.
Weszłam szybko do pokoju. Nie chciałam słuchać spekulacji mamy na temat tego koncertu. Znowu wyraziłaby swoje spostrzeżenia, co do niektórych sytuacji, a jeszcze tego mi brakowało. Za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Ale cóż żyć nie umierać. Nie miałam już zamiaru niczego żałować do końca swojego żywota. Żyć chwilą i się nie przejmować. W końcu zawsze muszą być te dobre i jak i te złe dni. Tak już było, jest i będzie. I pewnie raczej to się nie zmieni.
Otworzyłam szafę i wiedziałam, że szybko to tam niczego nie znajdę, bo jak? Syf totalny, szkoda gadać Uff... Jakoś sobie poradzę. Wytargałam jakąś sukienkę, której jakimś dziwnym trafem nigdy nie widziałam na oczy i kilka dodatków. Szybki makijaż i zbiegłam na dół.
- Wow! Skarbie.- Zagwizdał tata.
- Musi to być bardzo wyjątkowy i ważny przyjaciel.- Moja mam poruszyła znacząco brwiami i poprawiła okulary.
Może i była osobą w wieku 40 lat, ale na modzie to się znała i wiedziała jak się ubrać. Miała na sobie czarną spódnicę i białą koszulę. Wyglądała nieziemsko!
Dostałam sms'a.
Od Harry :* :
Przyjedźcie do restauracji ''Petrus''. Mam nadzieję, że odpowiada ;)
Podałam adres tacie. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy na spotkanie, które osądzi czy mogę dalej żyć czy mogę już zacząć zbijać dla siebie skromną trumienkę. Wiem dramatyzuję, ale co ja na to mogę poradzić. Przejmuje się wszystkim, nawet najdrobniejszymi rzeczami. Taka jestem i się nie zmienię... Mimo wszystkich wad, kocham siebie taką jaką jestem...
Kolacja...
Restauracja była bardziej ekskluzywna niż myślałam. Ale musiał się wykosztować. Będę musiała mu to później wynagrodzić, ale na razie muszę się męczyć teraźniejszością. Podeszłam do recepcjonisty.
- Stolik Harry'ego Stylesa.- Powiedziałam to dość cichy, by moja mam tego nie usłyszała.
Wskazała palcem na jego stolik. Czekał już. Szturchnęłam mamę, by ruszyła za mną. Była zapatrzona w jeden z obrazów wiszących na ścianie.
-Patrz!- Pisnęła mi cicho do ucha.- To Harry.
O Boże co to będzie dalej. Wywróciłam oczami.
- I na dodatek się do nas uśmiecha. Najwidoczniej cię zapamiętał. A gdzie ten twój przyjaciel?- Zaczęła się rozglądać.
Doszliśmy do stolika Hazzy.
- Dzień dobry państwu.- Przywitał się grzecznie. Moja mama była zdezorientowana.- Jestem Harry Styles, przyjaciel państwa córki.- Uśmiechnął się do nich i pocałował mnie w policzek.
- Aaa...- Wydobyła z siebie tylko.- To stąd do dziwne zachowanie podczas koncertu. Przepraszam, jeśli powiedziałam wtedy coś nieodpowiedniego.
- Nic nie szkodzi. Miała pani prawo. A więc usiądźmy.
Jak na dżentelmena przystało odsunął mi krzesło i usiadł koło mnie.
- Ślicznie wyglądasz.- Puścił mi oczko.- Pani również.
- Jaka tam pani, mów mi Jenny.- Uśmiechnęła się do niego.
- A więc ... Harry.- Mój tata splótł ręce na stole i spojrzał promiennie na Harry'ego.- Opowiedz mi o was.- Wskazał na nas palcem.
- Cóż by tu opowiadać...- Poprawił swoją czuprynę.
- Mamo, tato... Harry jest moim chłopakiem.- Przełknęłam głośno ślinę i spojrzałam na nich przestraszona.
Styles również. Złapał mnie za rękę pod stołem. Uspokoiłam się trochę.
- To super kochanie! - Ucieszyła się moja mama.- W końcu sobie kogoś znalazłaś.- Nie mogła ogarnąć swojej radości. - Nikolas, tez jesteś zadowolony prawda ?
Spojrzała na niego z radością. On jednak na nią nie. Wciąż wpatrywał się w nas. Jego twarz nie wyrażała żadnych uczuć. Ale czułam, że nie podziela tej satysfakcji z matką. Coś nie podobało mu się w Harry'm, tylko co ?
Coś mówiło mi, że w niedługim czasie się o tym przekonam. Ale mam nadzieję, że nie wpłynie to na moje relacje z nimi, a nawet Hazzą. Niektóre scenariusze mnie przerażają. A co jeśli zamkną mnie w moim pokoju przez tydzień, bez jedzenia i powiedzą, że wyjdę stąd dopóki się w nim nie odkocham? I co będę musiała wtedy zrobić? Jasne, że umrę z głodu. Nigdy w życiu z niego nie zrezygnuję. Chyba, że sam jasno da mi do zrozumienia, że mam już na zawsze odejść z jego życia. On wtedy ułoży je sobie szczęśliwie, a ja będę wrakiem człowieka niezdolnym go jakiegokolwiek funkcjonowania. I prędzej czy później umrę z depresji, przygnębienia i braku posiadania go na własność. Nie chciałam dopuszczać do siebie takich myśli. Ale nie mogłam. I znowu ten sam głosik.
Oni to zrobią, powiedział twardo.
Nie! Mama jest zadowolona. Nie widzisz? Podpowiadał drugi.
Chyba jesteś ślepa. Szczęście nie jest ci pisane i znowu będę mieć rację, ostatnie słowa jeszcze długo rozbrzmiewały w mojej głowie. Tak, zawsze było tak jak ten wstrętny głosik mówił. Więc z jakiej racji teraz miało by być inaczej?
- Tak.- Powiedział tylko i przejrzał Menu.
Cały wieczór, ku mojemu zdziwieniu, miną miło. Dużo rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Moja mam bardzo polubiła Harry'ego. Nawet tata rozmawiał z nim normalnie. Na początku strasznie mnie to przerażało, ale teraz ? Nie, nie było, aż tak źle. Może głosik tym razem się myli?
Bardzo dziękuję wam za przeczytanie kolejnego rozdziału. Następny pojawi się w przyszłym tygodniu. Z racji egzaminów gimnazjalnych będę miała trzy dni wolnego, więc na pewno postaram się coś napisać.
Pozdrawiam ♥ @Madzia0Rh
P.S. Zadawajcie pytanie bohaterom i nie tylko na moim asku: http://ask.fm/Madzia0Rh xoxo
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Kolejny fantastyczny rozdział!! Kocham to Twoje opowiadanie ♥ /ala
OdpowiedzUsuńDziękuję :3 ♥
UsuńZAJEBISTY :D
OdpowiedzUsuń