sobota, 23 lutego 2013

Rozdział 6

*Muzyczka*

            Pierwsza zwrotka i refren wypały całkiem nieźle. Chwila przerwy i "moja" solówka. Trzęsłam się z nerwów. No, ale cóż obiecałam im, że to zrobimy, więc nie miałam wyjścia. Zaczęłam śpiewać, starałam się najładniej jak umiałam, ale i tak wiedziałam, że wyszło to żałośnie. Ostatni wers. Uff... Już. Chciałam usiąść na kanapie, ale nie zauważyłam, że chłopacy już na niej siedzieli. Przez co wpadłam na kolana Harry'ego. Byłam zła na siebie, chciałam mu się wyrwać, jednak ten mocno mnie przytrzymał i przytulił się do mnie. Cały czas się szarpałam i "wydzierałam" mu się do ucha:
- Puść mnie idioto. Nienawidzę cię. Jesteś skończonym dupkiem!
Wtulił się we mnie jeszcze bardziej, jakby bał się, że może mnie stracić. Przez moment zrobiło mi się go żal, ale cały czas miałam przed oczami obraz całującego się Harry'ego z Taylor. Wkurzyłam się na nowo. Zaczęłam znowu się z nim szarpać.
- Madzia... Przepraszam.- Wydyszał zmęczony, męczył się nadal ze mną. W końcu spojrzał mi w oczy. Nie no nie uwierzę. On płakał... Płakał przeze mnie, przez to, że nie chciałam mu wybaczyć. Ale kto inny na moim miejscu wybaczyłby mu zdradę? Wątpię, żeby ktokolwiek. Moje serce rozpadło się przez niego. Nie mogłam mu tego wybaczyć, aż do teraz... Widok zapłakanego Harry'ego był jeszcze gorszy... Poczułam, że moje serce pomału zaczyna się sklejać do kupy. Pojawił się cień nadziei, której jeszcze parę godzin temu w ogóle nie było.
Nie szarpałam się już, wpatrywałam się w jego załzawione tęczówki. Naprawdę był załamany. Może powinnam go wysłuchać? Może dać mu jeszcze jedną szansę, ale ostatnią? On po prostu tego potrzebuje... Wsparcia, prawdziwej miłości. Nikt jeszcze dotąd go nie szanował. Był po prostu przedmiotem. Kimś z kim można było iść do łóżka. I później by tego nie żałował. Ale wiedziałam, byłam pewna, że on naprawdę taki nie jest. Skrywa to, chowa w samym sobie fakt, że jest czuły, troskliwy i kochany. Raczej pragnąłby być kochanym. Bo przecież co to za życie bez miłości? Sama znałam to na swoim przykładzie. Człowiek robi wszystko, tylko nie wie dla kogo, oddycha, je, śpi, wstaje, ale nie ma dla kogo. Moje życie zmieniło się o 180 stopni. Bywają złe chwilę, ale zawsze pamięta się te dobre, nieprawdaż? Tak właśnie było teraz. Zaczynałam pomału zapominać o wszystkim, chociaż wiedziałam, że było to złe...
Harry wstał energicznie co wybudziło mnie z moich przemyśleń. Ale czy nie powinnam była spaść i leżeć na podłodze? Zorientowałam się, że trzymał mnie na rękach i niósł w stronę mojego pokoju. Kątem oka zauważyłam, że dziewczyny bacznie mi się przyglądały i nie rozumiały o co chodzi ze mną i Harry'm. Chłopacy jednak nie zwracali na to mniejszej uwagi, byli zajęci wpatrywaniem się w dziewczyny. Ciekawe co się z tego rozwinie. Uśmiechnęłam się tak, żeby Harry tego nie zauważył i udało mi się.
Znaleźliśmy się w moim pokoju. Hazza delikatnie położył mnie na łóżku, ja usiadłam po turecku, a on poszedł zamknąć drzwi. Przysiadł naprzeciwko mnie i spuścił wzrok, nerwowo bawił się palcami. Więc kto ma pierwszy zacząć?
- Wiesz, że jesteś skończonym dupkiem.- Powiedziałam to spokojnie, już nie byłam tak zła jak chwilę wcześniej.
-Wiem...- Przytaknął tylko.
- Jesteś tego w pełni świadomy, że nie mogłabym być w stanie ci tego wybaczyć ?
- Tak...- Ograniczał się do krótkich słów, ale były to sensowne odpowiedzi.
-Ja mam to zrozumieć jako rewanż? Przez to, że ja całowałam się z Louisem, ty musiałeś zrobić to z tą blondyną.
- To tak nie jest ...
- A niby jak ?
- No, bo wiesz, Madziu...- Zgromiłam go spojrzeniem i ponownie spuścił wzrok.- Nie oczekuję tego, że mi wybaczyć, ja po prostu chcę, żebyś to zrozumiała, że ja tego nie chciałem.
- Tak, bo na pewno ci w to uwierzę. Nikt nie robi czegoś, jeśli tego nie chce.
- Daj mi skończyć, proszę- Spojrzał na mnie smutnym wzrokiem. Kiwnęłam tylko głową.
- No więc... Miałem nikomu nie mówić, ale jeśli ci tego nie wyjaśnię, to boje się, że mogę cię stracić. A cierpiałbym przez to.- Kolejne spojrzenie.- To wszystko przez tych całych menadżerów i prezesików w zasranych garniturkach. Oni kazali mi to zrobić. Miałem udawać, że jestem z Taylor. Szczerze, to jej nie lubię. Wcześniej myślałem, że jest fajna, ale myliłem się. Jest pusta i zapatrzona w siebie. No więc kazali mi to zrobić, żeby miała powód to tego, by napisać kolejną nudną piosenkę o nieszczęśliwej miłości. Miała się na nowo wypromować. Mam tego dosyć ludzie myślą, że mogą mną pomiatać, że mogą ze mną robić wszystko i ja niby i tak nie będę przez to cierpiał. Cholera... Nie rozumiem tych ludzi! Magda zrozum, nie byłem z nią teraz i nie jestem i nie zamierzam być.
Zakryłam ręką usta. Byłam w szoku. Takiego obrotu sprawy się nie spodziewałam. Lou dobrze mówił, że on na take coś, by nie wpadł.
- Ja.. ja nie wiedziałam. Tylko skąd ja mam wiedzieć, że to prawda?- Nie do końca byłam pewna, czy akurat mówił szczerze.
Padł przede mną na kolana, złapał mnie za ręce i spojrzał mi głęboko w oczy. Tak, że ja miałam pewność, iż mówi prawdę.
-Uwierz mi, nie miałbym serca kłamać ci prosto w oczy. Z resztą ja tego nie potrafię. To nie ja to wymyśliłem. Madziu kocham cię i nie chcę byś kiedykolwiek ode mnie odeszła. - Oczekiwał na moją odpowiedź. Zastanawiałam się przez dłuższą chwilę.
-Dobrze, wybaczam ci. - W jego oku pojawiła się "iskierka".- Ale oczywiście, nie zapomnę o tym.- Wytłumaczyłam się jeszcze.
- Tak, tak, ale mi wybaczyłaś!- Zaczął skakać jak oszalały po łóżku. Takiego szczęśliwego to go jeszcze nie widziałam. W pewnym momencie rzucił się na mnie i pocałował mnie namiętnie.
- Tęskniłem za tobą kochanie.
- Ja za tobą też.- Zaczął mnie całować, poczułam, że na nowo mam dla kogo żyć...
*Muzyczka*
W tym samym czasie z punktu widzenia Liama ...
-Pięknie zaśpiewane dziewczyny.- Uśmiechnął się do Louis.- No więc jestem Louis...
- Wiemy.- Odpowiedziały chórkiem i się zaśmiały.
- Ale ja tak chciałem oficjalnie.- Zaczerwienił się.
- A ty to kto ?- Asia pokazała palcem na mnie i udawała, że mnie nie zna.
- Ja ? Liam, miło mi cię poznać. A ty?- Uśmiechnąłem się przyjaźnie.
- Asia, mi też miło.- Dziewczyna odwzajemniła uśmiech, podszedłem do niej i pocałowałem ją w policzek. Zawstydziła się trochę.
- Wyczuwam nowy romansik!- Zaczął Niall.
- On zawsze ma do dodania jakiś komentarz?- Aśka spytała poirytowana, co rozbawiło wszystkich.
- Oj tak, tak. Poczekaj zaraz wyleci, że jest głodny.- Spojrzałem na nią, ale odwróciła wzrok.
Ślicznie się rumieniła. Co ja wygaduję?! Przecież mam dziewczynę! Jeszcze... Co się ze mną dzieje?! Nie zostawię Dan, kocham ją, jest tą jedyną. Ale teraz poznałem Aśkę. Nie, nie, nie... Ewentualnie przyjaźń nic więcej. Przynajmniej będę mógł spędzać z nią trochę czasu i nie będzie to podejrzane. To trochę nie fair w stosunku do Daniell. Ale cóż, lepiej, żeby o niczym się nie dowiedziała.
Jak na zawołanie Niall'owi zaczęło burczeć w brzuchu.
- Po co się odzywałeś?! Ja chcę jeść!- Zaczął się wydzierać.
- Zaraz ci zrobię...- Odezwała się Carolina.
- A ty jak masz na imię?- Spytał zaciekawiony.
- Aaa... Carolina.- Uśmiechnęła się. Podała mu rękę na przywitanie, jednak ten do niej podbiegł i ją przytulił.
- No chodź, chodź. Zrobisz mi coś do jedzenia, prawda? Powiedziałaś tak !- Zrobił oczka szczeniaczka.
- No tak tak.- Chwycił ją za rękę i zaciągnął do kuchni. Zniknęli z pola widzenia.
- Och... Wyczuwam miłość.- Zaśmiałem się.
- Też mi się tak wydaje.- Powiedziała Asia.
Usiadłem na kanapie i poklepałem miejsce obok siebie, by Asia mogła posiedzieć ze mną. Spełniła moje życzenie.
- Opowiedz coś o sobie...- Postanowiłem do niej zagadać.

Z punktu widzenia Louisa...
Jedna z dziewczyn zaczęła sprzątać bałagan, jaki wcześniej zrobiły, jak jeszcze nas nie było. Przyglądałem jej się uważnie. Raz nawet na mnie spojrzała i uśmiechnęła się. Była śliczna, taka słodka. Jej uśmiech powalał na kolana. Jednak z wpatrywania się w dziewczynę wybudziło mnie szturchnięcie. Spojrzałem w bok. Była to Wera ...
- Możemy pogadać.- Spytała mnie. Ciekawe czego ona jeszcze ode mnie chciała.
- No dobrze.- Poszedłem za nią w ustronne miejsce w pokoju.
- Chciałabym cię przeprosić...- Spojrzała mi w oczy.- Wiem, że to co zrobiłam było okropne. Nie chciałam cię wtedy zostawić. Jednak nie mogłam tam z tobą zostać. To było silniejsze ode mnie. Teraz się zmieniłam. Mam nadzieję, że na lepsze i na nowo ci się spodobam.- Uśmiechnęła się do mnie z nadzieją.
- Już dawno się z tym pogodziłem, ale nie licz na drugą szansę. Masz rację to było przelotne zauroczenie. Ale nadal cie lubię, o to się nie martw.-Uśmiechnąłem się do niej, podszedłem do niej bliżej i pocałowałem w policzek. Ostatni raz spojrzałem jej w oczy i odszedłem z powrotem na kanapę. Jednak pięknej dziewczyny nigdzie nie było.
- Gdzie jesteś moja sprzątaczko!-Wydarłem się na cały dom. Nagle zza futryny wychyliła się jej głowa.
-Tu jestem mości książę. - Ukłoniła się do mnie. Rozbawiło mnie to. Czyli trafiłem na równie "pogiętą" osobę jaką sam jestem? Lepiej być nie mogło.
- Może ci pomóc nieznajoma?- Spytałem z zapałem.
- Ależ oczywiście i jestem Camila.- Puściła mi oczko. Już ją lubię! Podbiegłem do niej i uśmiechnąłem się szeroko.
- No to tak w czym ci pomóc?
- Możesz pozmywać naczynia jeśli łaskaw.
- Dla ciebie wszystko.- Pocałowałem ją w rękę. Poczułem motyle w brzuchu. To była ta jedyna. Tylko, czy ona chciała mnie?

Z punktu widzenia Zayna...
 Któraś z dziewczyn usiadła obok mnie. Była trochę podłamana, więc postanowiłem ją pocieszyć.
- Co się stało?- Spytałem ją smutno. Zdziwiła się trochę. Spojrzała na mnie i zamarła. Co, aż tak przystojny jestem? Przeczesałem ręką włosy. I uśmiechnąłem się do niej, odwzajemniła go.
- Już nic..
- Czyli poprawiłem ci humor. Jestem z siebie dumny.- Zacząłem klaskać w ręce. Zaśmiała się. Na pewno wyszedłem na idiotę, pomyśli sobie, że zachowuję się jak dziecko.
Spoważniałem trochę i położyłem rękę na oparciu od kanapy. Zrobiłem zalotne spojrzenie.
- To jak masz na imię ?- Zaczęła się śmiać.
- Haha.. Weronika...- Spojrzała na mnie.- Tak, Wera. Miło mi cię poznać.
- Mnie również.- Jejciu kolejna ślicznotka. Magda to ma piękne koleżanki.- Mógłbym poznać cię trochę bliżej.- Mam nadzieję, że kolejny raz nie wyjdę na debila.
- Oczywiście, nie mam nic przeciwko.
Zaczęliśmy rozmawiać, ona opowiedziała mi trochę o sobie, a ja o sobie. I tak zacząłem ją poznawać.

Z punktu widzenia Nialla ...
Carolina zanurzyła głowę w lodówce i szukała czegoś co mogłaby mi dać do jedzenia.
- Wiesz, nie mogę nic wymyślić. Może naleśniki ?- Spojrzała na mnie, a w rękach trzymała mleko i jajka.
- No pewnie.- Wyciągnąłem jeszcze mąkę z szafki, oczywiście pokazała mi gdzie jest.
Wzięliśmy się za gotowanie. Szło nam nieźle. Rozmawialiśmy dużo przy tym i śmialiśmy się. Wpadłem na genialny pomysł. Stanąłem za nią i klepnął ją w ramię:
- Carolina..- Odwróciła się w moja stronę.
- Co chcesz ?- Uśmiechnęła się.
- A tylko to!- Rzuciłem jej w twarz mąką. I zacząłem się śmiać. Ona piszczała i wytrzepywała mąkę z włosów.
- Już nie żyjesz!!!- Nasypała jej trochę do miski i nie wiedziałem co chce zrobić. Przeraziłem się.- Teraz możesz uciekać!- Ruszyła w moją stronę, ja zacząłem uciekać i drzeć się na cały dom. Carolina biegła za mną z miską. Wpadliśmy do salony i biegaliśmy w koło kanapy. Wszyscy się z nas śmiali. Przestałem słyszeć kroki Caroliny i stanąłem. Odwróciłem się, a ona wysypała na mnie całą mąkę z miski. Wybuchła nieopanowanym śmiechem.
- Bałwan Niall! Od teraz nie chcesz jedzenia, tylko jesteś jedzeniem!- Ja też zacząłem się śmiać. Otrzepałem włosy jak pies. Spojrzałem zadziornie na Carolinę i rzuciłem się na nią. Obydwoje padliśmy na kanapę.
- To chyba teraz jesteśmy kwita. - Puściła mi oczko i próbowała wyjść spode mnie. Przytrzymałem ją i pocałowałem w policzek.
- Tak, tak koniec marnowania mąki! Ale ładnie wyglądam, prawda ?- Zrobiłem słodką minkę.
- No oczywiście, że tak. A teraz złaź ze mnie!- Uśmiechnąłem się i usiadłem obok niej. Ona wstała i też usiadła.
- To co robimy ?- Odezwał się Louis.
Do salony weszła Magda z Harry'm.
*Muzyczka*
Z punktu widzenia Magdy...
Kiedy w końcu oderwaliśmy się od siebie, Harry szeroko się uśmiechał, przez co ukazał swoje dołeczki w policzkach.
- O, o, o jakie słodkie. - Pocałowałam go polik i poczochrałam po włosach.
- Loczku, kocham cię. - Powiedział to i na nowo zaczął mnie całować i zdejmować mi bluzkę.
- Ja ciebie też, ale poczekaj do wieczora, bo mam "gości" w domu. I nie wiadomo co wykombinują.- Poruszyłam znacząco brwiami. I zaczęliśmy się śmiać. Złapałam go za rękę i wyszliśmy z pokoju. Zeszliśmy po schodach do salonu i zamurowało mnie.
- Co to ma być?!- Pokazałam palcem na podłogę, gdzie leżało pełno mąki.
- No wiesz to tylko...- Zaczął się tłumaczyć Niall.
- Nasze nowe gołąbeczki, chciały zrobić naleśniki, ale chęć zabawy była silniejsza.- Podkoloryzowała to nieco Camila. I pokazała Carolinie język.
- A ty to niby co? No wcale nie wyczuwam miłości pomiędzy tobą a Lou, no w ogóle.- Zaczęły się przekomarzać. Że niby co? Camila z Louisem ? Carolina z Niallem? No jak tak można. A no i własnie jeszcze dwie rzeczy. Zayn był zajęty rozmową z Werą. To jej już nie podoba się Lou? A Liam patrzył się na Aśkę, co było dziwne i podejrzane.
- Nie no nie ogarniam was. Normalnie "Moda na sukces"!- Zaczęłam się śmiać, reszta też.
- Zanim przyszliście, spytałem się: To co robimy? I ponawiam pytanie.
- Hmm... Może obejrzymy horror ? - Zaproponował Harry i uśmiechnął się do mnie łobuzersko.
- No pewnie.- Wszyscy odpowiedzieli chórkiem.
- Ale jeden warunek. Łapy przy sobie, ma się rozumieć.- Wera zgromiła spojrzeniem Zayna. Powiedziała to w żartach, bo była świadoma, że ma już on dziewczynę.
- Będę grzeczny, obiecuję.- Położył rękę na sercu.
-Jest!- Wydarł się Louis. Spojrzeliśmy się na niego ze zdziwieniem.
- Co?- Spytała się go Camila.
- No, bo Wera powiedziała "Łapy przy sobie", ale do Zayna. Czyli mnie to nie zobowiązuje.
Zaczailiśmy o co mu chodzi.
- To Cama, bądź czujna.- Powiedziała do niej Asia.
- Odezwała się. Mi się wydaje, że nie będziesz w stanie skupić się na filmie.
- Ale my sobie dzisiaj docinacie, ja nie mogę.- Pokręciłam głową na boki. I uśmiechnęłam się.- Tylko, Li oraz Zayn...- Spojrzeli na mnie.- Macie dziewczyny! Więc mi się tutaj za bardzo nie angażować. Film na pewno będzie ciekawy.
I znowu zaczęliśmy się śmiać.
- To tylko moja koleżanka!- Wytłumaczył się Liam. - Dobra poszukam czegoś ciekawego.- Smutny poszedł szukać filmu.
- Chodźmy zrobić coś do jedzenia. Dziewczyny...- Wera podkreśliła to słowo i wiedziałyśmy o co chodzi. Czas na zwierzanie, niestety w kuchni i trzeba będzie mówić ciszej.
- Ok, ok! Ja biorę się za popcorn.- Carolina pobiegła do kuchni.
- To ja przyszykuję coś do picia.- Asia ruszyła do kuchni.
- Może ja wezmę parę marchewek.- Camila wstała z kanapy i uśmiechnęła się do Lou.
- Będę zaszczycony.- Odwzajemnił uśmiech.
- To my jeszcze poszukamy czegoś do jedzenia, żeby Niall nie marudził podczas filmu.- Spojrzałam na Werę.
- Ej!- Oburzył się Niall.
- No co? Troszczymy się o ciebie.- Dodała Wera.
- Doceniam to.- Uśmiechnął się. Byłyśmy już wszystkie w kuchni. Kątem oka dostrzegłam, że chłopacy zaczęli coś szeptać do siebie. Na pewno mówili o nas.
- Jeju! Co tu się działo jak mnie nie było?- Spytałam dziewczyn.
- My powinnyśmy spytać, co się działo u ciebie w pokoju.- Obroniła się Camila.
- A nic takiego, Harry musiał mnie przeprosić i ja mu wybaczyłam.
- Ale co mu wybaczyłaś?- Spytała zdziwiona Asia.
-  Bo on  jest moim chłopakiem już od przeszło tygodnia, a "zdradził" mnie z Taylor. Zapewne widziałyście zdjęcia.- Dziewczyny przytaknęły.- No i ładnie mnie przepraszał, więc wybaczyłam mu to. Postanowiłam dać mu drugą szansę. Mam nadzieję, że jej nie zmarnuje. Więc co jest pomiędzy tobą a Zaynem?- Skierowałam te słowa do Wery, nie chciała poruszać tematu o Louisie. Przeprosiła go, wiedziałam to. Zawsze dotrzymywała słowa.
- Po prostu polubiłam go, a on mnie. Jest taki słodki. Wiem, wiem... Ma dziewczynę, więc nie będę próbować niczego innego. Po prostu przyjaciel, jeśli on oczywiście będzie tego chciał.
- A może zerwie z Perrie i będzie z tobą?- Spytała Carolina.
- Wątpię w to, nie chcę, żeby ona przeze mnie cierpiała. Jest mi z tym dobrze, wiedząc że jest zajęty. - Uśmiechnęła się, upewniłam się, że mówi prawdę. Znałam ją najdłużej z wszystkich dziewczyn. Nie potrafi kłamać.
- To teraz Cama, widzę, że kręcisz z Louisem?- Pokazałam jej język.
- Kręcę? Proszę cię. Jak na początku nie wiedział jak mam na imię mówił do mnie "sprzątaczko". Wątpię, żeby to było zauroczenie.
- Mogę to potwierdzić!- Dorzucił Asia.- Tylko, że powiedział to inaczej "moja sprzątaczko".- Poruszyła brwiami, a Camila rzuciła w nią ręcznikiem.
- Nie ma to dużego znaczenia. Dowiemy się z czasem, co miał na myśli mówiąc to do mnie. - Wiadome było, że skończyła już swoje zwierzanie. Szczerze mówiąc, to pasowała do Lou. Była tak samo roztrzepana.
- Czyli teraz ja muszę ci opowiedzieć o mnie i Liamie...- Domyśliła się Asia. Jaka ona spostrzegawcza! Zaśmiałam się:
-  No dajesz, dajesz.
- A to nic specjalnego. Sama słyszałaś jak mówił, że jestem jego koleżanką. Fakt, dobrze mi się z nim rozmawia. Może dlatego, że mamy podobne charaktery. Ale niczego więcej z tego nie będzie.- Wiedziałyśmy, że nie mamy po co się z nią sprzeczać, bo ona zawsze wiedziała najlepiej.
- Może akurat będzie inaczej. Miej nadzieję skarbie.- Podeszłam do niej i pocałowałam ją w policzek.
- Dziękuję.
- Nie ma za co. - Przytuliłam ją jeszcze.
- Opowiadaj Carolina o twojej dzikiej przygodzie w kuchni!- Camila zaczęła się śmiać, na wspomnienie tamtego wydarzenia.
- No co? On zaczął pierwszy!- Spojrzała na nas i też się zaśmiała.- Chciałam mu zrobić naleśniki, ale rzucił we mnie mąką, więc ja tez nasypałam jej do miski i zaczęłam go gonić po całym salonie i wysypałam mu ją na głowę. Cała historia.
- Ale o tym, że leżał na tobie na kanapie i pocałował cię w policzek to już nie wspomniałaś!- Wera szturchnęła ją łokciem w brzuch.
- Czy to takie ważne?
- Nawet nie wiesz jak bardzo.- Powiedziałam z zaskoczeniem.
- Jestem głupia myśląc, że Niall chciałby być ze mną. Ale każdy ma nadzieję.
- Pożyjemy zobaczymy.- Dodała z otuchą Asia i przytuliła ją.
- To idziemy do nich, bo zaczną się denerwować.- Wzięłam dwie miski z popcornem, a dziewczyny wzięły picie, słodycze, chipsy i inne przekąski.
Gdy weszłam do salonu Harry spojrzał na mnie i się uśmiechnął. Zauważyłam, że chłopacy posprzątali mąkę na podłodze. Został tylko jeden problem.
- Jak my się pomieścimy? Kanapa jest czteroosobowa, dwa fotele, czyli sześć. A pozostała czwórka? - Spytałam chłopaków.
- Nie martw się mamy już to zaplanowane. - Uśmiechnął się Louis.
- Chodź tu do mnie!- Harry wyciągnął do mnie ręce. Siedział na fotelu, podeszłam do niego. Pocałowałam go i usiadłam wygodnie na jego kolanach, wtulając się w jego klatkę piersiową. Na szczęście miałam dobry widok na telewizor. Jakbym jeszcze podczas filmu na nim uważała to byłoby dobrze. Uśmiechnęłam się do Harry'ego i patrzyłam gdzie siadają dziewczyny.
- Asia, możesz usiąść koło mnie jeśli chcesz.- Uśmiechnął się do niej Liam.
- Już do ciebie idę.- Usidła obok Liama i puściła mu oczko.
- A ty chodź koło mnie.- Zayn złapał za rękę Weronikę, bo stała dość blisko niego.
- Ok...- Tylko to zdołała z siebie wydusić. W końcu Zayn złapał ją za rękę!
- Camila...- Zaczął Louis, ale nie skończył.
- Widzę gdzie siedzisz. Tylko wiesz poproszę poduszkę, jeśli mam siedzieć na podłodze.- Uśmiechnęła się. Lou wstał szybko i wyciągnął poduszkę spod kłowy Zayna.
- Ej!- Wydarł się na niego.
- No co? W końcu dziewczyna ma prawo jako pierwsza.- Wytłumaczył się i podał poduszkę Werze.- Proszę.- Puścił do niej oczko, a ona usidła obok niego uśmiechają się szeroko.
- A ja to gdzie?- Spytała zażenowana Carolina.
- Ze mną, a z kim innym.- Wystraszyła się, bo Niall powiedział to zza jej pleców. Stała przed fotelem, najwidoczniej nie zauważyła go.
- I, że niby mam usiąść ci na kolanach?- Pokazała palcem na niego.
- A czemu, nie ? Czy to jakiś problem dla ciebie?- Uśmiechnął się  do niej ukazując zęby. Wiedziałam, że mu nie odmówi. Miałam rację usiadła mu na kolanach. Jednak nie tak jak ja Harry'emu, ale to zrobiła!
- No dalej włączać  ten film!- Powiedziała jeszcze poirytowana i wszyscy się zaśmiali. Liam włączył film i odłożył pilot koło siebie, oczywiście od strony Asi, by móc przez "przypadek" jej dotknąć, ta tylko spojrzała na niego i zaczerwieniła się.
Przez większość czasu całowałam się z Harry'm. I tak nikt nie zwracał na nas uwagi, bo każdy był zajęty swoim towarzyszem. Zauważyłam, że Liam ukradkiem spoglądał na Aśkę, a ona na niego. Wyglądało to przesłodko. Taka niewinna "miłość". Ale oczywiście ona i tak uważała, że jest tylko jego koleżanką.
Louis z Camilą nawzajem dźgali się po brzuchu albo szturchali. Od czasu do czasu wybuchali śmiechem, kiedy coś ich rozbawiło. Nikt nie miał serca im powiedzieć, żeby przestali. Bo Lou oburzył by się, że on im nie mówi co mają robić albo czego nie.
Zayn uśmiechał się do Wery. Nie za bardzo widziałam jak ona na to reagowała, bo siedziała pod takim kątem, że nie mogłam tego dostrzec. Raz się wychyliłam i zobaczyłam, że się uśmiecha i zawstydziła się, bo Zayn przyłapał ją na tym jak patrzyła się na niego. Ale Harry powiedział mi na ucho, że mam dać im odrobinę prywatności i już więcej razy nie zwracałam na nich uwagi.
Zdążyłam jeszcze zauważyć, że Niall trzymał rękę na talii Caroliny. Wydawało się, że ona starała się tego nie zauważać. No ale w końcu, uległa i przytuliła się do niego, Niall tylko uśmiechnął się i popatrzył jej w oczy. I na nowo zaczęli oglądać film.
Gdy już się skończył  była godzina 23. Dziewczyny powiedziały, że muszą już iść.
- Może jutro jeszcze do ciebie wpadnę.- Powiedziała Asia i pocałowała mnie w policzek. Przytuliła każdego z chłopaków, ale tylko Liam pocałował ją w policzek. Uśmiechnęła się do niego.
- Pa.- Odeszła, a Li odprowadził ją wzrokiem do drzwi, aż zniknęła mu z widoku.
- Ja też do ciebie przyjadę, ale za dwa dni, bo jutro mam próbę i występ, więc odpada.- Powiedziała Camila. I tak samo jak Asia, przytuliła każdego z chłopaków. Louis podniósł się i przytulił ją mocno, dając jej przy tym buziaka w policzek.
- Mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy.- Uśmiechnął się.
- Też mam taką nadzieję.- I wyszła z domu.
Wera i Carolina też pożegnały się z nami, oczywiście Zayn dał buziaka w policzek Werze. A Niall Caroline w czoło, wyglądało to przesłodko, ona przygryzła wargę i szybkim krokiem opuściła dom razem z Weroniką.
- Nie będziemy wam przeszkadzać. Harry, pamiętaj jutro musimy być w studiu o 10. Nie zapomnij.- Powiedział Liam.
- Nie zapomnę. A nawet jeśli to mi przypomnisz.- Zwrócił się do mnie, ja tylko przytaknęłam.
Chłopacy pożegnali się i wyszli. Zostałam sama z Harry'm.
- Zdaje się, że obiecała mi coś dzisiaj.- Uśmiechnął się łobuzersko, pocałowałam go namiętnie i pobiegłam na górę do pokoju.
- No chodź kochanie. Dotrzymam obietnicy.- Krzyknęłam jeszcze do niego i słyszałam jak biegnie za mną...

Proszę o komentarze, to bardzo ważne. Zastanawiam się czy w ogóle dalej pisać... 

4 komentarze:

  1. Mówie ci kiedyś zginiesz!!!!!!!! Ten rozdział jest boski jak każdy inny!!!!!!!!!! I ty się nie zastanawiaj czy pisać dalej tylko pisz bo jeśli przestaniesz pisać to ja też i zawiesze bloga i to ty będziesz mieć na sumieniu ok.400 zawiedzionych osób!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. No dobrze, miło to słyszeć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. teraz już ponad 600 a i jak mówiłam zawiesiłam bloga!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham Ciebie i twój blog!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń